Ratowanie uchodźców i migrantów to nakaz cywilizacyjny

08.10.2021

Z Salvatorem MARTELLO, burmistrzem Lampedusy
rozmawia Waldemar Piasecki

Foto: twitter

Panie burmistrzu, co pan czuje, kiedy Lampedusa zostaje uhonorowana nagrodą Orła Jana Karskiego?

Przede wszystkim chciałbym podziękować za przyznanie tej prestiżowej nagrody Lampedusie. Jako burmistrz jestem dumny ze swojej społeczności, ponieważ jest ona wynikiem nieustannego zaangażowania moich współobywateli na przestrzeni lat oraz tych, którzy w różnych rolach nieustannie angażowali się w akcje ratownicze i recepcyjne. Jednocześnie ta nagroda jest zachętą do dalszego podążania w tym kierunku.

Kapituła Nagrody stwierdziła w uzasadnieniu decyzji, że postawa społeczeństwa Lampedusy, by ocalić tylu potrzebujących pomocy, ile tylko zdoła, jest bardzo podobna do misji Jana Karskiego, by ocalić z Holocaustu tylu Żydów, ilu się zdoła. Czy podziela Pan ten tok myślenia?

Druga wojna światowa była bezprecedensowo dramatyczną kartą naszej historii, o cechach odmiennych od tych związanych z tematem dzisiejszych przepływów migracyjnych. Ale wierzę, że pod wieloma względami duch, który zainspirował Jana Karskiego w jego niezwykłym zaangażowaniu w owych dramatycznych latach, i duch, który wyróżnia humanitarne zaangażowanie Lampedusy w obronie wartości poszanowania praw człowieka i moralnego nakazu ratowania każdego życia w niebezpieczeństwie, są bardzo podobne.

Co się stało u brzegu Lampedusy 3 października 2013 roku i jak was zmieniło?

Ta data głęboko naznaczyła naszą społeczność, a na poziomie międzynarodowym to dramatyczne wydarzenie wstrząsnęło również sumieniem świata. Kuter z około 500 migrantami na pokładzie stanął w ogniu i zatonął o świcie 3 października, kiedy znajdowała się zaledwie kilkaset metrów od naszego wybrzeża. Zginęło 368 kobiet, mężczyzn i dzieci. Nawet dzisiaj jest nadal uważana za najpoważniejszą tragedię dla migrantów na Morzu Śródziemnym. Kiedy wracam myślami do tych wszystkich ciał leżących na nabrzeżu w naszym porcie, do tych wszystkich trumien, czuję złość i ból. Niestety jednak zbyt często, gdy emocje i smutek mijają, świat toczy się dalej jak dawniej. Zapomina zbyt szybko. Dlatego postanowiliśmy zobowiązać się do ochrony tak ważnej wartości, jak „pamięć zbiorowa”: tylko pamiętając tragedie z przeszłości, możemy budować lepszą przyszłość.

Ja rozpoczęliście odrabianie „Lekcji 3. października” ? Z powodzeniem?

Nie ukrywam, że jest to jedna z kwestii, w którą byłem najbardziej zaangażowany w ostatnich latach, jako burmistrz Lampedusy oraz w ramach europejskiego projektu „Migawki z granic”, w którym gmina Lampedusa i Linosa jest partnerem przewodnim. Jedną z głównych osi projektu było właśnie rozpoczęcie kampanii informacyjnej w dniu 3 października, skierowanej zarówno do obywateli różnych krajów europejskich, jak i do instytucji UE, do której poprosiliśmy o ustanowienie dnia 3 października „Europejskim Dniem Pamięci i Przyjmowania (European Day of Remembrance and Reception)

Jan Karski pytany, co najbardziej zabijało Żydów podczas drugiej wojny, odpowiadał OBOJĘTNOŚĆ. Nie Hitler ze swymi siepaczami, ale obojętność patrzących z boku świadków zbrodni. Dobrzy ludzie patrzyli, co się dzieje, ale zrobili niewiele. Ludność Lampedusy zobaczyła, co się dziej i zrobiła wszystko, co mogła. Odrzuciła postawę obserwatora, otwierając ramiona, serca i drzwi? Dlaczego?

Myślę, że odpowiedź leży w samych początkach naszej społeczności. Jesteśmy wyspą rybaków, marynarzy, znamy ryzyko sztormów i zawsze byliśmy przyzwyczajeni do wzajemnej pomocy. A kiedy jesteś na morzu, nie ma znaczenia, jaki masz kolor skóry ani jaki dokument masz w kieszeni: jesteś człowiekiem, jeśli jesteś w niebezpieczeństwie, musisz otrzymać pomoc i zostać przywiezionym do bezpiecznego portu. Ludzie morza mają to w sobie…

Papież Franciszek – także. Już kilka godzin po tragedii oświadczył, że staje wraz z wami nie tylko w modlitwie, ale wsparciu i pomocy.

– Tego nie da się nie pamiętać. Przypomnę, że jego pierwsza podróż poza Rzym, po wyborze na papieża, 8 lipca 2013 roku powiodła właśnie na Lampedusę. Franciszek od początku pontyfikatu miał świadomość znaczenia dla świata problemu uchodźców i migrantów oraz ich cierpienia. Morze wokół Lampedusy było tego świadkiem i symbolem. Dlatego tu zawitał.

Papież chwilę przed powierzeniem morzu wieńca pamięci tych, którzy stracili w nim życie. Foto: Vatican Media

3 października tego samego roku dramatycznie potwierdził znaczenie papieskiego gestu.

We wrześniu 2020 roku miałem zaszczyt i zaszczyt spotkać się z papieżem Franciszkiem na czele delegacji przedstawicieli projektu „Migawki z Granic” („Snapshots from the Borders”). Papież wygłosił przy tej okazji szczere, wzruszające przemówienie, doceniając nasze zaangażowanie na froncie humanitarnym, a to było dla nas wszystkich bardzo silnym bodźcem do pójścia naprzód, ale jednocześnie nakładało na nas dodatkowy ciężar odpowiedzialności. Niesiemy go z determinacją i dumą.

Jakie są wasze dzisiejsze relacje z uchodźcami i migrantami ?

W przepływach migracyjnych między Afryką a Europą Lampedusa jest „przystankiem pośrednim”, miejscem krótkoterminowego tranzytu. Na podstawie obowiązujących przepisów wszyscy migranci przybywający na naszą wyspę są ratowani, identyfikowani i wspierani w naszym ośrodku recepcyjnym, gdzie przebywają przez kilka dni, a następnie przenoszeni do innych obiektów na kontynencie.

Jakie najbardziej dramatyczne doświadczenie związane z tragedią przybywających pan zapamiętał?

Wśród wielu ciał migrantów, którzy stracili życie na morzu w nadziei na lepsze życie, pamiętam ciało kobiety na nabrzeżu naszego portu w Molo Favaloro. Ta kobieta była w ciąży i nie tylko umarła, ale także nosiła dziecko, któremu odmówiono nawet prawa do narodzin. Ta chwila naznaczyła mnie; Nigdy tego nie zapomnę.

Co chciałby pan powiedzieć przywódcom państw budującym mury przeciw migrantom?

Powiedziałbym im, aby wyszli z wygodnych pokoi, z których ogłaszają nietolerancję i nienawiść społeczną, i przyjechali na kilka dni na Lampedusę, aby przekonać się naocznie, co to znaczy doświadczyć kryzysu humanitarnego związanego z przepływami migracyjnymi. Kazałbym im spojrzeć w oczy tym mężczyznom, kobietom i dzieciom. Większość z tych osób po prostu prosi o możliwość lepszego życia. Tak jak my, Włosi, kiedy emigrowaliśmy do Stanów Zjednoczonych lub Argentyny, i tak samo, jak wiele innych społeczności z krajów, w których niektórzy przywódcy polityczni deklarują się teraz przeciwko przyjmowaniu szukających ratunku. Oczywiste jest, że potrzebujemy pewnych zasad, aby zarządzać przepływami, otworzyć bezpieczne kanały migracyjne, ustanowić procedury wjazdu i pobytu. Ale myślenie, że możemy „zatrzymać migrację” – jest utopijne i służy jedynie politycznej propagandzie.

Czy może Pan powiedzieć coś w osobie, swej rodzinie, drodze działalności publicznej?

Kiedy ktoś zadaje mi to pytanie, zawsze pamiętam, że „jestem rybakiem”, jak mój ojciec. Kiedy od najmłodszych lat poznajesz morze, jego zasady i prawa, nosisz je ze sobą na zawsze. Jednocześnie pod skórą, przyzwyczajoną do wody i słońca, w moich żyłach płynie zakorzeniona pasja do polityki. Od szesnastego roku życia jestem zaangażowany w działalność społeczną. Po raz pierwszy zostałem wybrany na burmistrza Lampedusy ponad dwadzieścia lat temu, wcześniej byłem radnym miejskim, a w 2017 roku wróciłem po raz trzeci, by kierować administracją miejską. Ale poza tymi rolami zaangażowanie na rzecz mojej społeczności zawsze było i zawsze będzie.

Czy byłby pan otwarty na partnerstwo jakiejś polskiej wspólnoty miejskiej, czy gminnej podzielającej te same wartości ludzkie, co Lampedusa?

Dzięki międzynarodowemu zaangażowaniu, które realizujemy, szczególnie w ciągu ostatnich kilku lat, Lampedusa stała się częścią UCLG, największej globalnej organizacji samorządowej, zrzeszającej ponad 1000 członków z ponad 120 krajów ONZ. Praca na wysokim szczeblu prowadzona przez UCLG, do której dołączyłem jako członek Rady Politycznej, uświadomiła mi, jak ważna jest współpraca i synergia między lokalnymi społecznościami, aby generować pozytywne impulsy i propozycje od dołu, które docierają do najwyższych organów instytucjonalnych. Lampedusa jest także nowym członkiem ECCAR, Europejskiej Koalicji Miast Przeciwko Rasizmowi. Tak więc moja odpowiedź na pytanie to zdecydowane „tak”. Otwieramy ramiona dla polskiego partnera.

Co by Pan powiedzial Karskiemu, gdyby dziś go Pan spotkał?

Powiedziałbym mu, że czekam na niego w porcie, wsiądziemy na łódź i spędzę z nim dzień na środku morza, gdzie wszystko jest daleko, a jednocześnie czujesz się na centrum wszystkiego. I proszę go, aby dał nam trochę więcej odwagi do kontynuowania naszego humanitarnego zaangażowania. Zobowiązania, które, jak jestem przekonany, byłoby dzisiaj także Jego zobowiązaniem.

Duma naszego rozmówcy. Słynna rzeźba-instalacja Brama do Europy na plaży Lampedusy witająca tych, którzy szukają ratunku. Foto: infomigrants

Waldemar Piasecki

Print Friendly, PDF & Email