01.11.2021

W „Polityce” przytoczono wypowiedź prof. Matczaka na temat młodych ludzi o poglądach lewicowych: Wątpię, aby tacy ludzie byli gotowi pracować po 16 godzin na dobę, żeby osiągnąć sukces.
Zastanowiłem się. Posiadałem poglądy lewicowe i nie pracowałem 16 godzin na dobę. Może byłem za mało ambitny? Odniosłem pewien sukces w pięciu różnych dziedzinach, ale nie był on spektakularny, na przykład nie zostałem profesorem jak pan Matczak. Miałem znajomego, który twierdził, że jeśli ktoś przed 35 rokiem życia nie został dyrektorem, to nie odniósł sukcesu (on sam był dyrektorem).
Ludziom o poglądach lewicowych przypisuje się różne negatywne cechy. Większość prawicowych polityków i publicystów wyraża pogląd, że tacy ludzie mają jeden ideowy program: wziąć wszystkich za mordę, upaństwowić co tylko można, wprowadzić kołchozy i obozy pracy itd. To trochę tak jakby mówić, że celem Kościoła katolickiego są tortury i zabijanie heretyków i niewiernych, oczywiście dla chwały Boga.
Czy sukcesem jest tylko osiągnięcie najwyższego stanowiska w swoim fachu? Czy na przykład ktoś, kto jest wiceprezydentem, nie osiągnął sukcesu? Czy pani Julia Przyłębska odniosła sukces? A abp Jędraszewski?
W filmie „Cudze pieniądze” bohaterem jest facet, który kupuje słabsze firmy, potem je parceluje i sprzedaje z zyskiem. On tym żyje, od rana sprawdza notowania giełdowe, angażuje się w walkę, itd. Jego przeciwniczka pyta go, jaki jest cel jego działań. Ten odpowiada, że to jest gra, a wygrywa w niej ten kto umiera najbogatszy.
* * *
Eliza Michalik:
Bardzo brakuje mi w polskiej debacie publicznej argumentów. Od jakiegoś czasu tak się bowiem utarło, że każdy ma w każdej sprawie stanowisko, a nikt nie potrafi go uzasadnić.
Efekt? Jeszcze gorzej jest, gdy ktoś serwuje nam nieprawdy i półprawdy, poprzekręcane fakty jako opinie. Taki zabieg ma zwiększyć wiarygodność kłamczuszka i sprawić wrażenie, że jest mądrzejszy, niż jest, a czasem wprowadzić w błąd opinię publiczną.
* * *
Siła wiary:
Prof. Naumik poinformował, że rodziny zmarłych na Covid-19, które odbierają akty zgonu swoich bliskich, twierdzą często, że nie wierzą w koronawirusa.
Siła „polityki” i rad fachowców:
Prof. Piekarska, członek rady medycznej przy premierze, poinformowała, że rada od wielu miesięcy rekomenduje rządowi obowiązek szczepienia personelu medycznego, nauczycieli i pracowników handlu, a skutek tej rekomendacji jest zerowy. Przewodniczący rady prof. Horban: rada zaleca rządowi wprowadzenie lokalnych ograniczeń i zaostrzenia przepisów tam, gdzie są ogniska pandemii, ale premier nie reaguje.
PiS nie chce zniechęcić swoich wyborców, wśród których jest wielu antyszczepionkowców i osób przeciwnych restrykcjom covidowym.
* * *
Czasem brakuje mi w sejmie posłów Niesiołowskiego i Palikota. Oni mieli sposób na chamstwo PiS-u. Kiedy ktoś traktuje pisiorów w podobny sposób jak oni to robią, stają się bezradni. Niesiołowski, jako kombatant walk z komuną, był nie do ruszenia, a Palikot śmiało wkraczał w osobiste sprawy Kaczyńskiego, sugerując homoseksualizm, więc go nie atakowano.
Niedawno popłakała się europosłanka Beata Kempa, bo Radosław Sikorski w polemice powiedział jej żeby się stuknęła w swój zatłuszczony łeb. Ale Kempa nie raz zachowywała się po chamsku w stosunku do różnych polityków. Kiedy Robert Biedroń kandydował na prezydenta, Kempa wypowiedziała się o jego partnerze, pośle Śmiszku, że jest „kandydatką na pierwszą damę”. Bycie bezkarnym chamem to ideał pisowców.
Brakuje mi ostrej reakcji na chamstwo. Kiedy Kaczyński w sejmie wypowiada się z pogardą o posłach opozycji, powinien wstać ktoś i wskazując na Kaczyńskiego zwrócić się do pisowców: Popatrzcie, to jest wasz przywódca!
* * *
O testach na obecność koronawirusa.
Przyjaciółka opowiedziała, jak to jej rodzina wybierała się odwiedzić babcię. Mieli wyjechać w niedzielę. W szkole wnuczek, jak wszystkie dzieci, w każdy poniedziałek był testowany na obecność koronawirusa (rzecz dzieje się w Danii) – z wynikiem negatywnym. Ale coś podkusiło jego mamę i w sobotę zrobiono mu jeszcze raz test – z wynikiem pozytywnym. Wnuczek czuje się dobrze, ale może zarażać.
W Polsce problem testowania nauczycieli i uczniów wciąż jest rozważany przez władze. A prof. Horban, główny doradca premiera ds. COVID-19, zapytany rok temu przez dziennikarza, dlaczego nauczyciele – narażeni na kontakt z dziećmi – nie są szczepieni w pierwszej kolejności, odpowiedział:
Nauczyciele nie są szczepieni w pierwszej kolejności, ponieważ są młodzi i inteligentni. Nauczyciel wie, jak się chronić.
* * *
Premier Mateusz Morawiecki w rozmowie z dziennikiem „Financial Times” ostrzegł, że jeśli KE „rozpocznie trzecią wojnę światową”, wstrzymując obiecane Polsce pieniądze, będzie „bronił naszych praw wszelką bronią”.
Wygląda na to, że w szaleństwie pisowców nie ma już granic. Można wszystko powiedzieć i, co gorsza, wszystko uchwalić.
W jednym ze skeczów Monty Pythona oskarżony wygłasza płomienne przemówienie w obronie wolności, sprzeciwia się prześladowaniom i okrutnym karom. Sędzia zwraca mu uwagę, że chodzi o mandat w wysokości 6 szylingów za nieprawidłowe parkowanie.
Czy pojawi się jakiś sędzia który przywoła do porządku tę zgraję?
* * *
Kiedy widzę w telewizorze premiera Morawieckiego i innych kłamczuszków z PiS, przełączam na inny kanał. Tym razem jeszcze przed przełączeniem usłyszałem, że w odróżnieniu od poprzedników, którzy twierdzili, że aby coś komuś dać trzeba komuś zabrać, obecne władze odrzuciły takie rozumowanie – dają i nikomu nie zabierają. I jeszcze usłyszałem, że jest coraz lepiej i wszyscy się bogacą. Przełączyłem na TVN BiS, a tam właśnie prezentowano dane dotyczące wzrostu skrajnego ubóstwa – między 2019 r. i 2020 r. nastąpił wzrost z 4,2% do 5,2%.
Jednym słowem jest jak w różnicy zdań, którą podał Julian Tuwim: Ona utrzymuje że jest zaręczona, a on zaręcza że ją utrzymuje.
* * *

* * *
Czy katolicyzm bardzo różni się od chrześcijaństwa? Jezus nauczał m.in. żeby kochać bliźniego jak siebie samego. Jednak u nas trzeba namawiać ludzi (katolików) do aktów przyzwoitości i jeszcze uzasadniać, dlaczego powinni tak postępować.
Weźmy sprawę uchodźców na wschodniej granicy. Pseudochrześcijanie z PiS przypisują migrantom dewiacje, terroryzm i choroby. Ale ludzie poruszeni losem migrantów uzasadniają potrzebę pomocy tym, że kiedyś nasi rodacy byli w potrzebie i obcy ludzie im pomogli. Nie ma mowy o bezinteresownej pomocy. Wygląda na to, że należałoby skorygować naukę Jezusa: Pomóż bliźniemu swemu, bo kiedyś ktoś pomógł twoim rodakom, więc nieładnie byłoby teraz nie pomóc.
Może trzeba skorygować także inne nauki z Pisma Świętego? Jest przykazanie Nie zabijaj, ale w wielu przypadkach nasi katolicy głośno wychwalali morderców, którzy zabijali swoich przeciwników o lewicowych poglądach (jak np. gen. Pinochet). Więc może Nie zabijaj, chyba że kogoś o poglądach lewicowych.
Myślę że duży wkład do takiej korekty wniósł Kaczyński nazywając nie swoich ludźmi drugiego sortu. Wystarczy uchwalić, że nauki Jezusa nie odnoszą się do takich ludzi i wtedy sprawa ograniczy się tylko do ustalenia, kto aktualnie zalicza się do drugiego sortu.
PIRS
źródła obrazu
- telewizja 3: BM

„wszystko można uchwalić”. Nasza mowa, spuścizna historyczna, ma braki oczywiście. Tu np. brakowało mi antonimu. Więc oto już go mamy : – uganić !
Prof. Matczak nie ma ostatnio dobrej prasy, wychylił się prawniczego matecznika za daleko. Przyszło mu do głowy zdyskontować sukces swego syna w showbiznesie i miał nieostrożność popełnić książkę „Jak wychować rapera”, co jest nieustającym powodem kpin z jednej strony (starsi: bo jeszcze chwali się tym na swoich s.mediach do zagranicznej braci akademickiej), z drugiej (młodzi): bo obciach i współczucie dla syna, że ojciec tak się na nim lansuje. Nie wiem dla kogo jest ta książka, bo młodzi tego smrodku nie akceptują (sarkastycznie punktują, że Mata wybiwszy się na krytyce patointeligencji, czyli „nadużywającej życia” młodzieży z bogatych domów, sam przylatuje i odlatuje na swoje raperskie występy helikopterem i nadużywa się w nocnych klubach), a starsi czytać nie będą, bo w najlepszym razie nie trafia do nich przesłanie, że raper to coś pozytywnego. Nie wiem, na czym profesor opiera swoje przeświadczenie, że może być autorytetem życiowym dla kolegów swego syna; no, nie jest.
Co powiedziawszy, przyznaję mu bazowo rację co do tego, że na sukces trzeba jednak trochę poharować. Owszem, dla każdego co innego jest sukcesem; dla jednych sukcesem jest osiągniecie pułapu, który inni mają z urodzenia, dla innych liczące się stanowisko, dla jeszcze innych majątek, lub wszystko naraz. Jedno jest pewne: sukcesu, gdy chodzi o karierę zawodową czy finansową, nie osiągnie się pracując 8 godzin na etacie (chyba że jest się obecnie w orbicie władzy). W normalnej kolei rzeczy trzeba się jednak wysilić ponad to. Będą to dodatkowe studia (poza podstawowymi lub poza pracą), aplikacja (też poza pracą), wchodzenie w nowe zajęcie (poza podstawowym źródłem utrzymania), napisanie książki (jw), itd. Jak zrozumiałam sens wypowiedzi profesora, chodziło mu o to, że lewica preferuje tymczasem brak wysiłku i promuje przeciętność: człowiek ma nic nie musieć, ma mieć bezpieczny etat, ubezpieczenie, płatne urlopy, zasiłki, związki zawodowe, żadnej dodatkowej pracy, czas dla siebie. Zandberg się uruchomił ideowo w odpowiedzi profesorowi, lecz idę o każdy zakład, że hipokryzyjnie, bo sam wysilał się w swoim czasie ponad 8 godzin. Ja bym bardzo chciała widzieć świat tak zrównoważony, że ludzie mają bezwarunkowy dochód podstawowy, pracują 20 godzin w tygodniu, i to daje im wystarczające środki na zwyczajne życie, a kto chce więcej, inaczej, niech się wysila. Ja bym już się nie wysilała, mój czas minął, zresztą pracowałam dłuższy czas tak jak opisuje prof. Matczak, ale młodzi ludzie powinni powysilać się. I dla swojej satysfakcji, bo osiągnięcie czegoś własnym wysiłkiem jest niezwykle budujące, i ku pożytkowi ogólnemu. Inaczej ta wizja nie ma szansy się ziścić.
Tak rozumiana lewica, hiperprogresywna obyczajowo i tak bierna w sprawach ekonomicznych, nie ma absolutnie żadnych szans na odegranie politycznej roli w Polsce. I długo jeszcze mieć nie będzie. I o to mam pretensje do lewicy. Nie do prof. Matczaka.
Pani Magdo, chodzi o to żeby to wysilanie się było wyborem a nie egzystencjalnym przymusem. Nie każdy chce osiągać karierę zawodową lub/i finansową. Są ludzie dla których sukcesem jest spędzanie jak najwięcej czasu z rodziną. Dlaczego im to odbierać nie dając bezpiecznego 8 godzinnego etatu, ubezpieczenia, urlopu itd.
a czy ja coś innego napisałam ?
mówimy wszak o „sukcesie”, a to jest kategoria wysiłkowa nieco powyżej zwykłego czasu pracy;
nie da się zostać rekinem biznesu, zdobyć stopień lub tytuł naukowy czy zostać ordynatorem w szpitalu li tylko na 8-godzinnym etacie. to jest też kwestia ambicji, jako napędu. I to się wiąże z kosztami: rodzina, zdrowie, relacje.
i o tym pisał prof. Matczak, że aby osiągnąć pozycję, którą ma, ciężko pracował w swoim czasie.
lecz on chciał.
nie każdy chce, nie każdy ma warunki; niektórzy (większość) mają sukces, ambicje i wyrzeczenia gdzieś, wolą zwyczajne życie. nie ma w tym nic nagannego.
ponieważ dziś wszystko musi się kojarzyć pozytywnie i nic nie może być zawstydzające, więc napiszę wyraźnie: kiedyś powiedzenie o kimś, że jest „bez ambicji”, było wyrazem dyskwalifikacji towarzyskiej, matrymonialnej, zawodowej. dziś, człowiek pozbawiony ambicji jest człowiekiem wolnym (od pędu, od kredytów, od życia na pokaz).
Myślę że w polemice z prof. Matczakiem ważne jest określenie, czym jest sukces. Poglądy lewicowe nie muszą być przeszkodą w odniesieniu sukcesu. Jeżeli normalna praca 8 godzin zapewni godną egzystencję to sprawą każdego człowieka będzie co chce robić z wolnym czasem aby osiągnąć sukces o jakim marzy (jeśli marzy, bo nie jest to obowiązkowe). Jeżeli chce osiągnąć sukces awansując w swojej dziedzinie to może pracować nawet 16 godzin jeśli to potrzebne. Ale czy zawsze do odniesienia sukcesu potrzeba więcej pracy?
Przypomina mi się określenie, jaka jest różnica między Karolem Marksem a Janem Kowalskim. Karol Marks był ekonomistą a Jan Kowalski ma stanowisko starszego ekonomisty.
Gratulacje za 700 odsłonę „Telewizji” PIRS!