Andrzej Lewandowski: Do Pekinu po…?3 min czytania

()

24.04.2026

ECHA WYDARZEŃ: Na początek – tzw. oficjałka:

Zarząd PKOl zatwierdził skład Polskiej Reprezentacji Olimpijskiej na XXIV ZIO Pekin2022. Reprezentacja Polski liczy 57 zawodników oraz 71 osób współpracujących. Reprezentację stanowi 30 zawodniczek i 27 zawodników.

Do Pekinu – po medale, dla tradycji, po naukę? Kibicowskiego wróżenia z fusów TU nie będzie.

Skoki dotknęły – kryzys i wirus, faworytów na miarę dawnej Pani Justyny – nie mamy; ale jest przecież nadzieja, że ktoś wyskoczy z umownej drugiej linii – jak panczenista (i strażak) Zbigniew Bródka w Soczi i będzie się z czego radować.

Dziś z liczb wynika, ze staje się zadość regule istnienia równowagi liczbowej – startujących i opiekunów. Drugich jest nawet więcej…

Obejrzałem dwa pojedynki Panny Igi Świątek w Melbourne. Już jest „w ćwiartce”, bo serial zwycięstw wygląda imponująco.

Z Rosjanką – po drodze – niby poszło łatwo. Złudzenie, wynik nie bez reszty maluje obraz. Trzeba było twardo o każdą piłkę walczyć… Rumunka też stawiła opór, nawet zaczęła od wygranego seta. By potem polec, bo nasza dama z Raszyna była twarda jak skała oraz uparta…

Lubię to granie Panny Igi. Akcje świetne, gestów nie za wiele, ale jakże wymowne. Włącznie z łezką po awansie – nie z żalu, lecz z dziewczęco wyrażonej radości.

Patrzę, podziwiam, i odnoszę wrażenie, że pierwsza dziś nasza dama tenisa rozwija talent. Jakby zmężniała, co brzmi może dziwnie, gdy mowa o damie, ale jakby mi przekazuje obraz zmian w stylu i sposobach.

Tu – „ da skróta” – cytuję telewizję, potem „rzetelnie popracuje na nogach” – cytat z portalu… Gra coraz piękniej, ładniej niż ją fachowcy recenzują.

Wyczuwam, że zaprzyjaźniony Karol Stopa też skręca się ze śmiechu i złości… Gdy odbiera to gwałcenie polszczyzny.

No i zarabia Panna Iga na życie. Sumy szokujące, medialiści te opowiadania wielbią. Te tysiące, tysiące dolarów… Jak to w zgraniu talentu sportowego (takiego – raz na ile istnień?) i mistrzowsko uprawianego zawodu. Też bym chciał, ale …

Kolegom tylko ośmielam się proponować, by w malowaniu obrazu korzyści użyli kompletu farb. Wedle podziału zysków: brutto, netto, fiskus; ile trzeba w „interes” najpierw włożyć, by „wyjmować”… Ale to, tak – na marginesie. Teraz z australijskimi dolarami i polskimi emocjami…

Czytam, że w ministerstwie sportu będzie pracował organ doradczy.

Nazwiska sławne, osoby doświadczone, zasłużone, nadzieje więc, że i rady będą wartościowe. Jakiś jeden znak zapytania mojej opinii o oczekiwaniach nie zmieni. Tyle, że podpowie, iż jedno powołanie to raczej… dawanie oka na ministerstwo, niż wkład w nowości programowe. Nazwisko litościwie pominę, każdy pewnie wie…

A w ogóle, to w samym pomyśle (nie podważam) mało nowego…

Bywały podobne organy (i organki) w dawnych komitetach, już od kolebki. Od czasów urzędu jeszcze w Alei Róż, gdy wielu Czytelników jeszcze na świecie nie było…

No i jeszcze myśl przewrotna – znów budowanie chałupy od pięter, nie od fundamentów. I trochę złośliwie – rada ma być SPOŁECZNA – czyli bez wynagrodzeń. Stałych, „z umowy”. Zgodnie z przymiotnikiem.

No, kanapki, kawę, i lunch to bym w dniach obrad stawiał – o głodzie gorzej się pracuje… Zwrot kosztów za bilety… I dyplom, order, jeśli będą zasługi „orderowe”, uścisk dłoni PP, udział w prezydium bankietu… A minister, jeśli już jest i tak rządzi oraz odpowiada… OSOBIŚCIE.

Andrzej Lewandowski


Senior polskiego dziennikarstwa sportowego, b. szef działu sportowego „Trybuny Ludu”.

Więcej w Wikipedii

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.