07.02.2022

ECHA WYDARZEŃ: Nie spieszyłem się z powrotem do brązowego skakania Dawida Kubackiego. I do kolejnego promyczka za sprawą Kamila Stocha.
Swoje wiem, radość też była moim udziałem, ale ciekaw byłem jak zareagują bliźni. Bo to przecież nie tylko wyż sportowy dla kibica, ale w ogóle czas taki dziwny. Pandemia, stresy, ład – nieład, bezwład wśród nam życie układających. Inflacja z drożyzna i straty na domowych rachunkach. pegasusy przeróżne… Więc też i ogromnieje tęsknota za normalnością, żeby się nie dać zwariować… A sport przecież niesie taką szansę oraz ofertę…
Igrzyska już potwierdziły, że odbiór jest jednak inny, niż poprzednio bywało. Do tego telewizje, w ramach konkurencyjnej batalii też imprezę imprez potraktowały nie tylko jako zanęcanie widza, lecz też jak dłutko z młotkiem w boju o oczy i dusze.
Tak, tak, młotek też się pokazał, gdy redaktor Przemysław z prezesem Jackiem usiłowali nas przekonać, iż ich poczucie humoru jest takie, jak trzeba…
A telewidzowie ruszyli do boju na słowa. Masowo. Włącznie z tymi, u których wczesnej pancerni i doktor Strosmajer brali – w zainteresowaniach telewizyjno-osobistych – górę nad sportem… No, jeszcze Wyścig Pokoju – raz w roku, w maju… Ale – też dawno…
Skoczkowie nie tylko dobrze wystartowali, ale też dodali ognia społecznemu czasowi frustracji. Wyostrzyli aspiracje, spojrzenie oraz poglądy… Często – ponad logikę, czasem ponad realizm.
Ja najbardziej zapamiętam nie to, co w ocenach rozbieżne, lecz, co oni – główni z polskiej strony aktorzy mówili o sobie. I o zawodach.
Ładnie, gładko, z uśmiechem, ale też z przypomnieniem, że droga wiodła przez sezon zwątpień, porażek bolesnych, także katorżniczej – fizycznie i mentalnie – pracy nad odzyskiwaniem przegrywanego pola… Ten konkurs „na żyletki” – obrazowa recenzja dał to, co wydawało się już piosenką przeszłości. A teraz, to (znów cytat) – stół nakryto, zastawiono, apetyt wrócił…
Fakt, wrócił. Prawda, ze z przyczyn, które ośmieliłem się zasygnalizować, nawet w wymiarze większym od podkreślania smaku przekąski na sposób oceny pieczystego i deseru – łącznie, ale…
Cieszmy się z umiarkowaniem. Impreza trwa, jeszcze się to i owo wydarzy; mam nadzieję, że dobrego, ale z góry też wiem, że w bilans wpiszą się też znaki zapytania.
Na marginesie: Nie mam TV japońskiej, gazet też nie mam. Nie wiem więc, czy podobnie podnieciła się Japonia złotym medalem Ryoyu Kobayashi. A przecież w obecnym sezonie ten facet najczęściej wykonuje skok, gdy inni już w szatni. I leci dalej, na podobieństwo orła… Gdy rodak już oprawiał brąz w złotą ramkę, ów skośnooki pan brylantami zaczynał mościć dowód supremacji…
Co jeszcze? Że okrutnie mi żal naszej łyżwiarki tak prześladowanej wynikami testów antycovidowych, iż umknęła jej szansa jedyna na cykl olimpijski. Żal mi panczenisty – strażaka, asa Igrzysk w Soczi, że jakieś ścięgno nie wytrzymało. Jestem pod wrażeniem świetnych przejazdów w damskim gigancie. Głupio mi – za PZN i PKOl – że zdecydowali się poddać egzaminowi olimpijskiemu w skokach, przemiłe dziewczęta, ale klasą jeszcze odległe od wymaganej; trzeba było wcześniej zacząć wspierać, szkolić, a nie zdać się tylko na prawo nominowania… I tak dalej. Pierwsze koty – za płoty…
Odskok: Zła wróżba dla sportu. Mamy ministerstwo, jest – podobno – dobra aura w kręgach władzy. Wielcy lubią się posportować, albo przynajmniej pogrzać przy sportowym kominku, ale… słowa i gesty to jedno, a proza życia – drugie. Właśnie media poinformowały, że tzw. Ład już spowodował, że osobisty kontakt ze sportem tak podrożał, iż z wciąż mało dostępnego staje się elitarny.
Cytat z prasy :
„Nawet 40 procent więcej za wstęp!
Z dnia na dzień podrożały miejskie baseny, ale też korty, hale sportowe, lodowiska. Niekiedy nawet o 40 proc. Klienci są w szoku. Ratusz odpowiada: – Nie mieliśmy wyjścia, to przez ogromny wzrost cen energii i gazu.
Dziękuję za program rozwoju. A gdzie związki z igrzyskami olimpijskimi? W owych 40 procentach, po które trzeba sięgnąć do własnej kieszeni oraz w świadomości, że po igrzyskach kiedyś przyjdą kolejne… I że znów zmienią się na jeszcze gorsze statystyki utonięć, wydłużą i tak długie kolejki do lekarzy…

Andrzej Lewandowski
Senior polskiego dziennikarstwa sportowego, b. szef działu sportowego „Trybuny Ludu”.
Więcej w Wikipedii
