12.02.2022

ECHA WYDARZEŃ: Medal … bez medalu.
Tak osobiście odbieram wkład Kamila Stocha w polską część kroniki Igrzysk. Weteran – metrykalnie i z racji bardzo długiej drogi olimpijskiej, a równocześnie – wciąż głodny dalekiego skakania. Elegancki w stylu latania, wciąż walczący o możliwie najwyższe lokaty. Spokojny, zrównoważony w refleksji, świetny „samokomentator”… Bez narzekania na los (bywały wyboje w tym sezonie), lecz analizujący i szukający rozwiązań.
Skory do uśmiechu, unikający biadolenia… Kolejny medal był blisko, a że się nie stał faktem – powyższej refleksji nie zmienia… Konkurs drużynowy najwyżej jeszcze mocniej podkreśli…
Brawo Panie Kamilu za czas przeszły i teraźniejszy…
A że konkurs na dużej skoczni był wielkim spektaklem wspaniałego teatru… tym większa satysfakcja, że pewną część kroniki napisało „POLSKIE PIÓRO”… I kropki nad „i” wciąż nie ma.
Tak to jest, że wprawdzie zawsze najważniejsi są zwycięzcy – bo to podstawowa prawda sportu, ale obrazy to nie tylko podia – z medalami, lecz też obrazy. Jak ten powyżej.
I Jak np. to, że „Piotr Michalski zajął piąte miejsce w wyścigu na 500 m w łyżwiarstwie szybkim… To najlepszy wynik w historii olimpijskich startów polskich panczenistów na tym dystansie”.
Nie medalem udział podkreślony, ale.. Do brązowego zabrakło 0,03 sekundy! Czyż to nie podkreślenie, jaka była konkurencja, i jaka aktywność rywalizujących.
To media – przepraszam Koleżanki i Kolegów – specwysłanników i ekspertów za łatwo w prognozach gaworzą o „medalowej szansie”, a nie wgłębiają się w analizę. Często potem „obietnice” nie chcą się konfrontować z obrazami… I przemiła łyżwiarka po upadku w próbie ćwierćfinałowej płacze do kamer mówiąc, że żal jej tej szansy, a nawet się wstydzi.
Że żal – rozumiem, ale uczucia wstydu do wiadomości nie przyjmę. Bo – co, wstydzić się waleczności, podjęcia ryzyka? W sytuacji dotknięcia pandemią, długą izolacją zakłócającą dni BPS (bezpośrednie przygotowanie startowe)? Tyle dni bez lodu, za to w nerwach…
Jaki wstyd? Raczej oklaski – za odporność i demonstrację pragnienia podjęcia walki, gdy niby „zło” sobie poszło! Niby, bo skutki zostawiło, a medialiści o tym nie raczyli pamiętać, wróżąc, że jest brama do medalu … Gdy obiektywnie była zatrzaśnięta… A obraz dzielności został. Ku chwale, nie wstydliwie…
Dalej, w wywołanym nurcie, lecz w innej konfiguracji. Zachwyciła w drużynowym turnieju figur na łyżwach Rosjanka.
Poezja, skoki z czterema obrotami. Dzieciak, a już mistrzyni. Biliśmy zgodnie brawa.
Dzień po złocie przyszedł zawód i zaduma. Skaza dopingowa. Z zawodów w grudniu ub. roku, przywołana w lutym, po pierwszym olimpijskim popisie.
To, że nie popisał się tak reklamowany jako – niezawodny system „anty”. Tym razem zawaliło – podobno – laboratorium w Sztokholmie, więc na „polityczne zamiatanie pod dywan” akurat zgonić trudno. I co?
Zarzut z grudnia – ujawniony w lutym, zapewne też po analizie próbek czasu olimpijskiego, chyba z adnotacją czystości. A wcześniej – nominacja, przysięga – czyli zero wątpliwości. Nie było, czy przeoczone, albo… I czekam, że koledzy po zawodzie, tak samo zawiedzeni, jak piszący, te zdania podrążą incydent. Odpowiedzą na pytania:
a) Skąd taka zwłoka?
b) Jaki był los ekspertyzy? Cisza, żądanie procedury sprawdzającej. – próbka „b”, zawieszenie po potwierdzeniu, czyli uniemożliwienie startu olimpijskiego; kto – co – jak?
c) Czy rzeczywiście – jak piszą – środek zabroniony mógł się znaleźć w składzie leku ordynowanego w anginie… Co by nadawało inny ton, jeśli by był stosowny zapis o terapii
Naszemu asowi w dalekiej wprawdzie przeszłości, ale jednak postawiono kiedyś zarzut, a on tylko wziął do buzi cukiereczka, bezreceptowego, do dziś w aptekach… i tak dalej.
Sytuacja jest przedziwna. Jako 15-latka jest „pod ochroną”, więc kara bezpośrednia nie wchodzi w rachubę, ale:
primo – zespół, w którym zdobyła olimpijskie złoto – może medali nie dostać;
secundo – jest prawo udziału w solówce, czy go nie ma? Ma decydować przysłowiowy „zielony stolik”, ale…
Wspaniałą sportowo 15-latkę już naznaczono znakami zapytania. U progu kariery sportowej; to zostanie – niezależnie od prawnej ochrony dzieciaka… Jak dziś zostaje wrażenie, ze sportowy, bardzo przecież potrzebny system walki z dopingiem (WADA, MKOl itd.) zostawiają wrażenie, że „dały ciała”…
I nie o same skoki z czterema obrotami tylko chodzi…
Liczę na dziennikarskie – przynajmniej – śledztwo. Nie tylko na zasadzie (a to przeczytałem w sieci), stawiania młodziczce na konferencji gromkiego pytania: Brałaś?
MARGINES: Akapit z tradycyjnych „ECH”:
1. Sprinterka Ewa Swoboda (ta mistrzyni tatuażu) znów biega szybko. Nawet szybciej niż przed Igrzyskami, które jej dolegliwości odebrały. Co teraz pod dachem – zaczyna wróżyć, że latem będzie bardzo szybko.
2. Selekcjoner piłkarzy kontynuuje wizyty zapoznawcze u kandydatów do kadry. W przyjacielskiej – podobno – atmosferze. Niedługo ma się zacząć tzw. robota warsztatowa… Idzie wiosna.

Andrzej Lewandowski
Senior polskiego dziennikarstwa sportowego, b. szef działu sportowego „Trybuny Ludu”.
Więcej w Wikipedii
