01.03.2022

Od wielu lat opisuję różne dyktatury. Moim zdaniem niemal wszyscy, a może i wszyscy, dyktatorzy mają pewne cechy wspólne.
.
Zacznijmy od tego, że nie każdy zostaje dyktatorem. Jest to osobnik zakompleksiony, z kompleksem niższości, z którego wynika chorobliwa potrzeba dowodzenia swojej wyimaginowanej wielkości i nieomylności. Jednak nie każdy taki osobnik zostaje samowładcą. Bywa, że zaczyna się realizować w innej dziedzinie, np. w sporcie, i nawet odnosić sukcesy.
Taki człowiek zaczyna być groźny, gdy zaczyna odnosić sukcesy w polityce, w wojsku, w resortach siłowych.
Dyktator zawsze jest mitomanem w odniesieniu do własnego życiorysu i nie uznaje żadnej innej racji poza swoją. Ponieważ uważa się za nieomylnego, nie przyjmuje żadnych argumentów, a nawet wręcz zaprzecza faktom.
Otacza się klakierami. Nie ma doradców, bo nie toleruje żadnej krytyki, ani innego zdania. Każdą uwagę krytyczną uważa za zniewagę, a za zniewagi się mści. Ma więc wyłącznie klakierów, którzy się go boją. I słusznie, bo klakier, który przestaje klaskać jest w większym niebezpieczeństwie, niż ktoś, kto nigdy nie klaskał.
Dyktator oczekuje pochwał i to pochwał gorliwych. Klakier za mało gorliwy popada w niełaskę. Efekt jest taki, że dyktator dostaje zawsze taki sygnał, jakiego oczekuje i z czasem zaczyna być coraz bardziej oderwany od rzeczywistości.
Normalny polityk, gdy robi błąd, otrzymuje ze swojego otoczenia sygnały, że robi źle. Dyktator odwrotnie. Im większe robi błędy, tym bardziej zastraszeni klakierzy go chwalą. Robi źle, a otrzymuje sygnały, że robi dobrze. Gdy robi już koszmarne błędy, dostaje sygnały, że jest genialny i zaczyna się pławić w zachwycie nad sobą. Wtedy jest najbardziej niebezpieczny. Każde niepowodzenie odbiera jako zamach na świątynię jego wielkości.
Dyktator jest skłonny do przemocy, ale nie z poczucia siły, tylko ze strachu i z poczucia bezkarności. To dlatego jedną z pierwszych rzeczy, jaką robi po zdobyciu władzy, jest zapewnienie sobie bezkarności i nieusuwalności.
Strach przed utratą władzy, co w historii często wiązało się z utratą głowy, a w najlepszym przypadku wolności, popycha go do przemocy, rządów terroru, a nawet zbrodni.
Dyktator splata ze sobą dwie pozornie sprzeczne rzeczy: strach i poczucie potęgi, geniuszu, boskiej wielkości. To strach pomieszany z mitem własnego geniuszu czyni go bardzo niebezpiecznym, wręcz nieobliczalnym. Choć tak naprawdę jest bardzo obliczalny. Otacza się klakierami, dworem, luksusami i kordonami policji. Używając pewnej przenośni – fajda ze strachu do złotego sedesu, w huraganie oklasków.
Chuang Tsy, chiński filozof z III w.p.n.e., pisał: „Władca, ogłaszający się panującym dożywotnio, pozostawia swoim przeciwnikom tylko jeden sposób pozbawienia go władzy”.
To tak na podsumowanie.
A teraz Szanowni dopasujcie sobie postać lub postacie, pasujące do tego wizerunku.

Krzysztof Łoziński
Emeryt
Ur. 16 lipca 1948 r., aktywista wydarzeń marca 68. Były działacz opozycji antykomunistycznej z lat 1968-1989, wielokrotnie represjonowany i dwukrotnie za tę działalność więziony.
Członek Honorowy KOD i NSZZ „Solidarność”
