16.03.2022

Czasem lubię oglądać serial „Kiepscy”, bo to satyra na „elektorat”. Ale to są realia Kiepskich sprzed 30 lat. Dzisiejsi Kiepscy są już inni.
Mają limuzyny, ochronę. Czasem tylko Ferdek włoży dwa różne buty albo nie zapnie rozporka. To mu zostało z dawnych czasów, trudno.
Ferdek musiał zostać posłem, bo przecież „nie ma pracy dla ludzi o jego kwalifikacjach”. No, nie ma. Halinka najbardziej się zmieniła. Ma wąsy i siedzi w drugim rzędzie. Walduś jest podręcznym Ferdka, a Jolancia zasiada w Trybunale. Pan Boczek lata z Radomia do Egiptu, a Marian Paździoch jest ministrem edukacji.
Teraz Kiepscy, Ferdek z Waldusiem, pojechali do Kijowa. Po jaką cholerę nie wiadomo, bo nie mają żadnych pełnomocnictw, ani NATO, ani UE, ani nawet polskiego Sejmu. Zabrali ze sobą dwóch innych, nieco mniej jawnych niż oni zwolenników Putina. Takie cztery proputinki na wycieczce.
Jedyny cel, jaki mi się nasuwa to lans. Trzeba się polansować, zatroskanych o los Ukrainy poudawać i zrobić wiosną wybory, by czasem proputinowska klika w Polsce nie straciła władzy. Orbanek nie może przecież zostać sam.
Obrzydliwe jest to, że ludzie którzy jeszcze miesiąc temu knuli z Putinem, jak rozwalić Europę, wykorzystują do lansu prawdziwą tragedię Ukrainy.

Krzysztof Łoziński
Emeryt
Ur. 16 lipca 1948 r., aktywista wydarzeń marca 68. Były działacz opozycji antykomunistycznej z lat 1968-1989, wielokrotnie represjonowany i dwukrotnie za tę działalność więziony.
Członek Honorowy KOD i NSZZ „Solidarność”
