17.03.2022

ECHA WYDARZEŃ: Kolejny bilansik –
a) Panna Iga wciąż natchniona. Głodna zwycięstw, błyskotliwa na korcie i pomeczowych konferencjach. W graniu pomysłowa i chyba coraz bardziej atletyczna. W swej dziewczęcości – oczywiście. Jeździ i wygrywa.
b) Wojna kształtuje także osobiste poglądy mistrzów sportu. Godne podkreślenia, że nie tylko myślenie o zyskach czy świętym spokoju.
Piłkarz Kamil Glik kupił karetkę i ma do niej kierowcę. Będą jeździli na Ukrainę i przywozili do Polski dzieci będące w szczególnej potrzebie. Pan Kuba Błaszczykowski wyasygnował – z osobistego konta – sporą sumę na pomoc uchodźcom. Grzegorz Krychowiak, który za raczej duże pieniądze kopał piłkę w Rosji, rozstał się z „pracodawcą”, mówiąc, że to z jego strony gest oceny sytuacji i już zmienił klub – jest w Grecji. Pan kapitan Robert z przyczyn też z polityką i osobistym widzeniem świata związanych rozstał się z wielkim i dobrze ponoć płacącym sponsorem… Z bardzo znanych chyba tylko kapitan reprezentacji koszykarzy nadal gra w Rosji, co w środowisku i tzw. mediach społecznościowych jest komentowane krytycznie. Mimo że „praca, to praca”, „kontrakt to kontrakt”, a także wieści w sieci, że do grania TAM wrócili też inni cudzoziemcy, w tym Amerykanie…
Nie komentuję, bilansując – przypominam…
Obiecałem – lekką atletykę – są zdania o lekkiej.
Wprawdzie hala to nie arena numer jeden, ale już od dawna (kiedyś to był przerywnik w czasie „ładowania akumulatorów” – na lato, sieć znaczących imprez. Z mistrzostwami, medalami, życiówkami i tak dalej. A przegląd stanu gotowości do „lata” – też, ale już w tle, jako jaskółka…
Jaskółka – sama z siebie gwarancją nie jest, ale wiosnę nam już wróży. Przegląd toruński plus różne starty zagraniczne to ładnie opakowany, ale też dobrze zagrany spektakl.
Bohaterów – z życiówkami w rejestr nie będę układał, bom nie sprawozdawca, a widz z dali. I komentatorów TU się nie czepiam. Wystarczy, że w swoim wpisie na fejsie red. Maciek Petruczenko (o królowej wie wszystko i jeszcze trochę) wypomniał im, że zapomnieli, iż „polskie bilansowanie ułamków sekund” od pół wieku nie jest „fotokomórką”, lecz elektronicznym pomiarem. Detal, ale w samouwielbieniu dobrze nie gubić oczywistości… Już w czasie Wyścigu Pokoju korzystaliśmy…
Numer jeden imprezy, z pomnożeniem wynikami innych startów przedwiośnia to oczywiście Ewa Swoboda. Wymowna w spotkaniach z mikrofonem i kamerą, błyskawica – na bieżni, wojownicza w nastroju; „album z tatuażem”. Ostatnie – nie moja bajka, ale każdy może mieć swoją pasję osobistą, a ja – gdy startuje, biegnie i przerywa taśmę widzę poezję sprintu, nie modne „elementy’…
Różne sploty okoliczności sprawiły, że umknęła szansa startu w tokijskich igrzyskach, ale tylko zakłóciły, nie zamknęły sprawy. Kariera wróciła do fazy postępu. „W nogach” wciąż jest wielki talent, „w głowie” jakby widać zmiany na lepsze.
Współgranie obu cech dało procenty w postaci prowadzenia w statystykach światowych na 60 metrów pod dachem. Doszło do pierwszego przełamania bariery 7 sekund (6,9) i pewności w rozgrywaniu biegu.
Wróżę, że jeśli dalej tak pójdzie (dlaczego nie – na wszelki wypadek odpukuję), to na bieżni lata, jeszcze 40 metrów takiego sprintu i pękać zacznie bariera 11 sekund. Na setkę.
Wiem, jeszcze „tylko” 40 metrów – łatwo się pisze, trudno wykonać, ale obecny impet biegania panny Ewy sygnalizuje taką możliwość…
Ważne – do tego – iż jest doping. W osobie młodszej panny o dźwięcznym imieniu Pia. Partnerstwa, ale i rywalizacja – dwa w jednym…
Jakby dawna fotografia – Szewińska i Kłobukowska w czasach tokijskich igrzysk 1964 …
Punkt kolejny refleksji o obiecującym stanie naszej „lekkiej”. „Aniołki Matusińskiego” – jak się od dawna o nich mówi i pisze. Grono pań biegających na 400 metrów. Jeszcze nie tak, jak w Igrzyskach 1976, Irena Szewińska ( 49,28), ale:
primo wciąż goniących swoje rekordy życiowe, więc i na barierę 50 sekund czas może przyjdzie;
secundo – tak wieloosobowa jest ta nasza elita, że współpracując w układzie sztafetowym – już na światowym szczycie dopingują się wzajemnie.
Wciąż głodne wygranych; smukłe, pięknie „wyrzeźbione”, urodziwe i urocze…
No, i „Aniołki Matusińskiego” – trenera numer jeden w całym polskim sporcie roku, 2 miesiące temu bilansowanego. Dla mnie jeszcze godny podkreślenia dowód, że w czasie „mody na trenerów z importu” też wciąż mamy potencjał made in Poland. Nie tylko bogactwo uczelni „sportowych” z malejącym wpływem na stan elit zawodniczych. W „lekkiej” więcej znajdę dobrych przykładów. Ba, nawet relacji: tata (trener) – potomek (zawodnik)…
Przypominam sylwetkę:
Aleksander Leon Matusiński ( ur. 14 marca 1979 w Mysłowicach – polski trener lekkoatletyczny, twórca sukcesów biegaczek na 400 metrów tzw. Aniołków Matusińskiego . Karierę trenerską rozpoczął w rodzinnych Mysłowicach…
Po maturze chciał pobierać „wyższą wiedzę” o języku angielskim, który opanował już w szkole. Zabrakło tzw. punktów, więc dalej poszedł drogą sportową. Studia w AWF, żona – z tego grona; potomstwo też o takich pasjach.
Dziś znajomość angielskiego pomaga mi m.in. w czytaniu publikacji naukowych czy badań, bo większość rzeczy, z którymi spotykam się w polskich podręcznikach, jest o kilka lat do tyłu w porównaniu do tego, co robi się za granicą.
Cechy?
Lubi się zakładać; wielbi samotne górski wyprawy, dobrą muzykę… I szkolenie podopiecznych. Z ryzykiem włącznie. Że któraś będzie miała za złe, że nie ją a inną wstawił akurat do sztafety. A podobno – nie mają, bo to mieści się we wzajemnym zaufaniu. Taki – słyszę – nastrój.
Że wyznacza czasem cel treningu czy biegu jakby ponad możliwości, więc… Dowiaduję się – po fakcie – że zawodniczka ma to za zaletę, nie wadę, czy przejaw tyranii… Pomoc w upewnianiu się , że można jeszcze lepiej…
Więc – „Aniołki”. A ich sportowy (w pewnym sensie też życiowy) mentor miał kilka dni temu urodziny. Chciałbym zacytować zdania życzeń od Pań, ale nie znalazłem w sieci. Poprzestaję więc na tym, co wyżej… A w ogóle – to lekka w okresie poolimpijskim nam się rozpędza. I to optymizmem tchnie.

Andrzej Lewandowski
Senior polskiego dziennikarstwa sportowego, b. szef działu sportowego „Trybuny Ludu”.
Więcej w Wikipedii
