Eugeniusz Noworyta: Jaki porządek?4 min czytania

()

20.03.2022

W konkluzji swego propagandowego wpisu na Telegramie na temat rosyjskiego ataku na Ukrainę były prezydent Rosji, Dmitrij Miedwiediew uprzedza, że Rosja będzie walczyć o porządek światowy, który jej odpowiada. Nie mówi jednak, jak ma wyglądać ten porządek, zatem spróbujmy odgadnąć co się kryje za tą enigmatyczną zapowiedzią.

Wypowiedź byłego prezydenta pozostaje w związku z tezą od pewnego czasu powtarzaną przez Putina i jego wspólników, że celem Rosji jest zmiana obecnego systemu bezpieczeństwa europejskiego, opartego, jak wiadomo, na umowach międzynarodowych i zasadach zawartych w dokumentach Konferencji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (obecnie: OBWE) i Karty Narodów Zjednoczonych. Agresja na Ukrainę jest drastycznym pogwałceniem tych zasad, zwłaszcza poszanowania suwerenności oraz integralności terytorialnej państw, z czego można wysnuć wniosek, że Rosję uwierają zobowiązania wynikające z członkostwa w obu tych organizacjach, co nie oznacza zamiaru ich opuszczenia, lecz zapewne sprowadzenia wyłącznie do narzędzi przydatnych rozpowszechnianiu kremlowskiej propagandy. Ostentacyjne lekceważenie fundamentów europejskiego i światowego porządku, jakim są wspomniane dokumenty jeszcze bardziej osłabia pozycję obu systemów i redukuje ich rolę jako instrumentów międzynarodowej współpracy, bezpieczeństwa i pokoju.

Gdzie zatem Rosja może szukać inspiracji dla satysfakcjonującego ją nowego światowego porządku?

Wydaje się, że tropów można szukać w tym, co zawarte jest w polityce historycznej Kremla w powiązaniu z rojeniami rosyjskich władców na temat wielkiej Rosji i jej imperialnej pozycji w świecie. W tym kontekście mówienie o odbudowie Związku Radzieckiego, mimo anachronizmu takiego celu, nie jest ogniwem służącym tylko do mobilizacji nostalgicznie nastawionej części rosyjskiego społeczeństwa, lecz ma dostarczać impulsów ożywiających gen panowania nad innymi narodami, niestety dosyć rozpowszechniony wśród Rosjan. Sam Putin chce najwyraźniej wzbudzać strach jak Stalin, a w bardziej odległej perspektywie, pozuje na Piotra Wielkiego, mniej z racji jego wysiłków na rzecz modernizacji kraju na wzór rozwiniętych krajów Zachodu, a bardziej z powodu tego, że Rosja pod jego rządami stała się mocarstwem uczestniczącym w kształtowaniu polityki europejskiej.

W dominującej w Rosji narracji przychylnie może być potraktowany porządek polityczny przyjęty przez kongres wiedeński, a zwłaszcza Święte Przymierze, czyli sojusz Rosji, Austrii i Prus w obronie tego porządku z przypisanym sobie prawem do interwencji w obronie absolutyzmu i zwalczania ewentualnych prób reform demokratycznych. To uzurpowane prawo do interwencji w celu przeciwdziałania reformom konstytucyjnym przypomina późniejszą złowieszczą „doktrynę Breżniewa” o obowiązku „internacjonalistycznej pomocy” w postaci zbrojnej interwencji dla stłumienia zagrożenia (czyli odstępstw) dla obowiązującego radzieckiego wzorca ustrojowego w zależnych „bratnich” krajach.

Ważnym punktem odniesienia stała się rola Związku Radzieckiego po II wojnie światowej, kiedy to Związek Radziecki wcześniejsze układy, zwłaszcza w Jałcie, z przywódcami USA i Wielkiej Brytanii wykorzystał do tworzenia imperium zewnętrznego, polegającego na uzależnianiu od siebie państw sąsiednich i tzw. bliskiej okolicy. W podziale świata na dwa antagonistyczne bloki przywódczą rolę odgrywały wówczas odpowiednio dwa supermocarstwa: USA i Związek Radziecki.

W zmanipulowanej historii przydaje się nawet zmitologizowana tradycja staroruska i zaborczość wyrażająca się w haśle nawołującym do „gromadzenia ziem ruskich”.

Już wcześniejsza aneksja części terytoriów gruzińskich i ukraińskich ukazały Putina jako zwolennika polityki faktów dokonanych i metody wymuszania ustępstw przy pomocy szantażu. Obecna agresja na Ukrainę i nieskrywany zamiar jej aneksji, a przynajmniej zwasalizowania potwierdza, że rosyjski dyktator dobrze przyswoił sobie lekcję Monachium.

Jaki zatem miałby być dzisiejszy świat oparty na omówionych przesłankach?

Na pewno fundamentem nowego ładu miałby być podział świata na strefy wpływów między mocarstwami, czyli nowa wersja koncertu mocarstw z udziałem Rosji, USA i Chin z przypadającymi im i respektowanymi wzajemnie strefami wpływów. Europa musiałaby mocno się starać, aby nie stać się obszarem peryferyjnym i zwasalizowanym.

Tej ponurej wizji geopolitycznej Zachód, a szczególnie USA, próbuje przeciwstawić narrację o głównej linii podziału na świat demokratyczny i autorytarny. Niestety ten dość logiczny pogląd zakłóca obecność reżimów populistycznych, drążących również demokratyczną część globu.

W konkluzji można stwierdzić, że świat znalazł się w okresie chaosu i kształtowanie się nowego ładu będzie niełatwym, a na pewno długotrwałym procesem; naznaczonym jednak traumą zaskakującej brutalnej wojny w środku Europy.

Dla obozu demokratycznego, którego twardym jądrem pozostaje wspólnota euroatlantycka, warunkiem uniknięcia porażki jest zachowanie jedności i zdecydowana obrona jej fundamentalnych wartości. W tym jest też szansa pokoju i perspektywa rozwoju dla Polski.


Eugeniusz Noworyta

Polski dyplomata i polityk


Ur. 25 grudnia 1935 w Krakowie. Ambasador w Chile (1971–1973), Hiszpanii (1977–1981) i Argentynie (1996–2001). 
Stały przedstawiciel PRL przy ONZ (1985–1989). 
Wykładowca stosunków międzynarodowych na uczelniach w Warszawie i Łodzi.

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.