22.03.2022

Zastanawiam się, czemu oglądam sceny z pogorzelisk noszących nazwę Mariupol czy Charków. Czemu, patrząc na Warszawę czy Kraków lub Gdańsk, dostrzegam przyszłą strzelnicę, czyli konwoje humanitarne dla zabawy przeganiane rosyjskim ostrzałem i dlaczego nie mogę oderwać się od widoku zbombardowanych szkół, szpitali, teatrów, ludzi błąkających się wśród zgliszcz i prawdziwych ruin. Przed oczami pojawiają się oniryczne wizje płonących zabytków. Zdewastowany Luwr. Rozgrabione galerie, muzea, świątynie martwego Paryża.
Zastanawiam się, co mnie pcha do oglądania zdjęć miast, w których nigdy nie byłem, a które jeszcze są. Miast jeszcze obfitujących w pomniki, zabytki, dzieła sztuki. W Mony Lisy i Guerniki, Łuki Tryumfalne, Panteony i Nowe Yorki. W Pekin i tokijską metropolię z ilością ludzi zamieszkujących Polskę. Bogate w symbole kultury świadczące o historycznych fermentach ludzkości.
Podziwiam konstruktorską wirtuozerię i przestrzenną wyobraźnię architektów. Jednocześnie przypominam sobie fotografie płonącej katedry Notre Dame i pamiętam bezsilną rozpacz na widok utraty czegoś, co wydawało się zrośnięte z człowieczą chwałą. A kiedy patrzę na obrazy z terenów zagrożonych zniszczeniem, na obrazy miejsc, które wkrótce zostaną zmiecione z istnienia za sprawą kaprysu współczesnych Stalinów i Hitlerów, tych putinowskich wykonawców woli szaleńca i podpalacza świata, kiedy nad tym zastanawiam się, ogarnia mnie smutek i zdziwienie na myśl: dlaczego tak się stało? Odczuwam wtedy smutek na myśl, że mogło być inaczej: mądrzej i w porę. Nie na chybcika i byle jak, gdyż nie ma co chlipać nad konsekwencjami własnej głupoty, gdyż nie ma sensu żałować spóźnionych poczynań.

Marek Jastrząb
Pisarz
Debiutował w 1971 roku na łamach „Faktów i Myśli”. Drukował także w wielu innych czasopismach swoje opowiadania, felietony, eseje, recenzje teatralne i oceny książek. Jego prozatorskie miniatury były wielokrotnie emitowane w Polskim Radiu w Bydgoszczy.
źródła obrazu
- jastrzab: BM
