Andrzej Lewandowski: Przed… barażowo5 min czytania

()

22.03.2022

ECHA WYDARZEŃ: Może gwałt na hierarchii, bo turniej tenisowy przed mistrzostwami świata, ale…

Panna Iga wygrała w Stanach. Niektórzy narzekają, że nie wszystkie pojedynki były rewelacyjne, ale „ŚREDNIA” damy z Raszyna, to już dziś mistrzostwo. Drugie miejsce w aktualnej światowej klasyfikacji, ale przecież z widokami na prowadzenie. Bo tak pewna siebie i waleczna jest na korcie. No i mądra oraz wdzięczna poza nim.

Piłkarze sprawdzą się w czwartek. Wyjazdowo, w Glasgow, nie o żadne punkty, ale też nie o przysłowiową pietruszkę. Która – tu odskok na bazar – okrutnie podrożała.

Cena na boisku też spora – sprawdzian, ile każdy z reprezentantów elity jest wart przed graniem w barażu (Czesi albo Szwedzi) o prawo awansu do mistrzostw świata. Każdy ma się pokazać, a drużyna jako całość powinna dać dowód, że jednak dała sobie radę z „ okołoportugalskim” kryzysem. Gdy trener wszystko rozgrzebał, i wziął zabawki, by udać się do innej piaskownicy… No i sprawdzian stanu zdrowia, a przecież są kontuzje, pandemia. Jaka szybkość, wytrzymałość; niektórzy mieli przydługą przerwę w graniu…

Taka to „pietruszka”. Zresztą już sieć pęcznieje od uwag, sugestii, konferencji; powołał, ujawnił, zapowiada… Piłka to jednak nieustająco wariactwo…

Dla odmiany – lekka atletyka, tytularna zaledwie królowa sportu, to urzekające obrazy. Jak ostatnio mistrzostwa świata, pod belgradzkim dachem. I dając zajęcie pilotowi TV, żeby bardzo wyciszyć, albo i wyłączyć sprawozdawcze gadulstwo o natężeniu fortissimo. Oni (ci) się chyba już nie nauczą taktownego, czyli z drugiego planu towarzyszenia sportowcom.

A ci tworzyli w Belgradzie obraz przepiękny. Rekord za rekordem, atak za atakiem. Jeśli Brazylijczyk leje w kuli amerykańskich faworytów; jeśli osobiście mi wcześniej nieznany Grek tak eksploduje na skoczni w dal, że 8,5 metra jawi się jako oczywistość; jeśli w sprincie nawet wyrafinowana już elektronika długo ma kłopot z określeniem zwycięzcy – decyduje różnica trzech tysięcznych sekundy !!! Jeśli reakcja na strzał startera to ułamki ułamków sekund… Gdzie przegrała szansę medalową Ewa Swoboda? Właśnie na starcie i w pierwszej fazie biegu. O jaki ułamek sekundy?

Bardzo się rozpędziła lekka atletyka. Niby często po igrzyskach jest czas spokoju. Bywa, że wymiana pokoleń, luz odpoczynku, a tu nic z tych rzeczy. Jako kropka nad „i” – szwedzkie 6,20 o tyczce. I to z atakiem w ostatniej próbie, kiedy prymat i tak się już miało za pazuchą… Tak jest nastrój na dworze królowej…

Gdzie MY, w tym światowym rozpędzie? Z dwoma medalami (bez złotego), z kilkoma czwartymi miejscami; z 9 lokatą w drużynowym rozrachunku.

Biegli w piśmie i statystyce mówią o 30 procentach tzw. wykorzystania szans. Mogło więc być lepiej, ale nie biadolę; źle nie było. Może tylko przedstartowe liczenie szans nadto optymistyczne (np. druga dziesiątka w kuli, a śniło się nawet podium); może nie doceniliśmy światowego impetu, a przeszacowaliśmy rodzimy. Do tego – „polskie konkurencje” – np. młot jest pod dachem nieobecny. I jeszcze tu i tam zmiany wymuszone stanem zdrowia…

Będę wstrzemięźliwy we własnej ocenie, wciąż optymistyczny w przewidywaniach tego, co może się być, gdy „lekka” wyjdzie na powietrze, a starty nie będą odbijały przygotowania PO DRODZE, lecz prawdziwie opiszą stan spraw. Będę też uparciuchem w głoszeniu tezy, że było nas w Belgradzie widać, choć maciupko za sprawą błysku medali.

Wracam do obrazów i sprawozdawania.

Obraz, jakże piękny: Meta 800 m. Obie mistrzyni świata oraz Polka, panna Adrianna Sułek – wice, leżą na bieżni i wymieniają jakieś uwagi. Pewnie i gratulacje.

Potem, na początku rozmowy z reporterem TVP (tę część bardzo cenię, bo jednak „SAMI O SOBIE”, to coś więcej niż relacja fortissimo) łezki. Szczęście, czy niedosyt? Tytuł rekord Polski. „Ci, którzy mnie znają, wiedzieli, że interesuje mnie tylko złoto. Dlatego na razie nie jest to jeszcze taka radość, która pewnie będzie za parę dni, kiedy do mnie dotrze, co zrobiłam, że mam dopiero 22 lata, że w pierwszym roku startów wśród seniorów stoję na podium mistrzostw świata”.

Dziewczęca opowieść o pasji, motywacji, podzięka dla nieżyjącego trenera, buziak dla rodziny, chłopak też się załapał… Wiosną już czeka na lato, żeby znów wyżyny zaatakować. Wie, że wielobój na powietrzu to więcej konkurencji, już myśli jak trenować, by „nowe” opanować…

Po finale damskiego sprintu. Panna Swoboda obyta z kamerą i dziennikarzami zaczyna nie od usprawiedliwianie się, że faworytce medal uciekł; nie narzeka tez na pecha. Że przyszło gonić, nie uciekać… A potem coś takiego: „Ale czego ja mam chcieć? Przecież jestem czwarta na świecie!”. I autorska konkluzja „czwartej” – „Będę dalej tak zapierdzielać…!”.

400 metrów. Pani Świenty-Ersetic krótko: „Więcej nie mogłam.. Powalczymy w sztafecie.

Obraz sztafety. Aniołki Matusińskiego w trochę rezerwowym zestawieniu. Biegną koleżanki, pani Justyna patrzy i czeka. Zbliżenie, z twarzy – odczytuję coś takiego: „Znów będę musiała…” A potem ten bieg – po brąz. I przed kamerą oraz reporterem eksplozja radości. Takiej fajnej, dziewczęcej, a panie przecież w karierach sportowych zaawansowane.

Oj, dadzą latem rywalkom…

Andrzej Lewandowski


Senior polskiego dziennikarstwa sportowego, b. szef działu sportowego „Trybuny Ludu”.

Więcej w Wikipedii

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.