25.03.2022

ECHA WYDARZEŃ: Komu Katar, czyli – kto awansuje do piłkarskich finałów mistrzostw świata…
Komu chusteczka, czyli… coś do otarcia łez, że się nie przeskoczyło barażu. Polska, czy Szwecja – jak w bazarowym zawołaniu: „trąć pan kogutka w ogonek, a wygrasz srebrny pierścionek”.
Okaże się za kilka dni, w Chorzowie… Górski z drużyną, bardzo dawno temu jechali „tamtędy” na mistrzostwa… Zdoła wejść trener Michniewicz w buty legendy? Szwedzi pozwolą? Zabrali szansę Czechom, a to przecież dobra i twarda drużyna. W mistrzostwach świata dobrze zahartowana…
Rodacy – po walkowerze za sprawą wykluczenia Rosjan wykorzystali tzw. termin FIFA na towarzyskie granie, ze Szkotami. Wyjazdowo, ale przy wsparciu ogromnej liczny Polaków na trybunach.
1:1, wynik poszedł w świat. Satysfakcjonujący, dobrze będzie wyglądał w kronikach. Ale – zostańmy przy recenzowaniu – miała szczęście zremisować drużyna dużo gorsza na boisku. „Wapno” w ostatnich sekundach, to jak samobój…’’
W szkolnym graniu najważniejsze wydawało się harmonizowanie w zespół (wciąż w budowie albo – jak kto woli – w nieustającym remoncie) koncertmistrza Roberta z tymi, którym ma przewodzić.
Tej roli mecz nie spełnił, kapitan spędził czas na ławie. Z uśmiechem, nie z kolegami. A drużyna starała się dowieść, że bez mistrza też może (oraz musi) – ale na rzeczywiście dobre granie nie było jej stać.
Pozytyw i zachęta to sytuacja z ostatnich sekund. Że nawet, jeśli idzie średnio, to trzeba próbować do końca… A co złe? Kontuzje (czytam, że panu Piątkowi „krew w bucie aż chlupała”), a to dobrze nie rokuje.
Są pytania:
a) jak wyglądają sprawy po szczegółowej diagnozie:
b) czy natura, nie sami medycy (cudami znieczulającymi) zdoła przez kilka dni pełną sprawność przywrócić?
Piszę, gdy Panna Iga pewnie myśli o rozgrzewce przed początkiem kolejnego turnieju. Drugie miejsce w światowym rankingu może być awans na pierwsze. Przecież liderka tej klasyfikacji, mimo że wciąż młoda, ogłosiła, że daje sobie z tenisem spokój.
Furtka, dotychczas dość dobrze zamknięta jakby się uchyliła… A „Świątek od jedenastu spotkań jest niepokonana”. I już mało ważne przyczyny, dla których liderka zdaje „żółtą koszulkę” (to przenośnia z ulubionego kolarstwa); ważne, że szansę zostawiła innym. Może tyle zarobiła, a sumy za sprawą kortu bywają bajeczne i teraz chce inwestować. Może organizm zaalarmował. Może stan gotowość i do macierzyństwa swoje robi… No, ale gdyby ostatnie, to nie powód. Wiele mam wracało na szczyty sportowe. Irena Szewińska – mama biegała po medale olimpijskie…
Na koniec – koszykówka. Zza kurtyny. Już jakbym wiedział, dlaczego nasze granie – czasem lepsze, często gorsze – nie jest podobne do tego z NBA. Co namiętnie oglądam w TV…
Kapitan reprezentacji grał w Rosji, za co spotkała go m.in. publiczna reprymenda od polskiej eksgwiazdy w elicie amerykańskiej. Pan Marcin „nie gryzł się w język”, jak uwielbiają pisać w portalach… Suchej nitki nie zostawił.
Gdy krytykowany zerwał rosyjski kontrakt – odpowiedział – też publicznie – starszemu koledze. Że gada głupoty, zaś sam… i tak dalej. Włącznie z sugerowaniem, że ksywa „Polski Młot”, gdy pan MG grał za oceanem niekoniecznie wzięła się z komplementowania. I że w reprezentacji, to…
Nie rozwijam, konstatują, że ważni w koszykówce oraz dla niej średnio się lubią… Może i dlatego nie pojechaliśmy na igrzyska…

Andrzej Lewandowski
Senior polskiego dziennikarstwa sportowego, b. szef działu sportowego „Trybuny Ludu”.
Więcej w Wikipedii
