28.03.2022

ECHA WYDARZEŃ: Nie mijają echa tego, co się działo w kwestiach polskiego grania w barażach o mistrzostwach świata. W futbolu oczywiście. Teraz np. dowiadujemy się, że to międzynawowa władza piłkarska „dyplomatycznie” zasugerowała PZPN – (owi towarzyskie granie ze Szkotami (mają przełożony baraż z Ukrainą, a nie był to nasz pomysł własny.
Nawet rozumiem, pewnie chodziło o to, by drużyny stające do baraży miały w nogach tyle samo gier… A nie potem – świeżak na podmęczonego. Ale taka próba obiektywizowania – znaków zapytania bez reszty nie wymazała. Bo w polskim przypadku zgrywanie ekipy przyniosło jeszcze – poza nauką… kilka urazów, mogących mecz ze Szwecją skomplikować…
Są rozmowy – że Szkoci grali bardzo ostro, stąd tyle urazów. Nie zgadzam się – Szkoci grali, jak się tam zazwyczaj gra. Nie koronkowo, lecz po męsku. Atletyczniej, lecz nie w tym, a w sztuce widziałem ich dyktat. A w analizie – (przypałętała mi się myśl) – pytanie:
- Czy przypadkiem stan zdrowia, odporności naszych tuzów nie jest taki jak rywali…
- Może ślady szybko leczonych urazów.
- Może nawarstwienie się kontuzji z przeszłości.
- Może jednak wciąż gorsze opanowanie sztuki, czyli potrzeba większego wydatku energii, a wraz z tym wzrost ryzyka…?
Odrzucam myśl o eksploatacji ponad miarę. Wiadomo – kasa, kalendarz, „nie ma zmiłuj”. Taka norma w światowym futbolowym interesie. Grać i grać, ile tylko piłkarz tych obowiązków uniesie. A nie każdy może unieść tyle samo…
Szwedzi – przewiduję – zagrają w Chorzowie jeszcze twardziej niż Szkoci w Glasgow. Ludzie z północy, do gier „na wytrzymałkę” nawykli; potrafią męczyć każdego przeciwnika. Prawda, trybuny to dwunasty sojusznik jedenastki na boisku, ale – po pierwsze – nogi, głowy, zasób sił…
Analitycy zapamiętali:
Szwecja ostatnio nie ma dobrej passy na wyjazdach. Przegrała trzy z rzędu mecze na obcym terenie – z Hiszpanią, Gruzją i Grecją.
Ostatnie zwycięstwo odniosła w marcu 2021 roku, gdy pokonała Kosowo 3:0. Łącznie w 10 ostatnich wyjazdach zanotowała tylko dwa zwycięstwa, remis i aż siedem porażek.
Czyli – też jakby mieli pod górkę… Komu na ŚLĄSKIM kurka złote jajko zniesie? A tylko zwycięzca awansuje…
Stan spoczynku. Umownego, oczywiście, bo ludzi sportu zazwyczaj energia rozpiera nie tylko w fazie bycia zawodnikiem.
Punkt olimpijski częsta zbiega się ze zmianą pokoleniową. Zeszła więc z górskiego roweru Maja Włoszczowska, ale równocześnie jakby awansowała. Jest we władzach MKOl, wręczała już zimą medale. Pożegnali się z rzutnią – Joanna Fiodorow (młociarka, teraz już trenerka) i Piotr Małachowski (dyskobol wyborny}, as średniego dystansu Adam Krzszczot uznał, że przyszedł nań czas powiedzenia „pas”, co ma jakiś podtekst, ale brawa za karierę są zasłużenie ogromne…
To tak – jako reprezentacja obrazu, tuż poolimpijskiego. Samo życie. Zmiany weń wpisane. Niektóre z opóźnieniem jak np. w prezydium PKOl i jego zarządzie. Patrzę w komunikaty i wciąż nie widzę u steru tych, którzy szefują powyborczo związkom, a jest układ b/z…
Na długo jeszcze musi być zapamiętana deklaracja Michała Kubiaka, 34-latka, który ogłosił, że żegna się z reprezentacją, a tyle lat kapitanował. W przeuroczym eseju w mediach społecznych słowem własnym piękne namalował przeżycia, swą pasję – i jej miejsce także w życiu rodzinnym, uścisnął dłoń przyjaciołom, kolegom…
Bardzo kolorowy wpis – człowieka sportowo spełnionego, równocześnie jakże wrażliwego. I niech mi nie gadają, że sport dzisiejszy to tylko kasa, korupcja, kombinacja… a nie jakieś tam „ferpleje”, ludzkie pasje, prawo do wrażliwości, przeżyć, ocen osobistych itp.
Zwiedziłem prawie cały świat, poznałem wielu wspaniałych i inspirujących ludzi, mam mnóstwo wspomnień, które zostaną za mną na zawsze. Za te wspomnienia właśnie, człowiek dałby się pokroić, żeby móc przeżyć to jeszcze raz…
Rozstanie ze znakiem zapytania. Czyli – kto trenuje skoczków?
Że w światku skakania na nartach coś złego się dzieje – wiadomo od początku sezonu. Że PZN z optymistycznego przekształcił się w… jakoś to będzie, też widać gołym okiem. Teraz jednak wszystko zasupłało się w węzeł gordyjski, a tego z mieczem nie widać
Pan Tajner jakoś zapomniał, że ma język; pan Adam Małysz, dyrektor mówi dużo i chętnie… ale jakby się odbił od tych, którzy skaczą. To byłoby bardzo niemiłym zaskoczeniem. Patyna na legendzie? Za wcześnie, ja bym szukał w tym układzie porządnego napędu, a tu…
Czech Doleżel, trener, ogłosił rezygnację, ale wkrótce okazało się, że tak powiedział, bo dostał wiadomość, iż PZN już go zwalnia. I zakręciło się! Skoczkowie zabrali głos, za trenerem, który jest, a właściwie go nie ma. Sam Kamil Stoch powiedział, że ma tego dosyć; i może sam sobie zorganizować szkolenie, albo… dać spokój ze skakaniem.
I wciąż nie wiadomo, co u źródeł. Źle trenowani? Czego za dużo, czego za mało? „Kryzys metryk”, bo lata przecież każdemu lecą? Zmęczenie – ile lat można dzień w dzień robić to samo, i żyć w bańce tego samego towarzystwa? Pytań jeszcze kilka, z tym, ze najważniejszego – o stan zaufania raczej nie będzie. Bo, jeśli sami skoczkowie stanęli za Doleżelem…
Dobrze nie jest. Jest źle i jeszcze – głupio. Jakoś to będzie – (znów przegrało…
Panna Iga już na początku światowego rankingu. Świetnie gra a los łaskawy. A że pozycja, to zaszczyt, nie gwarancja, że zakrętów nie będzie – dla mnie jasne. Dla niej zresztą też. Fortuna i klasa wciąż w fazie rozwoju. I – niech tak będzie. A któregoś z dociekliwych Kolegów Medialistów pięknie proszę, by owe bajeczne (tak się pisze) zarobki rozbił na szczegóły i dał nam do wiadomości, Brutto, netto – podatek; jakie są wydatki – na podróże, hotele, pensje dla członków ekipy, jej utrzymanie itp.
Bo, jeśli dobrze wiem, to żeby „wyjąć” – (trzeba też „wkładać”…

Andrzej Lewandowski
Senior polskiego dziennikarstwa sportowego, b. szef działu sportowego „Trybuny Ludu”.
Więcej w Wikipedii
