WaszeR Londyński: Cudze ganicie, swemu ufacie6 min czytania

()

10.04.2022

Pajac
Photo by blende12 on Pixabay

Społeczeństwo prowadzone łapą bezwzględnego skurwiela, wcześniej czy później skurwieli się również. Mechanizm ten z powodzeniem skutkuje w partiach politycznych o jakiejkolwiek kolorystyce, dotyczy organizacji o dowolnym profilu, wszelkiej maści religii i związków wyznaniowych nie wykluczając. Tak działa magia silnego herszta, bez skrupułów przywłaszczającego sobie nie tylko kompetencje organów władzy w tych społecznościach, ale przede wszystkim posiadającego wyłączność urabiania umysłów podwładnych oraz decydowania o jakości ich życia lub rodzaju śmierci. Efekty osiąga despota eksterminacją, zastraszaniem, przekupstwem. I niewiele może mieć tu do powiedzenia wysoki w populacji odsetek kontestatorów i osobników neutralnie usposobionych. Z biegiem czasu zniechęcenie, przyzwyczajenie, lub też wygodnictwo niechybnie przyklepią istniejące status quo. Przynajmniej do najbliższego rewolucyjnego zrywu. 

*

Rosja nie była i nie jest krajem tępaków i wsteczników. To piękny, rozległy kraj, bogaty zasobami, możliwościami i osiągnięciami. W wielkich miastach nawet głębokiego interioru oraz w zurbanizowanych punktach na granicznych obrzeżach, będących jej oknami na świat, ludność, choć głównie najmłodsze pokolenia przyszłości, już dawno posmakowała europejskości. Jednak widocznie ta już nowocześniejsza, bo popaździernikowa Rosja nie wyrosła jeszcze ze stuletniego bolszewickiego zezwierzęcenia, bowiem to kraj mafijnych struktur, terroryzowanego w każdej formie intelektu i tchórzliwych skrytobójców. A jak się właśnie okazało – współczesnych najeźdźców, zbrodniarzy i szabrowników. I zakłamanych propagandystów. Tych moralnych spadkobierców żołdaków plutonu egzekucyjnego Romanowów, siepaczy Dzierżyńskiego, reżyserów zapędów terytorialnych Budionnego i Tuchaczewskiego, katyńskich oprawców. A przede wszystkim entuzjastów bestialskich projekcji zdegenerowanego umysłu Stalina. Już po miesiącu wojny w Ukrainie widać jakie wzorce hołubi Kreml. Bo Putin to tylko kolejne ogniwo tego samego łańcucha. Ponad osiemdziesiąt procent społecznego uznania dla wszechzwiązkowego obermafiozo. 

*

Polak, Węgier, dwa barany. 
Tu – putinki, tam – orbany. 

Na jedno to, oczywiście, wychodzi. 

Madziarzy nawet nie próbują kręcić z akceptacją polityki fideszowego wodza, co przekłada się na fascynację tym… wiecie… 

No, właśnie wręczyli Orbanowi mandat do dalszej, tej o najbardziej parszywym obliczu, rusyfikacji naddunajskiej rzeczywistości. Pięćdziesiąt parę procent poparcia i większość konstytucyjna w parlamencie. Gratulacje! 

*

U nas jak do tej pory inaczej. Jeszcze nie ten etap. Owszem, kręcą i tu, mataczą lub łżą w żywe oczy. Nadal, niestrudzenie, do znudzenia. I ciągle marzą o wariancie węgierskim. Wojna w Ukrainie przygnała im falę nośną, taki wystrzałowy – tfu!, tfu! – temat zastępczy. Naiwny wiatr chlapnął ze spotęgowaną mocą w strzępiące się żagle. Sądzili, że przeskoczą nad rafami europejskiego prawa ze swoim cuchnącym ładunkiem i już na spokojnej wodzie wymienią go na worki dudków. Za to tylko, że wytrwali. Za to, że, choć mało widoczni, daleko w pomocowym ogonie, ale gdy wciągnął ich już bezinteresowny wir polskiego ruszenia, spróbowali całą swoją bezczelnością i nieudacznictwem pomerdać tym humanitarnym psem. Nadto zmuszeni zostali w czambuł potępić tego, którego akurat wypada. Jak szczerze, niech każdy pokombinuje sam. Są jak szumowiny wypływające na wierzch w czasie gotowania pysznego rosołu i oblepiające najwartościowszy wkład dający kolor, zapach i smak. A poparcie nawet ciut zwyżkuje. Obrzydlistwo! 

Wszyscy oni tak mają. Od karykaturalnej postury posiadacza najniższej ogłady i najwyższej władzy, po strzelistego, wygalantowanego, trzepiącego bez potrzeby skrzydłami nielota-kłamcy. Między nimi wachlarz dziwolągów. Same wzory cnót wszelkich, nie wyłączając niewieścich. Z niebywałym wyczuciem zasad dyplomacji, bezpieczeństwa i savoir-vivre’u. Wszyscy z bezprzykładną odwagą w kręgu świateł i na linii strzału. Kamer. Gotowi dla dobra sprawy publicznie piec nieapetyczną pieczeń ze zleżałej chabaniny. We własnym pojęciu niepokalani i nieomylni. 

I wyszczekani, wybełkotani, wymlaskani. Nad podziw werbalnie ekwilibrystyczni i pomysłowi. Niewiarygodni przy tym. Jak ten słodko elokwentny kogel-mogel, zakamuflowany ciemnym zarostem, ten z męczybułów radomskich, służbowo kwaczący specyficznym, acz obowiązującym w kamaryli slangiem. Jak dumny z siebie „wymyśliciel” zbrojnej misji pokojowej w Ukrainie. Jak ten, co w najgłupszej wierze wychlapał na cały świat i przechlapał i myśliwce, i opinię wśród myślących trzeźwo. Ten o nieposzlakowanej opinii strofujący konfidenta Macrona. Ten pokrzywdzony łatką recydywisty, szef MSWiA, zarządzający w taki czas poranny powrót traumy w efekcie wycia syren w całej Polsce. Ten pies ogrodnika z grupą partyjnych kundli wiernie strzegący funduszy unijnych, żeby było prawnie i sprawiedliwie, a nade wszystko solidarnie. I po polsku. 

I tak by można długo o tych współczesnych Kargulach. Choćby jeszcze na koniec o tym niestrudzonym panu nadętym, który cierpliwie, a bezskutecznie, już drugą kadencję szuka honoru w Pałacu Namiestnikowskim. 

A Suski, Sasin, a nawet Terlecki, są poza wszelką konkurencją. 

Całe to towarzystwo to konglomerat cwaniactwa, poczucia bezkarności i pewnego rodzaju pisdemencji. 

*

Mówić, pisać przez filtr wojennego bestialstwa – niełatwo, milczeć – nie wolno! Nawet jakby się miało tchnąć swojego ducha w opinie już przez innych wyrażone. 

Krzyczeć! Wielokrotnie. Może dotrze do tych, co jeszcze nie wiedzą, tych, co nie chcą wiedzieć. Lub, co gorsza, niewiedzę markujących. Może pojmą wreszcie, że to nie przybysze z obcych planet, to ludzie ludziom zgotowali. Wojna wdziera się niechciana. We wszystkie zakamarki świadomości. Nie tylko sąsiedzka, ta domowa również. I jest nieludzkim złem, jak każda wojna. 

Protestować – z ojcem, bratem, synem. Rodzinnie. Z sąsiadem przez ścianę, przez miedzę. Nie dopuścić. Dość!! 

To nie jest apel li tylko do spokojnie w nieświadomości żyjących Rosjan. Jak i nie do ceniących sobie wygody życia społeczeństw krajów bezpieczniej na zachód odsuniętych od ukraińskiego frontu. To do wszystkich tych, w których jeszcze tli się człowieczeństwo. 

WaszeR Londyński 

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.