09.08.2022

ECHA WYDARZEŃ: W Kanadzie odbyły się mistrzostwa świata w kajakarskim sprincie. Rodacy wiozą do kraju aż siedem medali; trzecie miejsce w tej tabeli oraz pierwsze w porównaniach olimpijskich.
Złota nie brakuje, a 2 zdobył duet Karolina Naja i Anna Puławska. I czwórka dała rywalkom popalić. W ogóle było radośnie oraz historycznie. Patrzę na biegające po sieci fotki uśmiechniętych młodych dam. Widać, że dla nich Halifax (i kajaki, jako forma uczestnictwa w sporcie) to coś jak Nou Camp dla piłkarza, czy Wimbledon dla mistrzyni kortu… Taki sam, przeogromny wysiłek treningowy, taka sama pasja. A – ja też ubolewam, i czuję się współwinny – wyż popularności z apogeum niżej niż za sprawą piłki. I rzadziej… A przecież wkład „ludzi z wiosłami” w każdych igrzyskach olimpijskich jest nie tylko „do zauważenia”, ale do trwałego zapamiętania. Te dynamiczne popisy „nadwiosłowania”. Solo i na podobieństwo gry zespołowej. Nawiasem: przypominam sobie, jak na torze olimpijskim w Barcelonie sam poddałem się wyżowi emocji. Wtedy za sprawą pani Izy Dylewskiej…
Filmiki z Halifax to przypomniały. Jak pełne ekspresji opowieści „Toja” Kocerki, że prawdziwy sport to musi mieć wiosła…
- Moje dziennikarstwo też jakoś wiązało się ze „Śląskim”. Rozpędzało się za jego współsprawą. Stamtąd relacjonowałem mecz, w którym Gerard Cieślik golami swojego autorstwa zwyciężył Związek Radziecki. Nawet fenomenalny Jaszyn nie dał rady. Po dziś pamiętam, jak nadając przez telefon relację musiałem przekrzykiwać wiwaty…
Potem byli inni. Lubański, Kostka, Szołtysik, Gorgoń… Janek Ciszewski z mikrofonem, pani Krysia Loska w TV – jako „zanęcanie wygranej”… Tak długa lista tuzów futbolu, iż w niektórych głowach utarła się myśl, że Śląsk i „Śląski” to wyłącznie piłka. No, prawie wyłącznie, bo jeszcze żużel miał jakieś prawa, ważne, ale trochę sublokatorskie…
Potem był czas rozsypki, dusza stadionu uleciała, a ukształtowanie nowej nie było proste. Ale – jest. Cacuszko. I okazało się, że bez piłki też da się pożyć, a trybuny wciąż mogą być magnesem.
Lekka okazuje się silnym magnesem. Na trybunach memoriału Kamili Skolimowskiej łysin nie była. A że podobno – za darmo, to nie argument. Bo, po pierwsze – trzeba chcieć i lubić… A region pokazuje, że lubi oraz docenia.
Jeszcze sprawa tzw. darmochy. Znaczy, nie ma wpływów z biletów, taka impreza kosztuje. Diamentowa Liga – zaszczyt, ale i nagrody, jak to w zawodowym świecie. Asy trzeba zanęcić, zaprosić, utrzymać, bilety zafundować…
Okazuje się, że przedsiębiorczość daje sobie radę. Sponsorzy, reklamy, prawa telewizyjne? Ważne, że było. W takiej obsadzie, z tyloma rekordami, i na tak niebywałym poziomie. Jeśli szwedzki światowy as tyczki publicznie przeprasza, że skoczył „TYLKO” sześć metrów i 10 cm, więc może zawiódł wdzięczną publikę i gospodarzy, to…
Więcej takich „zawodów” proszę!
Komplet zalet to… pan Fajdek. Nie tylko ponad 81 metrów w młocie, ale też jako podkreślenie triumfu.
Mocna wymowa biegu na 400 m pań. Natalia Kaczmarek, druga po Irenie Szewińskiej Polka, która dała radę granicy 50 sekund. Ważne, choć bez zwycięstwa… Teraz, historycznie podium tak wygląda:
- Irena Szewińska 49.28 (1976)
- Natalia Kaczmarek 49.86 (2022)
- Anna Kiełbasińska 50.28 (2022).
A panna Pia Skrzeszowska (ur. 20 kwietnia 2001 w Warszawie, czyli wstępna faza kariery sportowej) – rekordy życiowe na wysokich płotkach. Bez zwycięstwa, ale coraz szybciej na drodze ku nim…
Teraz mistrzostwa Europy…
Tour de Pologne. Jak zazwyczaj organizacyjnie, programowo udany. Dla PZKol, czyli rodzimej czołówki –mniej. Czytam krytyczne komentarze, brak samokrytycznych albo polemicznych odbieram z niepokojem. Gdzie ci liderzy?
Zycie sportowo – plotkarskie:
- Kamil Stoch przeprosił słowami Igę Świątek, że na zdjęciu mało udolnie skoczkowie grają w tenisa. Odpowiedź – znów na plus mistrzyni z Raszyna. Żeby grali i się nie martwili, będzie coraz lepiej. A ona – nie konkurentka, skakać na nartach nie będzie…
- Pan Robert wykonał popis w Barcelonie. Powitał widzów na Nou Camp po katalońsku, pokazał kilka sztuczek z piłką; zrobił furorę. Zgoła taką jak nasze media z transferem. Tłumnie na trybunach. Rozumiem, bo byłem, gdy tam grała o złoto, a została przy srebrze drużyna Wójcika. Trakt spacerów, wytworne hotele, metro… ale żeby gorąca krew aż tak się już podgrzała… Jednak piłka to fenomen czasów…
- Lata po sieci filmik z zawodów, jak to biegaczowi (nie naszemu) wysmyknął się „na zewnątrz” wiadomy organ. Ręczne chowanie nie pomagało, bieg przegrał, kamera pokazała… Ciekawe – czy będzie nowe powiedzenie. Jak „wygrał o błysk szprychy, o pół koła…”, albo „przegrała (wygrała) o pierś”… Był lepszy albo gorszy o … siusiaka?

Andrzej Lewandowski
Senior polskiego dziennikarstwa sportowego, b. szef działu sportowego „Trybuny Ludu”.
Więcej w Wikipedii
