15.08.2022

ECHA WYDARZEŃ: Dziwne, lecz prawdziwe. Echa imprezy, która… dopiero zaczyna Lekkoatletyczne mistrzostwa Europy. Z dużą polską ekipą i poprzeczką aspiracji zawieszoną wysoko.
Berlin – 2018; drugie miejsce w statystyce medalowej; 12 trofeów – w tym 7 złotych i 4 srebrne plus brąz– to zarazem sukces i… zobowiązanie.
Echa przed startem? Część pochodzi z powyższej statystyki. Druga – ze stanu kadrowego. Otóż wprawdzie wciąż mamy w tym sporcie sporą liczbę aktywów, ale też pokazały się znaki zapytania.
Kilka jeszcze niedawno mocnych punktów ma dziś za sobą decyzję PAS! Pani Anita – wiadomo; goniła złodzieja, złapała „dwie sroki za ogon” – bandziora i kontuzję. Jeden pewny medal już przepadł. Srebrna medalista olimpijska – podobnie; boli, rezygnacja. Złoty chodziarz z igrzysk – poza formą – rezygnacja. „Aniołki Matusińskiego” – wciąż szybkie, ale rywalki też przyśpieszyły. Miotacze kulą – pod kreską światowej przyzwoitości…
Jasne, są nowe atuty. Z życiówkami, wysoko już uplasowane w tzw. rankingach (porównanie wyników), ale często jeszcze co wynikowo radosne nie łączy się z wygranymi… Tyczka – ochota wciąż jest, mistrz ze Szwecji skacze na zawołanie ćwierć metra wyżej… I jeszcze prosi widownię o wybaczenie, że nie tak wysoko jakby chciała…
Łatwo nie będzie. Pozycji startowej takiej jak w miotaniu młota – więcej teraz nie widzę… Co nie oznacza defensywy, lecz przypomina realia. A emocje będą, świetne wyniki – też. Taki ma rozpęd tytularna królowa, że nawet jeśli paru wielkich uzna, że sezon już mają z głowy – pewnie tego nie zauważymy. A że trochę dziwnie, na głowie – prawda. Igrzyskowe apogeum – niedawno, mistrzostwa świata – za drzwiami, mistrzostwa Europy dopiero do wrót zapukały… Powinno być odwrotnie. Wirus, kalendarz na musiku; a równocześnie powinność odpłacania się za reklamy, sponsoring itp. … Bierzemy – trzeba sobą odpłacać. Zawód to zawód… Praca to praca…
Tenis robi u nas karierę. Elitarny – jako sport dla wybranych
– poza selekcją i tzw. systemem piekielnie uzależniony od zasobów rodzinnych; widowiskowy – jak zgoła futbolowe teatry. Jeśli się ma takich aktorów jak Iga Świątek i Hubert Hurkacz. To już nie pokaz „z kosmosu”, lecz wielki sport w zasięgu ręki i wyobraźni.
Zarywamy więc noce, uczymy się innego języka – tych returnów z dropszotami, angażujemy nie tylko oko, ale i serducho … Jednak – nowa jakość w kibicowaniu. A do powszechnej rzekomo powinności powszechnej wiedzy o polityce, medycynie i kopaniu piłki – doszedł nowy element. Nowi idole.
Dzięki za to! I tym kortową część kończę. Nie radząc, co powinna robić Panna Iga – by uniknąć kontrataku rywalek. Bo, że wygrane plotą się z przegranymi – normalne. Bij mistrza – trwale żywe… Ale przecież nic z podnoszenia rączek. Pasja i waleczność. A że może warto junackość warto twardziej wziąć w karby, na to, co podpowiada organizm uważać… Może – tak, może – nie. Ale fajnie, że powszechnie uczestniczymy w kibicowaniu doradzaniu… Pan Hubert ten ton utrwala. Ona już broni (chęcią kontrataku), on – naciera, kroczek po kroczku. Montrealski finał to już nawet nie krok, lecz skok…
Co jeszcze?
Kluby piłkarskie jakoś tam grają na europejskich peryferiach, ale d… to granie nie urywa, jak mawia Kasia. Gdyby na wyższym planie, ale nie na czwartym… Zostaje westchnienie z nutką nostalgii. Temat: „Pan Robert w Barce” – już mnie nudzi. W słowach, „niedyskrecjach”, czekam na granie. Boisko ma pokazać co rzeczywiście ważne. W sportowym życiu mistrza i także dla reprezentacji kraju. Nie pogaduchy, lecz boiskowe dokonania…
Lata po sieci coś dziwnego. Przykre, ale i na swój sposób śmieszne. Pominę dziedzinę sportu oraz personalia. Kto chce – znajdzie, ja osobę poznałem dopiero teraz. Nie za sprawą sławy sportowej, lecz wieści o ukaraniu za doping. Jest opis, taki teatrzyk sam w sobie:
Jaką linię obrony przyjęła…? Wyznała, że środek dostał się do jej organizmu podczas stosunków seksualnych oraz pocałunków z żonatym mężczyzną, którego nazwisko nie zostało ujawnione. Romans miał miejsce na przestrzeni października 2020 roku. To właśnie ten człowiek miał zażywać zakazaną substancję, która następnie znalazła się w organizmie zawodniczki.
Niezależny Trybunał nie dał wiary tłumaczeniom… Została ukarana czteroletnią dyskwalifikacją za stosowanie dopingu. Na poczet kary zaliczono jej okres tymczasowego zawieszenia. Tym samym… będzie mogła powrócić do rywalizacji na zawodowych arenach po 25 października 2024…
Ale teatrzyk, ale ubaw musiał mieć Trybunał. Prawie pornosek…
Napisał do mnie przesławny mistrz sztangi, Zygmunt Smalcerz. „Do zobaczenia na bazarku”… Nie szyfr, po prostu przypomnienie, że drzewiej wpadaliśmy na siebie m.in. na bazarku przy Obozowej.
Czyli – zapowiedź powrotu, panie pułkowniku? Niezmiennie szanuję i podziwiam. Złoto olimpijskie już dało sławę po wsze czasy. Kontrakty zagraniczne – w Stanach i Norwegii informują o wysokich ocenach szkoleniowych walorów naszego fachowca. Tam kontraktami nie przyklaskują „tylko” medalom… Markę wypracował Pan Zygmunt bardzo dobrą. A dlaczego jakość „wnętrze” rodzimej sztangi nie za bardzo jakoś paliło się do korzystania z bogactwa? Ten znak zapytania wciąż mam. Ale – spotkamy się na bazarku, popytam – opiszę…
Nawiasem, nasuwa mi się pytanie: Jest w Bestwince jakiś pomnik sławy sportowej? Dwaj arcymistrzowie tak mieli kołyskę – Zbigniew Pietrzykowski i Zygmunt Smalcerz…

Andrzej Lewandowski
Senior polskiego dziennikarstwa sportowego, b. szef działu sportowego „Trybuny Ludu”.
Więcej w Wikipedii
