26.08.2022

Już za kilka dni będziemy obchodzić 42. rocznicę Porozumień Sierpniowych a konkretnie zakończenia strajku, jaki wybuchł w Stoczni Gdańskiej 14 sierpnia 1980 roku po bezprawnym zwolnieniu Anny Walentynowicz. Anna Walentynowicz była szeregowym działaczem wolnych związków zawodowych i osobą znaną w stoczni. Strajk, jaki zaczął się w czwartek 14 sierpnia, zakończył się po trzech dniach – strajkujący uzyskali co chcieli, Lech Wałęsa podpisał protokół zakończenia i wezwał do opuszczenia stoczni.
Stało się inaczej. Mała grupa została, a w poniedziałek rano posłuchała komitetu strajkowego i rozpoczęła strajk solidarnościowy z innymi zakładami pracy Wybrzeża. To ten strajk zmienił scenę polityczną w Polsce. Władza ostatecznie zgodziła się na powstanie samorządnych niezależnych związków zawodowych, które przyjęły nazwę Solidarność, zaproponowaną przez Karola Modzelewskiego (partyjnego reformatora, który chciał wraz z Jackiem Kuroniem zmieniać rządzącą wówczas Polską partię – PZPR)
31 sierpnia zakończył się strajk. Zaczęła dziać się nowa historia.
Dwa lata temu obchodziliśmy uroczyście 40 rocznicę. W tym „obchodziliśmy” najważniejsza jest ta końcówka „my”. My – to znaczy kto? To ważne pytanie – spróbujmy na nie odpowiedzieć.
Obchody okrągłej rocznicy stały się ilustracją i dowodem na wielokrotnie podnoszoną w pracach polskich i zagranicznych analityków i badaczy tezy o końcu ery solidarności. 40 lat temu Solidarność stała się związkiem zawodowym, który szybko przekształcił się w największy masowy ruch społeczny, obejmujący 10 milionów członków. Potem był stan wojenny, głęboka zapaść ruchu, a potem Okrągły Stół i początek III Rzeczpospolitej.
Po 42 latach Polska jest krajem, w którym związki zawodowe znaczą niewiele albo nic. Poziom uzwiązkowienia stawia nas w ogonie krajów UE; mnożą się przypadki jawnej represji wobec ludzi, próbujących założyć związek zawodowy w swoim miejscu pracy, polski Sejm przyjmuje, na wniosek rządu, prawo zakazujące strajków solidarnościowych.
Polska rządzona przez Jarosława Kaczyńskiego zakazuje strajków solidarnościowych!.
A to właśnie te strajki leżą u podstaw III Rzeczpospolitej. Związek Zawodowy „Solidarność” Piotra Dudy jest „przystawką” Kaczyńskiego, jest jednym z kilku związków zawodowych w Polsce. Nie ma go prawie wcale w toczących się bojach o prawa pracownicze i warunki życia obywateli; no chyba, że dołączenie do protestu nauczycieli przeciwko dalszemu utrzymywaniu skandalicznego poziomu wynagrodzeń w oświacie uzna ktoś za przełom. Przypuszczam jednak, że wątpię.
Dwa lata temu w Gdańsku (bo nie w Stoczni, której już nie ma) Europejskie Centrum Solidarności zorganizowało obchody 40 rocznicy mimo utrudnień covidowych. Piotr Duda i jego związek używający historycznej nazwy robił swoje obchody. Różnica była najprościej mówiąc taka, że na uroczystościach organizowanych przez ECS byli wszyscy najważniejsi bohaterowie Sierpnia a w Sali BHP Piotra Dudy jego funkcjonariusze. Przykro było na to patrzeć; tym bardziej że wszystko wskazuje na to, że to powtórzy się za kilka dni.
No to może warto spojrzeć na sprawę szerzej, tak z wysokości wyobraźni socjologicznej, a nie bieżących swarów i kłótni.
40 lat to czas, w którym dorasta nowe pokolenie; a nawet więcej. Dla młodych ludzi (jeżeli 42-latek to jeszcze młodzież) stoczniowy strajk i powstanie Solidarności to „bajki z mchu i paproci”. Swary wśród działaczy wpisują się w klimat kłótni politycznych, jakich pełno na polskiej scenie politycznej.
Może już czas spojrzeć na sprawę inaczej. Jedyne, co warto z okazji tej rocznicy robić, to pokazywać degrengoladę pięknej idei, marzenia o bardziej sprawiedliwym świecie.
Solidarność po 89 roku była siłą polityczną budującą Polskę. To z Solidarności był AWS i Marian Krzaklewski, do Solidarności przyznawał się Lech Kaczyński, a nawet Jarosław się przyszywał. To wszystko było, teraz są starzy i starzejący się ludzie, których na mocy definicji nie stać na obiektywizm w spojrzeniu na swoje życie i na to, co działo się w Polsce przez te 42 lata.
Program tegorocznych uroczystości organizowanych przez ECS przewiduje:
– w dniu 28 08 (niedziela) Solidarity of Arts Wolność, interwencja artystyczna organizowana o godzinie 13 do 15 na placu im. Dariusza Kobzdeja skwer Heweliusza, Długim Targu przed Dworem Artusa i Ratuszu Staromiejskim
– w dniu 31 08 (środa) o 10, 11,30, 13, 14,30 spacery subiektywne po wystawie stałej ECS. W roli przewodników: Bogdan Borusewicz, Andrzej Celiński, Aleksander Hall i Henryka Krzywonos-Strycharska, o 11 Narodziny Solidarności – uroczyste otwarcie bramy nr 2 a o 12 Etyka Solidarności- wykład dr.hab. Adama Bodnara. To ECS.
Co wymyśli Piotr Duda tego nie wiem. Ale na pewno będzie o czym mówić, choć niekoniecznie z uznaniem.
W tym programie ECS zwraca uwagę wykład Adama Bodnara, jego tytuł wprost nawiązuje do etyki solidarności księdza Tischnera z tamtych lat.
To, że znowu będzie otwierana brama to jednak znak, że nie ma pomysłu, jak to opowiedzieć młodym. A szkoda!

Zbigniew Szczypiński
Polski socjolog i polityk. Założyciel i wieloletni prezes Stowarzyszenia Strażników Pamięci Stoczni Gdańskiej.

„To, że znowu będzie otwierana brama to jednak znak, że nie ma pomysłu, jak to opowiedzieć młodym. A szkoda!”
*
Młodym trzeba po prostu opowiadać prawdę. Najpiękniejsza, bo bezkrwawa i optymistyczna rewolucja w Polsce powinna być relacjonowana właśnie taką jaka była. Szesnaście miesięcy polskiej wiosny Solidarności ale i solidarności i jej konsekwencje mają dla POlski i Europy poważne konsekwencje historyczne i geopolityczne po dziś dzień. Warto pamiętać, że opowieść o tamtym zrywie dotrze do jakiejś części współczesnych Polaków. Może nawet do nieznacznej mniejszości. Właśnie dla tej mniejszości można i trzeba tę opowieść przekazywać w jej historycznej prawdzie.
Te 16 wspaniałych miesięcy to jedno, a to, co potem to drugie. Obecnie władza bardziej chce świętować 40 rocznicę Solidarności Walczącej, która powstała w 82 roku niż wydarzenia sierpniowe. Właśnie pod patronatem Mateusza Morawieckiego leci celebra w tej sprawie.
Opowieść o sierpniu i powstaniu Solidarności to zadanie na lata.
CZym innym jest opowieść o 16 miesiącach zrywu -sierpień 1980 – grudzień 1981 a czym innym opowieść o okresie 1981-2022. To co zrobiliśmy, jako Polacy po 1989 r. aż do roku 2015 było umiejętnym zagospodarowaniem skutków legendarnego zrywu Solidarności z okresu 16 miesięcy. NIestety zaniedbania oraz wiele błędów okresu 1989-2015 doprowadziło do wyborów w 2015 i zawłaszczeniu Polski przez faszyzujących populistów. Trzeba te błedy i zaniedbania nazywac wyraźnie i dobitnie, bowiem bez uznania ich skutków i naprawie złych rozwiązań populizm bedzie się nieustannie odradzał.
*
Solidarność Walcząca jest bardzo kontrowersyjnym epizodem podziemia po 1981 roku. Wielu znawców uważa, że to celowa robota służb specjalnych. Morawiecki celebruje „dzieło” własnego ojca, czemu trudno się dziwić.
Trudno było (i jest) inaczej patrzeć na tzw. Solidarność Walczącą. W chwili kiedy jedność była potrzebna jak chyba nigdy wcześniej oni ją rozbijali, najłagodniej rzecz ujmując. No to na czyją korzyść to było? Idiotyczne hasełka i próby ich realizacji jak na zamówienie władz partyjnych, które zyskiwały argument przeciw „Solidarności” jaki mógł zaważyć na jej postrzeganiu przez „masy”, to co to miało być? Oczywiście, jak się ktoś uprze może to uważać za przypadkowy zbieg okoliczności. Jak się uprze.
Wydaje się, że obecni „miłosnicy” pisuarów i głosujacy na PiS wywodzą się tej ówczesnej solidarnościowej
społeczności. Wtedy tworzyli „postępową” grupę społezną, która zmieniła nam historię. Obecnie stanowi ona
„wsteczna” grupę społeczną, nszczacą osiagnięcia swojej uprzdniej postawy. Paradoks historii?.