Andrzej Lewandowski: Wahadło2 min czytania

()

23.09.2022

ECHA WYDARZEŃ: Futbolowa Liga Narodów; Polska – Holandia – 0:2; nawet ściany nie pomogły…

Kto widział – z trybun albo wytrzymał przed telewizorem – wie: znów nasi dali ciała…

W średnim stylowo meczu, na wypełnionym Narodowym, po świetnie chóralnie wyśpiewanym Mazurku oraz – niestety – po marnym sportowo spektaklu.

Nie powiem, że się nie starali, bo ochotę było widać. Ale po prostu klasy nie stało. Ani nowych schematów, ani młodzieńczej improwizacji.

Nie mnie wdawać się w próbę analizy detali – tymi mądrościami sypią dzisiejsi komentatorzy. Że trzeba tak, a nie inaczej; że na wahadle powinien grać ten, a nie tamten; że tylko stałe fragmenty; że wysoki pressing, i tak dalej… Mnie śmieszą te kombinacje jakby z szachów pożyczone – w nich mądre, na aucie piłkarskim – fachowość udawana. Ja wciąż za Panem Kazimierzem i obrazem, który on nam malował. Że – żeby wygrać – trzeba strzelić jednego gola więcej niż rywal… Że piłka jest okrągła a bramki są dwie… Że gra się jak przeciwnik pozwala… I tak dalej.

Prosto, jasno, zrozumiale… Wciąż mi wraca w pamięci opis Pawła Janasa. Z przerwy jakiegoś marnie granego meczu… Wszedł do szatni Pan Kazimierz i powiedział tylko: „Ta bramka, do której macie po gwizdku strzelać, to będzie z tej strony”. Wskazał ręką kierunek i wyszedł… Tak, bez rozmieniania sztuki operacyjnej na drobne…

Holendrzy nawet się nie napracowali. Ot, zaliczyli kolejny mecz, zdobyli komplet punktów; nawet „kości oszczędzali” i jeśli zabolało – zdejmowali z boiska. Nawet swojego bramkarza jakby chwilami nonszalancko zatrudniali. I tyle…

Zapisuję te uwagi przed północą, na gorąco – po meczu. Nie rankiem, więc nie ma mowy o wstaniu lewą nogą. Będę próbował zasnąć – w marnym będąc nastroju. Że budowanie „nowego” w rodzimej piłce wciąż nam idzie okrutnie opieszale. Wiem, Krakowa też za jednym zamachem poprzednicy nie zbudowali, ale jednak jakieś jaskółki mogłyby przylotem zmiany na lepsze obiecać. Niech się owo modne wahadło wychyli we właściwą stronę. Zanim pojadą do Kataru, gdzie czeka zaszczyt udziału w mistrzostwach świata… Bo jednak bardzo pragnę, by ów zaszczyt wywalczony w eliminacjach znalazł wreszcie wsparcie w solidnej drużynie… Aspiracje to kredyt, a kredyt czas kiedyś zacząć spłacać…

Andrzej Lewandowski


Senior polskiego dziennikarstwa sportowego, b. szef działu sportowego „Trybuny Ludu”.

Więcej w Wikipedii

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.