Zbigniew Szczypiński: Albo, albo…5 min czytania

()

04.10.2022

Pewne jest tylko to, że nic nie jest pewne.

Rozedrgana rzeczywistość, zmienność, „płynna nowoczesność”, narastająca niepewność, to tylko niektóre określenia i terminy konieczne do opisania czasu, w którym przyszło nam żyć.

Pierwsza była światowa epidemia. Zaczęła się gdzieś daleko w Chinach, a potem była coraz bliżej aż znalazła się u nas.

  • Czy ktoś jeszcze pamięta nazwisko osoby, która jako pierwsza została zdiagnozowana jako chora na covid 19?
  • Czy ktoś jeszcze pamięta, kiedy zostały wprowadzone pierwsze zaostrzenia epidemiczne i jakie to były decyzje?
  • Czy ktoś jeszcze pamięta, jak nazywał się ówczesny minister zdrowia i jakie budził zaufanie demonstrując zmęczoną twarz i niewyspane oczy?

Wprawdzie był to ten niesławny minister, który zostanie zapamiętany jako ten od afery z respiratorami, a nie jako skutecznie walczący ze śmiertelną chorobą, na którą umarło w Polsce ponad 100 tysięcy ludzi, co dało nam niechlubne miejsce w ścisłej światowej czołówce krajów o największej ilości zgonów w stosunku do ilości mieszkańców w danym kraju.

Weszły na stałe do obiegu takie terminy jak praca zdalna, teleporada, kwarantanna, różne rodzaje testów i wiele innych. Dwa lata i wydawało się, że się skończyło. Zagrożenie jest nadal, mamy różne szczepionki, ale nadal wiele ludzi się nie szczepi, wirus nieustannie mutuje co przy rażąco niskim stopniu zaszczepienia światowej populacji gwarantuje jego stałą obecność i powodowanie coraz nowych zagrożeń.

Ale to była epidemia, niewidoczny świat wirusów, coś, na czym znają się specjaliści i szarlatani, których nigdy i nigdzie nie brakuje. Epidemia zmieniła znacząco życie wielu ludzi, wiele osób – zwłaszcza dzieci i młodzieży w wieku szkolnym – boryka się z depresją i innymi zaburzeniami osobowości. Nastąpiło obniżenie i tak niskiego poziomu nauczania; widać to już teraz, ale jeszcze bardziej będzie to widoczne w przyszłości.

Nie najlepsza to prognoza dla nowych roczników wchodzących w wiek aktywności zawodowej i mierzenia się z wyzwaniami współczesnego świata.

Po epidemii przyszła wojna. Blisko, bardzo blisko Putin napadł na naszych sąsiadów – na Ukrainę. Od ponad siedmiu miesięcy toczy się tam okrutna wojna prowadzona przez zbrodniczą armię i jej wodza. Nie widać jej końca, narasta zagrożenie użycia broni masowej zagłady, ataku na newralgiczne obiekty, od których sprawności zależą warunki życia milionów w nadchodzącą zimę, prawie apokalipsa.

Wszystkie te zagrożenia wirusem czy wojną nie wpływają w żadnym stopniu na szaleństwa naszej władzy, na to, co mówią i robią ludzie rządzący teraz Polską z ich wodzem na czele. Słuchając tego, co mówi – ale i jak mówi – Jarosław Kaczyński w kolejnych miastach na ściśle strzeżonych spotkaniach ze swoimi wyznawcami, można przestraszyć się bardziej niż tego wszystkiego, co nam zagraża a o czym pisałem wyżej.

Na wirusa mamy szczepionki, na wojnę mamy sojusze i wiedzę o tym, czym jest „ruskij bardak”, którego dowody są widoczne każdego dnia na froncie, ale i w Rosji.

A co mamy na naszych rządzących?

Ostatecznie kartkę wyborczą; ale w wyborach, których organizacją zajmuje się cały aparat państwa przejęty przez Jarosława Kaczyńskiego. To on wyznaczy termin wyborów, określi ordynację, według której te wybory się odbędą, zasady liczenia głosów. To przejęty przez rządzących Sąd Najwyższy ogłosi, czy wybory są ważne, czy nie. Zapowiedź powołania armii strażników – ludzi, którzy będą dbali o wynik korzystny dla swojej partii, gromkie okrzyki o tym, że to Tusk chce sfałszować wybory świadczą tylko o jednym – te wybory będą uznane za prawdziwe tylko wtedy, gdy będą one dla PiS zwycięskie, w innym przypadku nie!

Ekipa rządząca jest zdeterminowana, aby władzy nie oddać; zdeterminowana nie przez wierność idei, dla której objęła władzę. Tam nie ma bowiem żadnej idei. Tam jest tylko interes, walka o utrzymanie się na pozycji dającej przywileje i pieniądze. To jednak bardzo silna motywacja, dla tych wartości ludzie często robią wszystko, popełniają najcięższe zbrodnie i uważają, że tak trzeba.

Wszystko wskazuje na to, że nawet gdy mimo tych wszystkich manipulacji PiS wybory przegra, to jednak władzy nie odda. To, co może zmienić polską scenę polityczną to niestety „kryterium uliczne”, wojna na ulicach polskich miast, w wyniku której albo wygramy, albo nastąpi wewnętrzny zamach stanu, który zrobią ludzi z formacji siłowych – licząc na to, że zmaże to ich wcześniejsze winy. Tak dzieje się w wielu krajach na świecie, tak bywało również w Polsce.

To najgorszy scenariusz. Wojna domowa to najgorsza z wojen. Przynosi ofiary i traumę na długie lata.

Można oczywiście liczyć na cud: na to, że wszystko się uda zgodnie z prawem; ale prawo jest w Polsce obszarem najbardziej zdewastowanym. Można naturalnie liczyć na Unię Europejską i inne instytucje i organizacje międzynarodowe – ale to bardzo słaba gwarancja.

Zostaje zatem tylko determinacja i bycie gotowym na wszystko.

Obym się mylił.

Zbigniew Szczypiński

Polski socjolog i polityk. Założyciel i wieloletni prezes Stowarzyszenia Strażników Pamięci Stoczni Gdańskiej.

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.