21.12.2022

Zdanie odrębne
Jonaszowi na gwiazdkę AD 2022
… to stare wyrażenie, które wychodzi z mody; nowsze – szpital dla umysłowo chorych, albo psychiatryczny. Zostańmy jednak przy tym pierwszym, ponieważ oprócz dosłownego ma również znaczenia przenośne. Określa nie tylko skupisko ludzi, którzy odbiegają od normy, ale również: bałagan, bezład, chaos, dezorganizację, galimatias, nieporządek, nieład, rozgardiasz, zamieszanie itp. Interesujące są też inne synonimy, a mianowicie kołowanina, mętlik, młyn…, które wskazują ruch po kole, czego wyrazem staropolskie: ‘w koło Macieju’ albo ‘dookoła Wojtek’.
Coś w tym musi być, skoro jeden z najstarszych szpitali dla obłąkanych został zbudowany na planie koła, według projektu cesarza Józefa II, w Wiedniu, w 1784 roku. Nosi nazwę Narrenturm, czyli Wieża Głupców (choć lepiej brzmi Szaleńców). Jest to pięciopiętrowa budowla; na każdej kondygnacji znajduje się dwadzieścia osiem cel (pokoi) przeznaczonych dla trzech osób. Niewielkie okna, mocne drzwi, głębokie piwnice, dziedziniec w kształcie studni – wszystko to robi przygnębiające wrażenie świata, z którego nie ma wyjścia. Pacjenci, chorzy (szaleńcy) poza celą mogli się poruszać zewnętrznym korytarzem – ‘po kole’. Nie byli w stanie wyjść na zewnątrz, znajdowali się w pułapce, albo w matni.
Niezwyczajny budynek, dziś będący częścią Uniwersytetu Wiedeńskiego (mieści się tam Muzeum Patologiczno-Anatomiczne) budzi grozę, nie tylko z powodu swojej historii. Obsługa informuje, że ostatnie piętro jest niedostępne dla zwiedzających, ponieważ „dzieją się tam dziwne rzeczy”; po prostu straszy! Można natomiast obejrzeć tysiące rozmaitych eksponatów, m.in. kołtun polski (łac. plica polonica). Legenda, czyli prawda głosi, że na szczycie budynku cesarz kazał zbudować ośmiokątny, drewniany taras, z którego oświecony monarcha oglądał stolicę cesarstwa, oddając się rozmyślaniom. Taki mały fragment z dziejów europejskiej psychiatrii…
Dom wariatów ma również swe miejsce w literaturze; zwłaszcza polskiej, której ton nadawali egzaltowani poeci. I tak bohater Słowackiego – Kordian trafia do szpitala dla psychicznie chorych z powodu zamachu na cara (jednocześnie króla Polski!). Władca nie rozumie, jak człowiek przy zdrowych zmysłach chciałby się targnąć na jego życie.
Scena w domu wariatów kończy I część Nie-boskiej komedii Krasińskiego, gdzie umieszczono żonę poety. Popadła w obłęd z powodu nieskończonej wierności do męża i poczucia winy, że sama nie potrafi pisać. Świat fikcji okaże się silniejszy od poczucia rzeczywistości i doprowadzi ją do śmierci.
Szaleństwem przeniknięte są niektóre utwory Mickiewicza, w szczególności Konrad Wallenrod, czy Dziady… I trudno się dziwić, skoro poeta stawiał wyżej „czucie i wiarę” – dziś: emocje tudzież ideologię aniżeli zdrowy rozsądek uzbrojony niekiedy w „szkiełko i oko”.
Ciekawe, czy „trzej nasi wieszcze”, którzy swobodnie podróżowali po ówczesnej Europie, oglądali Narrenturm, obiekt wtedy powszechnie znany? Pytanie jest zasadne szczególnie teraz, w kończącym się roku 2022, który nasz sejm ogłosił Rokiem romantyzmu…
Że szaleństwo prędzej czy później dopadnie Polskę, było wiadomo dwanaście lat temu, kiedy wydarzyła się „katastrofa smoleńska”, z uporem maniakalnym określana jako „zamach”. Już wtedy było widać, że kraj nasz schodzi ze ścieżki „zrównoważonego rozwoju” i będzie się pogrążał w odmętach wariactwa, przez jedną trzecią „narodu” uznanego za stan normalny, tzn. przyrodzony. Dowodów postępującego szaleństwa jest sporo, w związku z tym ograniczmy się do bieżących, z ostatnich dwu, trzech tygodni…
Najważniejszy w Polsce, stary człowiek, objeżdża Kraj, głosząc (od siedmiu lat!) budowę silnego państwa. Zapowiada też zniszczenie przeciwników politycznych; niewykluczone w sposób, jak się niszczy chwasty, insekty, bakterie czy pierwotniaki…
Szef rządu od prawie dwu lat zapowiada pozyskanie dla Polski pieniędzy europejskich, które miałyby odegrać rolę „nowego planu Marshalla”. Ale ich nie dostaniemy, ponieważ nasze państwo nie wypełnia żadnego z warunków „kamieni milowych”, na jakie się zgodziło.
Przez cały ten czas minister sprawiedliwości i jego ludzie upokarzają szefa rządu, wymyślając mu od „miękiszonów”, „zdrajców” i tym podobnych oszołomów, ale nie ponoszą z tego powodu żadnych konsekwencji. Mało tego – dają przykład zwykłemu człowiekowi, jak nie szanować władzy…
Premier z kolei uważa, że pod rządami tego ministra „sądownictwo zostało doprowadzone do stanu pół zapaści”[1] oraz że „większego chaosu i kłopotów, niż mamy obecnie w sądownictwie, już chyba mieć nie możemy”[2]. To powiedziawszy, broni ministra w sejmie…
„Nie pozwolę!” – woła prezydent (robiąc przy tym ‘bardzo polską minę’), kiedy się okazało, że ustawa uruchamiająca pieniądze i dogadana w szczegółach z Brukselą, nie była z nim konsultowana… W tle jest konstytucja (i praworządność), którą prezydent złamał pierwszy, dając przykład, jak się to robi w „ciągu technologicznym”.
Były wójt Pcimia, a teraz szef największego przedsiębiorstwa w Polsce, ma „dar od Boga” do robienia interesów. Sprzedaje – za niewielką część wartości – rafinerię gdańską, uznawaną za jedną z najnowocześniejszych w świecie. W kontrakcie saudyjski akcjonariusz mniejszościowy zagwarantował sobie przewagę nad większościowym, polskim. Taka gratka trafia się nie często…
Prezes NBP oświeca nas – ciemnych: „obecną sytuację potocznie nazywa się kryzysem, ale nie ma kryzysu w sensie ekonomicznym”. Tymczasem kredyty hipoteczne w ciągu ostatniego półrocza spadły do zera. Widocznie słowo „kryzys” zmieniło znaczenie; albo ktoś mu je zmienił…
Szef policji bawi się przywiezionym z Ukrainy granatnikiem ppanc. „produkcji niemieckiej”. Wybuch rani trzy osoby, przebija stropy w budynku Komendy Głównej, ale minister spraw wewnętrznych, „ucinając spekulacje medialne, wyklucza dymisję Komendanta Głównego Policji”.
Arcybiskup pełniący funkcję prymasa, ignorując przykazanie Chrystusa o miłości, za podstawowe wartości chrześcijańskie „uznaje heteroseksualne małżeństwo i zakaz aborcji”. W ten sposób włącza się w trwającą już kampanię wyborczą, dając sygnał wiernym Kościoła – z nazwy rzymsko-katolickiego.
Rzeczywisty prymas (z Torunia), w obecności trzech wicepremierów świeckiego państwa, „pcha na ołtarze” i kreuje na „męczennika” biskupa podejrzanego o tuszowanie pedofili. Czyn hierarchy to „niezamierzone zaniedbanie”, a on sam zasługuje na błogosławieństwo!
Nadworny filozof prezesa, znawca Platona i Arystotelesa, europoseł – doczekał się filmu dokumentalnego (w TVP zarządzanej przez jego b. studenta). Z właściwą sobie powagą i zniesmaczeniem wypowiada następujące prawdy: wolność w Unii Europejskiej jest zagrożona; jego (niedawni) koledzy-akademicy działają stadnie, są pyszni i naznaczeni lewactwem; na polskich uczelniach roi się od wrogów wolności; barbarzyńcy okradają Polskę i chcą ją okroić itp. Gość z Ameryki, zaproszony do filmu uważa, że Polska jest szczęśliwa, mając takiego profesora…
Przedsiębiorstwo Lasy Państwowe, zarządzane przez posłów i sympatyków Solidarnej Polski, ogłosiło konkurs pod odkrywczym tytułem: „Drewno pochodzi z lasów!”. We wniosku można było napisać, co się chciało, np. mszę za pomyślność tej instytucji. Nic dziwnego, że większość nagród zgarnęły parafie rzymsko-katolickie (i jedna prawosławna). Suma nagród to jedenaście milionów złotych.
Majonez kielecki został uznany za jedną z naszych „tradycyjnych wartości”.
Można by tak egzemplifikować w nieskończoność, w myśl świąteczno-weselnej diagnozy sprzed stu lat:
Niech na całym świecie wojna,
Byle polska wieś zaciszna,
Byle polska wieś spokojna.
Rzecz w tym, że za miedzą od dziesięciu miesięcy trwa okrutna wojna, a w naszej wsi – niczym niemiarkowane szaleństwo, określone dawno temu jako „chocholi taniec”.
J S

Z XV wieku pochodzi niemiecka opowieść Narrenshiff, lub dla miłośników łaciny Stultifera Navis. Pewnie lepiej pasuje do tego, co się nad Wisła od 2015 roku dzieje. Pierwsze 5 lat po wypadku lotniczym zawinionym przez dwóch braci były w miarę stabilne, jeśli nie liczyć rodzącej się religii smoleńskiej, której kapłanów niebawem Narrenschiff zabral na pokład gdy to stało się opłacalne dla oni stron. Jedni coraz bardziej szaleli (wariowali) a drudzy wynajdywali teologiczne uzasadnienie dla coraz większego galimatiasu. Może nowy 2023 rok położy temu kres? Życzę tego Autorowi, sobie i Czytelnikom SO.
Czemu PT Autor się ukrywa i się nie podpisał?
Ależ się podpisał: JS. Kto wie, ten wie – a Autor popularności nie potrzebuje.
J.S. to są prawdziwe czyjeś inicjały.
a inicjały to podpis tyle że mały. .
Komentujący się tu nie popisał
bo autor de facto się podpisał.
Obejrzałam film 'Świat według prof. Legutki’, w którym uczony obwinia Oświecenie o współczesne lewactwo. Nie pamiętał, że jego idol – Platon uznawany jest za prekursora totalitaryzmu. W filmie można zobaczyć mechanizm 'wynajęcia się’ profesora filozofii do zadań politycznych. Jego idol Platon też to robił!
Elias Canetti w powieści ,,Pochodnia w uchu” opisał ten wiedeński szpital dla obłąkanych – mówiąc ówczesnym językiem. Stworzył w ten sposób metaforę społecznej, politycznej i kulturowej sytuacji austriacko – węgierskiego imperium tuż przed jego upadkiem.
Przywołał swoje uczucia i reakcje gdy obserwował tłum protestujących robotników ogarniętych gniewem i wściekłością, która zamieniła ich w niszczącą masę.
Klimat tamtej epoki bardzo mocno kojarzy się z aktualnym rozpadem i wrzeniem. Może brakuje pióra na miarę Karla Krausa, żeby to opisać. A może JS, Bogdan Miś i Jego upusty, prof. Obirek, Andrzej Koraszewski i Zbigniew Szczypiński – swoimi tekstami pełnią podobną funkcję jak Die Fackel.
Czytałem i śmiałem się z trafnych skojarzeń i przykładów. Piękny wstęp „wiedeński” z owym dziwacznym cesarzem, Józefem II, na szczycie „domu wariatów”, podziwiającym Wiedeń. Piękne przykłady absurdalnych działań elit Pisowskich, które ocierają się o szaleństwo.
Ale, ale… Jest też druga strona medalu. Jeśli to wariaci, to nie są odpowiedzialni za swoje czyny. Otóż sądzę, że to wariactwo jest czymś powierzchownym, do tego wpędza ich pewna logika kłamstwa i powiązań quasi-mafijnych. Dlatego mam cichą nadzieję, że wcześniej czy później, poniosą konsekwencje swoich słów, decyzji i czynów (bo „spisane będą czyny i rozmowy” i czekają w „chmurze”, a „poeta pamięta”). A wtedy być może – najbardziej zasłużeni – trafią do budynku, który będzie potomkiem innego „okrąglaka”, mianowicie Panoptikonu, zaprojektowanego przez Jeremiego Benthama.
„Poeta pamięta” – pisze Jacek Breczko (Miłoszem). I co z tego? „Poezji to nikt nie zji!” – odpowiadam Szpotańskim
Klamrą tego okresu są występy różnych twórców propisowskich na tematy zamykające rok i prognozujące wydarzenia 2023. Oto jedno z takich wystąpień wygłosił prof. Andrzej Nowak, przywoływany niedawno przez Autora, na temat Rosji, Polski i Europy: https://www.youtube.com/watch?v=LHtNyp2O1IA&t=11s
Swoista wizja polskości tego pana z jego apoteozą romantyzmu, idei republikańskiej przeciwstawianej liberalizmowi, przeinaczanie i lekceważenie wielu faktów także z historii Polski, osobiste a jakże czasami osobliwe poglądy na wiele rzeczy nie tylko zdumiewają ale zamucają. To wystąpienie wygłaszane do kilkunastu obecnych na sali studentów i dziesiątków tysiecy odsłaniających na Youtube robi bardzo nieprzyjemne wrażenie kiedy prelegent wypowiada się lekceważąco m.in. o prof. Zbigniewie Brzezińskim, red.Tomaszu Lisie, Radku Sikorskim, Bronisławie Komorowskim, Gazecie Wyborczej i TVN-nie, Tusku czy noblistce Oldze Tokarczuk zarzucając jej przynależność do „popłuczyn kultury polskiej”. To lekceważenie opiera sie o powielanie kłamliwych tez bądź interrpretacji poglądów tychże osób. Jednocześnie Nowak nie kryje się z aprobatą Krasnodębskiego, tradycji katolickiej wbrew oświeceniu – traktując polskość jako nośnik wartości katolickich i siła polskości przeciwstawiając tradycji oświeceniowej.. Uznając marzenia epoki romantyzmu jako wartość najważniejszą kultury polskiej, profesor głosi apoteozę motłochu Januszy i Grażyn we współczesnej Polsce, którym według niego służyć ma elita. Jawna niechęć czy wręcz nienawiść profesora Nowaka do inteligencji reprezentującej TVN i Gazetę Wyborczą, która według niego nie chce rzekomo pełnić roli służebnej wobec motłochu, a ma obowiązek mu służyć, budzi szczególny absmak. Pochwała koncepcji i tradycji republikańskiej jako antyteza liberalizmu polega u prelegenta na wyraźnej niechęci do liberalizmu i oczywistym przekręcaniu jego sensu. Wyjątkowo mętna i pokraczna konstatacja polskości tego pana jest moim zdaniem skazana na niepowodzenie tak jak cały projekt pisowskiego zamordyzmu opartego na bałaganie wewnątrz samego, pisowskiego domu wariatów.
Nie zgadzam się ze Sławkiem, że Nowaka „Pochwała koncepcji i tradycji republikańskiej (…) polega (…) na wyraźnej niechęci do liberalizmu i oczywistym przekręcaniu jego sensu”. Oraz że „Wyjątkowo mętna i pokraczna konstatacja polskości tego pana jest (….) skazana na niepowodzenie”. „Republikanizm” profesora to najzwyklejszy populizm, na którym zasadza się „polskość” w wydaniu kaczystów. W aktualnym otoczeniu wewnętrznym i zewnętrznym nie są one skazane na niepowodzenie; wręcz odwrotnie – mogą odnieść sukces.