25.02.2023
„Obyś żył w ciekawych czasach” – to wbrew pozorom nie życzenie a przekleństwo, dodajmy: chińskie przekleństwo; a Chiny to najstarsza cywilizacja świata…

Mija rok od zbrodniczej napaści Rosji na Ukrainę. Na Ukrainę napadł zbrodniarz, który nazywa się Putin. Wola jednego człowieka decyduje o życiu lub śmierci ponad 140 milionów ludzi, to jego decyzje przesądzają o tym, czy przestaną ginąć setki tysięcy ludzi i nastanie pokój, czy wręcz przeciwnie – wojna rozszerzy się i ogarnie nowe kraje.
Jak to zatem jest z naszą cywilizacją? Czy możemy powiedzieć, że nauczyliśmy się czegoś przez ponad 10 tysięcy lat, czy nadal tkwimy w okowach przesądów, które leżały u podstaw wszystkich tyranii?
Od niepamiętnych czasów żyliśmy jako ludzkość w gromadach, mniejszych lub większych ale zawsze podporządkowanych jakiejś jednostce – wodzowi, naczelnikowi, królowi, cesarzowi czy innemu władcy. Tamte formy wyłaniania władcy były biologiczne, opierały się na sile fizycznej lub urodzeniu. Przez tysiąclecia historia zapisała imiona wielu władców, królów, cesarzy czy innych bożych pomazańców i to oni „robili historię”. To oni rządzili światem, to ich imiona, często z kolejnymi numerami – patrz francuscy królowie imieniem Ludwik – są nazwą własną czasów w których żyły, pracowały i walczyły miliony ich poddanych.
Zmieniły się czasy, zmieniły się formy wyłaniania rządzących. Nastały czasy, w których rządzący uzyskują mandat do rządzenia od ludzi oddających na nich swój głos w wyborach.
Zmiana trybu wyłaniania rządzących nie spowodowała jednak zaniku funkcji i pozycji wodza.
W ramach demokratycznych procedur nadal jest możliwe pojawienie się jednostki dominującej, która wchodzi w stare buty wodza, króla, cesarza, a nawet jeszcze gorzej. Wystarczy pomyśleć o naszych czasach – wieku XX, który niedawno się skończył i obecnym XXI wieku, w którym było i jest pełno takich ludzi, zorientowanych na posiadanie całej władzy, najlepiej do końca swoich dni.
Mieliśmy Adolfa Hitlera w III Rzeszy, mieliśmy Józefa Stalina i mamy Putina w Rosji, mamy „cesarza” Xi Jinpinga w Chinach, różnych emirów i szejków w krajach arabskich, mamy jeszcze wielu innych dyktatorów i satrapów w różnych krajach na całym świecie.
Obserwując wydarzenia ostatnich dni, w których w Polsce bawił prezydent Biden, obserwując jego wizytę w Kijowie i spotkanie z prezydentem Zełenskim nie sposób nie zauważyć, że w narracji wszystkich mediów wielki konflikt zbrojny na Ukrainie – okrutna wojna, w której cierpią i giną tysiące ludzi – zależy od tych właśnie pojedynczych ludzi, ludzi fizycznie słabych, starających się pokazać tłumom swoją sprawność ruchową i medialną.
To oczywiste, że za prezydentem Stanów Zjednoczonych stoi cały aparat państwa i jego siły zbrojne, ale w opowieści medialnej jest tak, jakby to ten jeden człowiek mógł rozwiązać i zakończyć tę wojnę.
Patrząc na naszą polską historię najnowszą, tę od końca pierwszej wojny z lat 1914-1918 i tę po drugiej wojnie lat 1939-1945 – widzimy, jak łatwo redukuje się jakiś okres do nazwiska jednego konkretnego człowieka. Czy to będzie Józef Piłsudski, czy Władysław Gomułka, czy Edward Gierek – widać, jak silne jest postrzeganie czasu przez pryzmat jednostki.
Odbieram to jako dowód na nasze zacofanie cywilizacyjne i pozostawanie w okowach myślenia magicznego, jakie leżało u podstaw starego porządku.
Co musi się stać, aby się to zmieniło? Aby nie było tak, że losy świata zależą od jakiegoś zbrodniarza i szaleńca, który zagarnął całą władzę i strachem lub przekupstwem (a najczęściej jednym i drugim) utrzymuje się na tej pozycji?
Jakie muszą nastąpić zmiany w edukacji i wychowaniu, aby młodzi ludzie wkraczający na społeczną i polityczną scenę swojego kraju byli odporni na takie uproszczenia i manipulacje?
Jak powinien zmienić się system podejmowania najważniejszych decyzji decydujących o życiu lub śmierci milionów by nie zależały one od jednego tylko człowieka?
Jak należałoby zmienić system wyłaniania władz pochodzących z wyborów, aby zmniejszyć niebezpieczeństwo oszustw i manipulacji?
Jest jeszcze wiele podobnych pytań. Trzeba się zastanowić nad dalszym losem naszego świata. Bo innego nie będzie!

Zbigniew Szczypiński
Polski socjolog i polityk. Założyciel i wieloletni prezes Stowarzyszenia Strażników Pamięci Stoczni Gdańskiej.
