Andrzej Lewandowski: Szóste kółko4 min czytania

()

22.03.2023

ECHA WYDARZEŃ:

Zacznę od końca od pieca, jak to mówią. Od PKOl, czyli rodzimej ekspozytury ruchu olimpijskiego.

Dla mnie od dawna myśl o obrazie jest odleglejsza niż pałac na Bielanach. Nie znajduję prawa, by się wdawać w detaliczne recenzję. Po prostu – bieżąca wiedza dziś za mała…

Ale recenzja to jedno, a refleksja osobista – drugie. Wielokrotnie, bez skrupułów pisałem, że widzę PKOl „nie ten”, zamożny, ale nadto dystyngowany, bez duszy, choć w pałacu…

Właśnie znajduję potwierdzenie naturalności znaków zapytania. Gdy trwając w męczącym covidzie odbieram wieść, że jednak w tamtym kociołku wrzało. Bo jednak para już odrzuciła pokrywkę. Dystans kilometrami i latami opisany wątpliwości nie zweryfikował jako bajdurzenie starszego pana…

PKOl urządził właśnie coś w rodzaju przedstawionka szkolnego. Takie wypracowanie pt. generalna próba przed wyborami.

Po pierwsze – urzędujący „od stu lat” prezes ogłosił, że kandydować nie myśli.

Rozważył, nie chce dzielić środowiska, więc PAS … W tle – przyznanie, że nie wszystko musiało być pod muchą i landrynkowo, jeśli PAS jest „dla dobra”… Znajduję ćwierćton niewypowiedzianej do końca, ale samokrytyki … Szacunek za samoocenę …

Po drugie – prezes przypomniał, że nie pobierał wynagrodzenia, a zarządowi podwładni odwdzięczyli się (były głosy przeciw, dość rzadkie na tym forum) i przyznali gratyfikację – od „załatwionych umów sponsorskich”.

Nie komentuję, tylko sam siebie pytam – jeśli tyle lat za friko, to skąd „na życie?” Co w pitach? Przecież „SPORT” musiał zadbać o osobiste finanse. Nie mam nic przeciw – jasne niech będzie oczywiste, tylko uproszczona wieść o pasji za darmo jakoś zadrapała…

Po trzecie –prezes przed upublicznieniem wieści, że pasuje – został już ogłoszony prezesem honorowym PKOl. Pierwszy w historii organizacji.

Znów – nie wdaje się w krytykę, zawsze coś nowego ma prawo do narodzin, ale kto umyślił nową formułę, właśnie teraz? Jeszcze kilku byłych trwa pewnie w przekonaniu o zasługach własnych dla PKOl (oraz znanych na międzynarodowej niwie olimpijskiej), a … No, właśnie …

Po czwarte – właśnie z PKOl wyszła wieść, że został tylko jeden kandydat na prezesa, więc …

Ciemna sprawa, znów jasna. Stawiam pytajnik; nie by podważyć walory kandydata. Nie znamy się, może pochwały a priori nie są na wyrost, Nie szukam odpowiedzi na pytanie – kto wymyślił, podrzucił; kto za tym stoi? Mam podejrzenia, może nawet graniczące z pewnością, ale …

O jedno się tylko z góry posprzeczam – o likwidowanie „przed startem” wartości zapisu na kartach wyborczych oraz takie traktowanie procedur.

Jeden jedyny kandydat – przed elekcją? A zła pamięć mi podpowiada, że gdy o udział w grze olimpijskiej zabiegał obecnie wciąż panujący szef PKOl, podczas wyborów rozgrywał się pojedynek Nurowski – Paszczyk … Bo głosujący to kartka, urna, uprawniony człowiek, długopis, komisja skrutacyjna … Wcześniej otwarta komisja wyborcza …

STOP. Koniec tematu, problem w tzw. rozwoju, Pięć kółek olimpijskich to symbole ruchu – kontynenty. Na własny użytek mamy jeszcze szóste kółko, o nim tu właśnie mowa…

Kort i boisko. Ściślej – granie i … wyżywanie się w gadaniu.

Panna Iga miewa kłopoty. Zwłaszcza, gdy vis a vis pojawia się Kazaszka, z Rosji rodem. Raszynianka wciąż lideruje, ale za często bywa przez Rybakinę „przywoływana do porządku”. I za łatwo wtedy oddaje pole.

Zaskakujące i zarazem normalne. Że coś – ktoś akurat – jak to mówią – „nie leży” Panu Stochowi jakaś skocznia w Norwegii, pannie Idze – ta właśnie rywalka. Jak długo nie sprowadza się to do kompleksu, lecz sportową złość wzmaga – nie widzę powodów do płaczu, ani krytyk, do których kibic bywa nadto skory; jak wcześniej do optymizmu pozaracjonalnego.

Dziś wciąż panna z Kazachstanu – ma sposób i patent na naszą mistrzynię, jakoś łatwiej „ją czyta”, jutro, pojutrze może przyjść czas rewanżu. Ja innej możliwości nie widzę. Panna Świątek tak kocha wygrywanie oraz umie to robić, że przepędzi ten kompleks …

Piłkarze reprezentacji mają jeszcze wolne, a napięcie dyskursu jest… jakby grali. I to dobrze. Nowy trener i … wciąż – lepiej niż on – wiemy, co i jak powinien robić. Kogo wybrać, z kim dać sobie spokój… Sieć się rwie od słów dobrowujszkowania. Nawet panowie Boniek z Tomaszewskim ładują ile wlezie, by tylko przypomnieć o swoim istnieniu oraz recenzować sztukę nawet przed próbą generalną … A PZPN swoimi „konferencjami” daje coraz to nowe dowody prowincjonalizmu.

Niestety, media kupują przestawienia ze stołem prezydialnym, zamiast represyjnie zlekceważyć, a ta gra bez piłki (choć już wepchnięto w nią kolejną sławę – za wielkie pieniądze) jest po prostu nudna i odległa od hasła, że „Łączy nas piłka”.

Niech łączy, ale nie zanudza…

Wystarczają mi – covid i kwarantanna…

Andrzej Lewandowski


Senior polskiego dziennikarstwa sportowego, b. szef działu sportowego „Trybuny Ludu”.

Więcej w Wikipedii

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.