30.05.2023

W naszym niewielkim światku Studia Opinii mogę sobie pozwolić na pesymizm i mówić expressis verbis, nie przebierając w słowach. To, co pisze p. Obirek to, z całym szacunkiem, gówno prawda. W jaki sposób Lex Tusk ma utrudnić wybory Kaczorowi, skoro ma je ułatwić?
Najprawdopodobniej, bo stu procent pewności nigdy nie ma, Polska, jak pisze Boguś Miś, ma przesrane na kilkadziesiąt lat. Będziemy mieli w Warszawie Budapeszt Orbana, Ankarę Erdogana, Mińsk Łukaszenki, Moskwę Putina i Pekin prezydenta Xi.
Będzie imponujący marsz 4 czerwca, policja poda kilkakrotnie mniejszą liczbę uczestników i na tym się skończy, szybciej niż nam się wydaje. Przed pisowską komisją stanąć ma nie tylko Tusk. Już zapowiadają, że również my, dziennikarze. Niewykluczone, że to, co teraz jeszcze piszemy, to już nasz łabędzi śpiew. Teraz tylko jeszcze możemy pisać to, co piszemy. I może się nie skończyć na zakazie funkcji publicznych, czyli pisania i publikowania. W bratnich państwach Kaczyńskiego są już pełne więzienia i łagry. Zaraz włączy się do akcji prokuratura Ziobry. Zjednoczona prawica w tej sprawie będzie na pewno zjednoczona.
Nie sądzę, żebyśmy się utrzymali w Unii Europejskiej i bardzo wątpię, czy nadal będziemy pomagać Ukrainie.
Niech Bóg, którego nie ma, ma nas w swojej opiece

Ernest Kajetan Skalski
Ur. 18 stycznia 1935 w Warszawie) – dziennikarz i publicysta,
z wykształcenia historyk.

Gorączka piguła. To co widać i słychać zapowiada taki finał. A zwoływanie sie na 4 vi nijak się ma do ostrej, spontanicznej reakcji demokratycznej części Polski.
Pewnie jestem zbytnim optymistą, ale wydaje mi się, że można po prostu zignorować ten twór.
PiS pokazuje, że zupełbie można lekceważyć wszelkie umowy, zobowiązania wynikające z prawa międzynarodowego, czy przelisy Konstytucji.
Trzeba uznać, że ten potworek o nazwie komisji nie ma żadnej mocy.
Nie stawiać się na wezwania. Kompletnie ignorować.
Nie uznajemy tej instytucji zupełnie pozaprawnej i już.
Będą siłą doprowadzać?
Pożyjemy zobaczymy. Na razie mamy różnice zdan w ocenie komisji, Która powszechna grozę zasadnie budzi. Mój optymizm opieram na powszechnym oburzeniu, które podzielam. Nie lekceważyłbym marszu 4 czerwca. Komuniści tez uważali, ze nic się nie zmieni, a wszystko się zmieniło. Dziś jesteśmy 33 lata po tamtym czerwcu i sytuacja geopolityczna Polski jest inna niż wschodnich sąsiadów.
Bingo. K..mać PiS i jego elektorat. Nic do dodania. Taka karma i taka nasz historia. K..a.
Należę do ludzi, a znam takich wielu, a nawet bardzo wielu, a tych bardzo wielu zna kolejnych bardzo wielu, którzy zrobią wiele, jeżeli nie wszystko, żeby do takiego czarnego scenariusza, jak naszkicowany przez Pana Redaktora Skalskiego nie dopuścić. Na tym etapie nic więcej nie mam do powiedzenia – efekty zobaczymy wkrótce i zaraz potem.
Niestety o optymizm trudno. Jak zwykle w takich sytuacjach człowiek zastanawia się co jest nie tak po naszej stronie. Trudno mieć nadzieję na zmianę postaw wyborczych, kiedy strategia polega na pluciu na tych, których chcielibyśmy przekonać i wyłącznie na pogłębianiu naszych okopów. Nas nie przybędzie, ich nie ubędzie. Z Turcją, ani Rosją jednak bym nie porównywał (jeszcze). Erdogan wysłał 77 tysięcy prawdziwych lub wyimaginowanych przeciwników do więzienia. Zorganizował procesy 13 500 wybitnych osobistości ze wszystkich środowisk, wyrzucił 2745 sędziów i prokuratorów, nakazał przejście na wcześniejsze emerytury 36 tysiącom nauczycieli i 1755 profesorom uniwersyteckich, dziekanom i rektorom. W sumie Erdoğan zwolnił 100 tys. urzędników, w tym 9 tys. z Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, które organizuje wybory.
Co ważniejsze, Erdoğan wzmocnił kontrolę swojej partii nad mediami, zamykając 45 dzienników, 25 tygodników, 23 stacje radiowe, 16 kanałów telewizyjnych i 29 wydawnictw książkowych. Jego represje doprowadziły również do anulowania 50 tysięcy paszportów, uniemożliwiając ich posiadaczom opuszczenie kraju.
Kaczyński dopiera zaczyna.
Przy tym wszystkim co w Turcji, i przy 32 godzinach medialnych tygodniowo dla Erdogana i jego partii, opozycja miała „aż około 30 minut” czasu tygodniowo w mediach państwowych. A ile ma tutaj?…:-)…
ale ta bardzo liczna grupa i szerokie grono dalszych dla niej znanych jest całościowo jakąś młodzieżą.
W poprzednich wyborach jeszcze ich nie było czy dopiero się uczyli?
No nie wiem, my wszyscy, nie tylko liderzy, mamy ambicje chociażby dokładnie wiedzieć w imię których toczą się boje o nieistotności a główny cel umyka.
Wystarczy poczytać jakiekolwiek tematyczne fora i porównać sposób aktywności użytkowników z zachodnimi.
Najważniejsze abym to JA wiedział, reszta ma słuchać. Podobnie jak na drogach – wszyscy w krzaki bo jadę.
oops, nie tu kliknąłem, zamierzałem do Pana Sławka
Żadna zmiana, czy wypadek nie ma jednej przyczyny. Tak więc pojedyncze akty, czy zdarzenia (4 czerwca, czy podpis Dudy) nie będą przyczyną odwrócenia lub pogłębienia kierunku dyktatury. Sierpniowy strajk w 1980r. nie był przyczyną upadku systemu władzy, 89′ był efektem wielu zbiegów politycznych i gospodarczych. Byłam sceptyczna w sierpniu 1980r., czy to coś da, jednak wiemy po czasie, że było to potrzebne.
Nie wiemy co przyniesie najbliższa sytuacja geopolityczna, ale te małe zdarzenia (jak 4 czerwca) są niezbędne, bo mogą się przydać jako cegiełka w budowaniu. Optymizm jest taką właśnie cegiełką, a może szczepionką na tę przypadłość opisaną przez Kisiela – zbyt wielu zaczyna się już urządzać, a przynajmniej zasklepiać. .
Erneściku drogi – bardzo cenię Twoje przenikliwe opinie, ale teraz myślę, że Twój pesymizm jest na przegranej – tym razem weszliśmy moim zdaniem na ścieżkę zmiany
Erneściku drogi – cenię bardzo Twoją przenikliwość i opinie, ale tym razem Twój pesymizm nie docenił wiatru dziejów – uważam że weszliśmy wreszcie na ścieżkę zmiany w górę i wierzę że doczekamy jeszcze powrotu do normalności. Stawiam wino które razem wypijemy – Agnieszka W.
Sądząc po polubieniach w komentarzach wyżej cenimy optymizm, i dobrze. Zwątpienie bywa zapowiedzią klęski, więc kombinujmy, jak tu obrócić potencjalną klęskę na własną korzyść. Nie ma przy tym co się oszukiwać, cały legalny aparat represji państwa jest w rękach przeciwnika. Sam optymizm, bez pomysłu na przesilenie, gdzie siłowe rozwiązania mogą doprowadzić do kryzysu władzy, g…o są warte.