Andrzej Lewandowski: Racja między ścianami.4 min czytania

()

ECHA WYDARZEŃ Spacerują po sieci oceny lekkoatletycznych mistrzostw świata.

Jak zwykle- „po naszemu”, czyli od ściany do ściany. Z jednej strony- radykalne w krytyce rodzimego dorobku ( że było bardzo źle), z drugiej – ze sprawozdawczymi brawami ( za medale, życiówki, niezłe miejsca tam, gdzie wydawało się to mniej prawdopodobne).

Na mój gust, ani rozpacz nie jest na miejscu, ani orgazmy okrzykami radości. Rację widzę… między ścianami.

Ba, gdyby to były mistrzostwa Europy, to…

trzy tytuły mistrzów kontynentu ( panie Natalia Kaczmarek, Ewa Swoboda , pan Wojciech Nowicki) plus brąz pana Fajdka, do tego wspomniane skraweczki w postaci życiówek i wyników bliskich rekordom kraju byłyby fajne. Ale jednak kibicowaliśmy mistrzostwom świata, nie Europy. I wprawdzie oba srebrne medale zostały wsparte świetnymi rezultatami, jednak są to tylko dwie pozycje „wice”. Słusznie głośno oklaskane, ale… miejsce w tabeli 24. Bo „po prostu” świat lekkoatletyczny przypomniał prawdę, że łapiąc w żagle olimpijski wiatr ( 2024) popędził jak szalony. Jednak szybciej niż my, do tego –lansując nowych idoli.
Z Kanady, która przywiozła młodziutkiego młociarza, a ma już mistrza świata.
Rzucał jakoś tanecznie, na luzie, bez dziesiątkiem lat wypracowanej perfekcji, automatyzmu, a już tak daleko.
Albo Dominikanka, królowa finału 400 metrów, z czasem, który jest jakby ze złotego snu…

Na tle sygnału, że „idzie nowe” rodzimy udział rzeczywiście nie chce bezdyskusyjnie błyszczeć. Niezależnie od tego, że przed impreza kontuzje i czasem decyzje życiowe pulę aspiracji z góry zmniejszyły. Inni miewali podobnie. A upały – ponadnormalne- też były dla wszystkich jednakie…

Coś się jakby zmieniło w naszej lekkiej. Może wcześniej był uśmiech fortuny oraz osiągnięcia ponad rzeczywiste możliwości, może coś szwankuje w systemie.

Ale nie człowiek z drugiej strony telewizora mądrze powie co i jak… Od tego jest PZLA, komisja sportowa PKOl ( jeśli takowa istnieje, a powinna od dnia tuż po wyborach), jakiś sztab olimpijski, związkowo-ministerialny…

Tam bym zapytał dlaczego np. w kuli rodacy rzucają ze 2 metry bliżej nie tak dawno; w dysku w ogóle nas nie ma, a w sportowym maszerowaniu poszliśmy… do tyłu… Więcej złych słów, niż aktywności na trasie. Co, nikt nie zauważył, że dobre diabli biorą? A damskie skakanie o tyczce, to czas już pozaprzeszły?

Nie analizuję detali , ale kolegów wciąż zawodowo czynnych recenzentów zachęcam, by po oklaskaniu i dzieleniu zadowolenia z tego, co radość dało, i parę pytań sformułowali… Nie na zasadzie- od ściany do ściany. Po prostu, zgodnie z logiką oraz pamięcią, że rok olimpijski za progiem.

Piłka, bez niej nie ma życia i nie ma kasy.

Raków jednak odpadł w pierwszoligowym graniu europejskim. Frajerski gol zabrał szansę… Ale dochód i tak spory, okazja do powiększenia wciąż jest; droga do podwyższania klasy wciąż otwarta. I tak szybko na niej biegną…

Wiadomo, kogo portugalski trener przygotowuje do grania o europejskie punkty. Gra o wszystko, czyli… pożegnanie z teoryjkami , że będzie po nowemu, i z kadrowymi eksperymentami. Wszystkie ręce ( nogi i głowy), na pokład! I hasło: „ Nigdy więcej Kiszyniowa”…

DWIE wieści ze światka piłki biegają po sieci:

Pierwsza, że pan Janek T., ksywy -„legendarny bramkarz” i „publicysta”, wciąż ma temperament polityka. Zawiadomił, że „przyjął zaproszenie”, by kandydować z PiS do Senatu. Każdemu wolno kochać po swojemu, więc… nie komentuję. Ale jakoś wraca mi wspomnienie, jak znany satyryk ocenił kandydata na polityka, gdy ten uroczyście ogłaszał: „ Bo ja, Szanowni Państwo zawsze jestem tam, gdzie…”

Tu przerwał dla zaczerpnięcia oddechu, a sala usłyszała scenicznym szeptem dopowiedziane przez satyryka: „ Gdzie akurat jest wolne miejsce…” Znów PAN coś znalazł Panie Janku?

I taka sobie niby śmiesznostka. O kłopotach prezesa hiszpańskiego futbolu, który metodą uznaną za intymną ( „usta-usta” ) ucałował -publicznie- piłkarkę. Więcej słów o tym, niż o naszym snajperze…. W ataku, w obronie, w gadaniu o dymisji… A prezesi czasem ” taki miewają”. U nas kiedyś rozstał się z funkcją prezes bodaj tenisa. A też był tylko podobno nadto rubaszny,,,


_________________________________________________________________________________________

Andrzej Lewandowski


Senior polskiego dziennikarstwa sportowego, b. szef działu sportowego „Trybuny Ludu”.

Więcej w Wikipedii

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.