Andrzej Lewandowski: Bańka5 min czytania

()


20.10.2023

ECHA WYDARZEŃ: Bańka, ale wpis nie będzie o panu Witoldzie Bańce, który przez pewien czas był ministrem sportu. Aktywnym. Ale już tytułowe słowo odległe skojarzenie przyniosło. Więc parę słów o byłym…

 Pan B. kilka  śladów zostawił, kilka szlaków wytyczył. Także w systemie sportowo-prawnym.

  Chyba jednym ze śladów jest określenie, że prezesem związku sportowego można być góra dwie kadencje. Potem- dobry był, czy zły- pa,pa…

  W parlamencie można bez końca, w sporcie z metą pozawyborczą. Pojąłem, że intencją było przyspieszenie ociężałego – prawda- procesu zmiany pokoleń dowódczych, ale pomyślałem, że czasem  to bardziej chodziło- o personalia. Żeby jednych się pozbyć, a bliższych swemu sercu wylansować.

  No, i ma sport, co ma- jak to zawsze w życiu, niektórzy z nowego naboru są świetni, niektórzy gorsi od poprzedników, a kogoś w ogóle już trzeba się było pozbyć… I pewnie przyjdzie na przepis raz jeszcze prawnie spojrzeć. Przez pryzmat logiki, rzetelnej oceny dokonań itp.  

  Ale nie w tym sedno wpisu. Pan eksminister dobrą sławę też ukształtował, i dzięki temu dowodzi światowym antydopingiem. W czym niezmiennie życzę Mu powodzenia, bo na liście tego, co sport zabija doping wciąż straszy. A co by było bez walki z nim?

   Zastrzegłem się, że słowo tytułowe kojarzy mi się jednak nie z osobą, a z czymś innym – z powyborczym obrazem. TEN  na swój sposób sugeruje powróżenie z fusów na tematy około-sportowe.   Wyborcy sprawili, że wiele osób mających  ładny dorobek w ruchu sportowym znalazło  uznanie. Są- ściślej – będą w parlamencie. I mimo, że w swego rodzaju bańce, która ich do zaszczytu wyniosła nie zajmą się TYLKO SPORTEM.  A że osobista wiedza oraz pasja ruchowi sportowemu też rozwój przyniesie- dla mnie jasne

  Zerkam w rejestr.

  Ma mandat obecny minister sportu, ma jego były wice, którego –przypomnę- zwolniły z funkcji inne zarzuty niż złe wiceministrowanie; jeszcze kogoś z tego kręgu część wyborców zapremiowała. Ale w sumie to jednak przejście z pierwszego, „ decyzyjnego” ( program, kasa) planu do tła. Będzie nowy minister, nowe kierownictwo resortu; zapewne nowe poglądy – zweryfikowane przez logikę oraz stan możliwości. Jak np. POLSKA OLIMPIJSKA – wedle dzisiejszych ocen za 15 miliardów dolarów. Będzie- myślę- przemodelowanie obietnicy, że tzw. budżet  (czytaj podatnicy) wybuduje przebogatemu- jeśli chodzi o finanse, bo sportowo słabieńkiemu PZPN- owi  ośrodek na światowy błysk. Nie sprzeczam się z ideą- niech futbol  ma się dobrze, ale postuluję większy jego udział, I tak dalej.

   Pole do zasiania- także przez inicjatywy parlamentu – niezmiennie obszerne. Niezależnie od „siewu” i modernizacji, także coraz lepsze ramy prawne. Na miarę pełni prawdy, że dziś sport to dla elity praca zawodowa, dla wszystkich  POZOSTAŁYCH– zjawisko społeczne.

 CZAS PERSONIFIKOWAĆ NADZIEJE, KTO?

 Pod względem „ siły sportów” wyborcy dali premię siatkówce.  Pani Małgorzata Niemczyk, pan Paweł Papke- mają na koncie serial sukcesów sportowych plus doświadczenie parlamentarne. Andrzej Szewiński (syn przesławnej Irenissimy), też wspaniały siatkarz, polityk, samorządowiec. Światek narciarski też ma mocną reprezentację. Pani Jagna Marczułajtis – mnoży doświadczenie sejmowe, Apoloniusz Tajner dopiero po nie sięga. Zawodnik, trener, prezes związku, wiceprezes PKOl, komentator, biznesmen, „światowa postać”, a teraz na kolejnej pozycji startowej. Czego jeszcze można dokonać wobec listy osiągnięć?  Minister sportu?  Może- tak, może- nie… Może… kilku widzę równorzędnych kandydatów. Sport pięknie lansuje!

Znów przeszli przez wybory inni. Redaktor Tomasz Zimoch (sławny dziennikarsko okrzykiem via mikrofon  „Panie Turek, kończ pan ten mecz”) . Tadeusz Tomaszewski- energiczny działacz (także sportowy), jeden z nielicznych „dawnych”, który ostał się we władzach PKOl w ostatnich wyborach i jest w komisji rewizyjnej… Były piłkarz Arki Gdynia Rafał Siemaszko…  Tu- wtręt na marginesie.  Stawali jeszcze dwaj ze świata piłki, obaj sławni-  Jan Tomaszewski ( z internetowego CV- „piłkarz- bramkarz, komentator”) oraz Dariusz Dziekanowski. Obaj chcieli, wyborcy nie zechcieli. Jednak futbol nie jest wszechmocny…

 Jeszcze jeden „margines”. Kojarzę z red, Zimochem i komitetem olimpijskim. PKOl ogłosił w końcu listę członków swoich komisji, które- wedle słów deklaracji- są kołem zamachowym organizacji. Zmian nie komentuję, prawo „odkurzacza” doceniam, zawsze byłem za mądrym odświeżaniem. Ale ,gdy  widzę w owym „kole zamachowym” brak komisji medialnej , a stan dziennikarsko sportowy nie ma wyraźnego śladu we władzach- zauważam „ORGANIZACYJNE  zgubienie prawdy  życia.  Że bez dziennikarstwa sportowego ruch olimpijski byłby manekinem.  Nasz właśnie zaczął być.  Już wiem, że PKOl strzelił sobie w kolano… A  tzw. sloganowo Rodzina Olimpijska pozbyła się bliskiego krewnego… Z własnej woli,  ściślej – z niedostatku wyobraźni oraz wiedzy o historii i kanonach…

Andrzej Lewandowski


Senior polskiego dziennikarstwa sportowego, b. szef działu sportowego „Trybuny Ludu”.

Więcej w Wikipedii

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

One Response

  1. Andrzej 21.10.2023