Andrzej Lubowski: Przegapiliśmy ważną rocznicę3 min czytania

()


05.03.2024

4 marca 2014 roku – wczoraj minęło równo 10 lat – Komitet Noblowski opublikował listę nominowanych do Pokojowej Nagrody Nobla. A na niej Władimir Putin.

Tydzień wcześniej, 27 lutego 2014 roku, rosyjska flaga pojawiła się nad budynkami krymskiego rządu i parlamentu. Putin zapewniał, że Rosja nie ma z tym nic wspólnego. Powiesiły ją tam „zielone ludziki”. Może kosmici? – zażartował. A zresztą „taki ekwipunek można kupić w każdym sklepie”. Przystał wreszcie, że to formacje lokalnych separatystów. Minęło trochę czasu i 27 lutego, dzień „triumfu” zielonych ludzików” ogłoszono „Dniem Sił Operacji Specjalnych Federacji Rosyjskiej”.

1 marca 2014 samozwańczy „premier” Republiki Autonomicznej Krymu, zwrócił się z prośbą do Putina o „zapewnienie spokoju i bezpieczeństwa mieszkańcom Krymu”. Ten nie odmówił. Tysiące żołnierzy Rosji, samoloty transportowe Ił-76, śmigłowce Mi-8 i Mi-24 i dziesiątki transporterów opancerzonych pojawiło się na Krymie w tej właśnie misji. Co nie przeszkodziło Putinowi kilka dni później powiedzieć, że na razie nie ma konieczności wprowadzenia wojsk z Rosji na Krym, lecz istnieje taka możliwość.

6 marca Rada Najwyższa Republiki Autonomicznej Krymu jednogłośnie zagłosowała za przyłączeniem do Federacji Rosyjskiej i wyznaczyła termin referendum w tej sprawie. W Kijowie premier Ukrainy Jaceniuk powiedział, że: „Nikt w cywilizowanym świecie nie uzna wyników tak zwanego referendum przeprowadzonego przez te tak zwane władze”. Mylił się. Kilkadziesiąt krajów, w tym Chiny, Indie, Brazylia i Republika Południowej Afryki, nie miały z tym najmniejszego problemu.

12 marca p.o. prezydenta Ukrainy Ołeksandr Turczynów powiedział, że armia ukraińska nie będzie się angażowała na Krymie, aby zapobiec aneksji półwyspu przez Rosję, ponieważ jej potencjał zostanie skoncentrowany na obronie wschodniej granicy państwa.

Siergiej Naryszkin, wówczas przewodniczący rosyjskiej Dumy, a dziś szef rosyjskiego wywiadu, uspokajał Tatarów krymskich, że ich prawa będą zagwarantowane. Najwyraźniej bez powodzenia, skoro 14 marca przywódca tych Tatarów wezwał do bojkotu referendum i poprosił NATO o interwencję. W Londynie sekretarz stanu USA John Kerry przez 6 godzin przerzucał się piłeczką z Siergiejem Ławrowem.

16 marca odbyło się referendum i przebiegło według scenariusza Putina. Nazwę Republiki Autonomicznej Krymu zmieniono na Republikę Krymu. Zdecydowano, że rubel stanie się oficjalną walutą na półwyspie, a 30 marca Krym przejdzie na czas moskiewski.   18 marca Putin, podpisał traktat o włączeniu Krymu i Sewastopola do Rosji – granica Krymu i Ukrainy stała się oficjalnie granicą państwową Rosji. 19 marca władze Republiki Krymu ogłosiły wysiedlenie części Tatarów krymskich z terenów, które mniejszość krymsko-tatarska zajęła po upadku Związku Radzieckiego. 21 marca Putin podpisał akty ratyfikacyjne traktatu o przyjęciu Republiki Krymu do Federacji Rosyjskiej i tego samego dnia do Konstytucji Rosji dopisani dwa nowe podmioty federacji – Republikę Krymu i miasto federalnego znaczenia Sewastopol.

28 marca Siergiej Szojgu oświadczył, że wszystkie ukraińskie bazy na Krymie są pod kontrolą rosyjską. I tak oto 10 lat temu dokonał się pierwszy akt planu kandydata do Pokojowej Nagrody Nobla. Gdyby Zachód zastosował wówczas sankcje takie jak w 2022 roku, i stosował je skuteczniej niż to dziś czyni, do wojny by zapewne nie doszło i kto wie, kto byłby dziś gospodarzem Kremla.

Andrzej Lubowski

Polski i amerykański dziennikarz i publicysta polityczno-ekonomiczny.

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

7 komentarzy

  1. slawek 06.03.2024
  2. Dom 07.03.2024
    • Julian 07.03.2024
  3. Hazelhard 07.03.2024
    • Stary outsider 08.03.2024
    • slawek 08.03.2024
  4. ohir 09.03.2024