23.01.2025
Zadam, wydawałoby się, absolutnie absurdalne pytanie – Czy Donald Tusk ma coś wspólnego, poza imieniem oczywiście, z Donaldem Trumpem?
Odpowiedź, po wystąpieniu naszego premiera na sesji Parlamentu Europejskiego jest, niestety, twierdząca – i Donald Trump i Donald Tusk mówią, w ważnych, programowych wystąpieniach, o potrzebie oparcia się na „zdrowym rozsądku”, nie tłumacząc, co mają na myśli przywołując to obiegowe określenie, rozumu, intelektu…
To bardzo charakterystyczne, w przełomowych chwilach, wtedy gdy trzeba określić priorytety, powiedzieć co trzeba zrobić by wyjść z trudnej, a nawet tragicznej, sytuacji, obaj przywódcy mówią o zdrowym rozsądku jako zasadzie, jako kategorii decydującej o tym, co trzeba zrobić by ratować świat i ludzi. To jeszcze jeden dowód na to, że w tym systemie wyłaniania władzy, w którym trzeba uzyskać głosy wyborców, mówi się to co im się spodoba, a nie to co podpowiada rozum i wiedza będąca jego uzewnętrznieniem.
Pierwszy o zdrowym rozsądku powiedział Trump. Mówił to bezpośrednio po złożeniu przysięgi na wierność Konstytucji, w ceremonii, która bardziej podobna była do wkraczania na tron jakiegoś króla, a nie „demokratycznie wybranego” prezydenta. Mówił to, otoczony przez ludzi, którzy reprezentowali ogromne bogactwo, ogromny kapitał pozwalający im czuć się wszechmocnymi, bogami prawie. Jeżeli tak ma się objawiać zdrowy rozsądek, to pytam o jakie zdrowie tu chodzi – ani Donald Trump, ani Musk nie są zdrowymi ludźmi w rozumieniu zdroworozsądkowym – a to ma być podstawą rządów Trumpa.
Donald Tusk, chcąc zareagować na to, co stało się w Stanach, na powrót Donalda Trumpa na urząd prezydenta był w trudnej sytuacji. Jego przywołanie zdrowego rozsądku było – moim zdaniem – wymuszone. Całość wystąpienia w Parlamencie Europejskim była apelem, by przestać się bać, by potraktować to stało się w Stanach jako wyzwanie, jako szansę, a nie zagrożenie tak wielkie, że trzeba się poddać. To było wystąpienie bardzo emocjonalne w treści – bo nie w formie, tu nie było wystudiowanych zwrotów, zawieszeń głosu czy teatralnych gestów. Tu było przypomnienie wielkości Europy, tej historycznej i tej aktualnej, było wezwanie by Europa podjęła wyzwanie i zapewniła sobie bezpieczeństwo po wycofaniu Ameryki. Zdrowy rozsądek Donalda Tuska, to zracjonalizowanie wielkich i ambitnych planów podejmowanych w celu zapobieżenia katastrofie klimatycznej – zracjonalizowanie rozumiane jako przesunięcia terminów dojścia do wyznaczonych limitów. Zdrowy rozsądek Tuska, to jasne stwierdzenie, że nikt, żaden człowiek, nie zgodzi się na to, by już teraz osobiście ponosić wielkie koszty potrzebnej transformacji energetycznej, gdy inni mają to w nosie – patrz USA.
Zdrowy rosądek Tuska to taktyka, nie strategia.
Zdrowy rozsądek Trumpa to cały Trump, tam poza takimi pojęciami nie ma nic głębszego, a że to mu wystarczyło, by wrócił do władzy jest jeszcze jednym dowodem na słabość procedur wyborczych opartych o powszechne głosowanie w czasach, gdy dominują treści w sieci, w mediach, którymi rządzi, bo to są jego media, Musk – człowiek, którego majątek przekracza wyobraźnię każdego. Państwo rządzone przez takich ludzi jest realnym zagrożeniem dla świata i temu zagrożeniu przeciwstawia się Donald Tusk, premier Polski, która właśnie objęła przewodnictwo w Unii Europejskiej. Przewodnictwo na sześć miesięcy, przewodnictwo po premierze Orbanie. Ale w tych kluczowych miesiącach to Tusk, a nie Orban będzie nadawał ton całej Unii Europejskiej. Dobrego się stało, że nie odwrotnie.
Tak czy inaczej – będzie się działo !

Zbigniew Szczypiński
Polski socjolog i polityk. Założyciel i wieloletni prezes Stowarzyszenia Strażników Pamięci Stoczni Gdańskiej.

Sugeruje Pan w ostatnim akapicie że jakoby Trump wygrał bo jego były media, sugeruje Pan jakąś niesprawiedliwość w tym procesie wyborczym. Ale czyżby pani Kamala nie miała dostępu do social mediów w czasie kampanii? Czy to nie czasem największe sieci telewizyjne poza FOX News, popierały jawnie kandydatkę Demokratów? Czy to nie Demokraci przez kilka lat smażyli Trumpa w mediach? A mimo to wygrał. Bo może był lepszym kandydatem? Nie popieram Trumpa ale może zanim zaczniemy na nim wieszać psy poczekajmy na czyny. Vide przypadek prezydenta Argentyny w podobnym tonie tutaj obśmianego. A po roku rządów zamiast wypełnić przydzieloną mu tu przez redaktorów rolę czarnego charakteru idzie drogą prof. Balcerowicza…
Waćpan raczysz żartować, Panie Tomku. Odsyłam Pana i resztę Czytelników do znakomitego tekstu Artura Włodarskiego na platfomie XYX, który szczegołó opisuje „Jak Musk pomógł Trumpowi wygrać wybory”
. Byłbym skłonny zmienić tytuł na „jak Musk weygrał dsla Trumpa wybory”. Musk ma nie tytlko największą tube na świecie, ale kontroluje, kto, jak i jiedy ma do niej dostęp. Artur Włodarski opisuje to szczegółowo. Nie ma szans na uczciwą polemikę z Muskiem. Jego fejki i tweety ogłądan bl;isko 1.2 miliarda razy w tygodniach poprzedzająych wybory.. Replikę na jeden z tweetów przeryztła niespełna 60 tysięcy. Polecam tekst, bo po jego lekturze nie napszę Pan, że wszyscy mają równe szanse.
Proszę wybaczyć lawinę omyłek interpunkcyjnych.
Według Center for Countering Digital Hate, wprowadzające w błąd wyborcze wpisy Muska doczekały się aż 2 mld odsłon.
Nie wiem czy nie znajduje się Pan przypadkiem po drugiej stronie lustra. To moje odczucie po przeczytaniu Pańskiego komentarza. Oczywiście nie neguję Pana prawa do własnego odbioru tego co się wokół dzieje i na tej podstawie formułowania niepowtarzalnych opinii, ale… są rzeczy nieporównywalne, ponieważ tak do końca nie da się skonfrontować wszystkich aktywów (w tym przede wszystkim kasy, a ona tu odgrywa bodaj najważniejszą rolę, ta na kontach oligarchów) występujących po obu stronach. Poza tym można się na każdym etapie analizowania mylić, gdyż to nie oko widzi, a mózg, oko tylko przekazuje sygnały komputerowi do analizy, więc…
Uważam, że Trumpa powinny dyskwalifikować wszystkie przegrane procesy, w tym prawomocne skazanie z paragrafów kodeksu karnego, ale przede wszystkim odpowiedzialność za szturm na Kapitol, zachował się wtedy nie jak urzędujący jeszcze prezydent, ale jak watażka-puczysta. I cham, który nie potrafi w sposób cywilizowany przekazać władzy zwycięzcy. Widać, że Amerykanie mają swoje rozumki. Nie tylko oni zresztą. Howgh!
Ja w moim komentarzu odnoszę się po pierwsze do fałszywego przekonania Autora o jakiejś przewadze medialnej i finansowej Trumpa. Po drugie też uważam, że porażką jest w ogóle dopuszczenie Trumpa do kandydowania ale tak tam wygląda system prawny i demos amerykański legalnie dokonał wyboru. Natomiast niestety na tym portalu b.często Autorzy prezentują postawę, że jak wygrywają „nasi” to to jest sukces demokracji. Ale jak dokładnie w tym samym systemie do władzy dochodzą „nienasi” to to jest koniec demokracji… Ja właśnie staram się nie być po żadnej stronie lustra, a Pan i inni piszący tu koniecznie chyba po którejś chcą być. I uważam, że jest to postawa b.słaba w kontekście tak głębokiej polaryzacji naszego i międzynarodowego społeczeństwa. Bardzo brakuje mi tu w Studio Opinii właśnie sporów, prawdziwej dyskusji, podnoszenia niewygodnych argumentów, rzetelnej krytyki aktualnej władzy. Zamiast tego miejsce to przypomina salon wzajemnej adoracji i poklepującej się po plecach, wszystko wiedzącej elity, oderwanej od rzeczywistości… Dlatego coraz rzadziej tu zaglądam. Szkoda. Pozdrawiam.
Tak na logikę biorąc, jeśli stara się Pan nie być po żadnej stronie lustra, a, według mojej wiedzy, strony są dwie, to gdzie Pan jest ze swoimi niezbyt sprawiedliwymi opiniami na temat społeczności SO? Mam nadzieję, że nie w czarnej dziurze.
Proszę nie podawać tyłów, tylko częściej wczytywać się w teksty, ze zrozumieniem tychże, a zwłaszcza w komentarze, które bywają nieraz tak ciekawe jak tekst, którego dotyczą i uwzględniają różne opcje po obydwu stronach tego przywołanego przeze mnie lustra. A tak na marginesie – swoje opinie w postaci punktacji pozostawiają nawet trole dające z zasady i hurtowo najniższe noty. Jaki tu więc salon wzajemnej adoracji?
Pozdrawiam również.
Pojęcie „zdrowy rozsądek” wcale nie jest jednoznaczne.
Najprościej tłumaczy to dr Google: „Zdrowy rozsądek to po prostu przewidywanie oczywistych konsekwencji, dostrzeganie ciągów przyczynowo – skutkowych, umiejętność logicznego myślenia. To nie jest trudne i nie wymaga nadzwyczajnej inteligencji – czasami wystarczy tylko chwilę się zastanowić, chwilę pomyśleć.” por.: https://www.google.com/search?q=zdrowy+rozs%C4%85dek+co+to+znaczy&oq=%22zdrowy+rozs%C4%85dek%22+&gs_lcrp=EgZjaHJvbWUqBwgGEAAYgAQyBggAEEUYOTIHCAEQABiABDIHCAIQABiABDIHCAMQABiABDIHCAQQABiABDIHCAUQABiABDIHCAYQABiABDIHCAcQABiABDIHCAgQABiABDIHCAkQABiABNIBCTYzOTFqMGoxNagCCLACAQ&sourceid=chrome&ie=UTF-8
Encyklopedia PWN podaje dwa znaczenia kategorii „zdrowy rozsądek” :
1) zdolność ludzkiego umysłu do przyswajania głównie na drodze poznania potocznego różnych prawd, niezbędnych w zwyczajnych okolicznościach życia;
2) w szkole szkockiej: ogół panujących opinii, narzucających się każdemu rozumnemu umysłowi, przyjmowanych bardziej ze względu na to, że cieszą się one powszechnym uznaniem, niż na ich wewnętrzną oczywistość; podstawowa kategoria filozofii zdrowego rozsądku.
por.:https://encyklopedia.pwn.pl/haslo/zdrowy-rozsadek;4010513.html
Współcześnie to kategoria do której odwołuje się wiele sił politycznych, dla których zdrowy rozsądek oznacza co innego. Populiści rozumieją pod tym pojęciem wiele prawd prostackich i prymitywnych, które mogą zadawalać wyborców, ale nie niosą za sobą rozwiązań.
Prawica konserwatywna pod zdrowym rozsadkiem umieszcza ksenofobczne i homofobiczne wstecznictwo.
Lewica traktuje poglądy progresywne jako zdrowy rozsądek.
Wreszcie liberałowie starają się pod tym pojęciem rozumieć konieczności dziejowe oraz mechanizmy społeczne przynoszące rozwiązywanie szeregu problemów.
Przy takim, dużo szerszym niż zaznaczony, rozrzucie opinii na temat zdrowego rozsądku, to pojęcie nie jest ani bazą, ani płaszczyzną dialogu i porozumienia, bo nie ma wspólnego znaczenia. W tym stanie rzeczy zdrowy rozsądek zawiera sie w przedziale „od sasa do lasa”.
Tak, to prawda, zdrowy rozsądek to taka wiązka poglądów na rzeczywistość taką, jaki każdy widzi, A że każdy widzi ją inaczej to tym lepiej dla polityków Ale nadal twierdzę, że dla Trumpa to jego pojmowanie świata a dla Tuska to taktyka na dany czas – po wystąpieniu Trumpa Tusk mu odpowiada – ja to rozumiem nawet z tym zdrowym rozsądkiem przywołanym w jego ostatnim przemówieniu w UE.
Szanowny Panie Tomku!
Bardzo cieszę się i podzielam Pana pogląd na pisanie tekstów uwzględniających różnorodne punkty widzenia. Uważam, że brednie zaserwowane przez Pana zmuszają do polemiki, a tym samym przyczyniają się do utwierdzenia w przekonaniu, że walka SO z idiotyzmem ma urok i sens.