Zbigniew Szczypiński: Noworoczny przegląd i życzenia na 2026 rok.8 min czytania

()


28.12.2025

No to mamy Nowy Rok, nowy 2026 rok, to już dwadzieścia pięć lat nowego stulecia za nami, jak ten czas szybko leci!

A co przed nami ?

Powiem krótko – to może być naprawdę Nowy Rok, może zdarzyć się wszystko, wszystko co najgorsze też. Pocieszające jest to słowo „może”. Może ale nie musi, może to tylko szansa (lub zagrożenie). Przyszłość nie jest zdeterminowana, przyszłość jest grą tak wielu czynników, że nawet największe algorytmy nie dają rady.

Pożyjemy zobaczymy….

A teraz konkretnie – dwa lata temu, w 23 roku, Polki i Polacy w wyborach parlamentarnych dokonali zmiany i zakończyli rządy Zjednoczonej Prawicy pana prezesa wszystkich prezesów i pana Zbyszka, którzy przez osiem lat demolowali polską praworządność tak aby zapewnić sobie bezkarność za to łamanie Konstytucji i zwykłe złodziejstwa, których przez osiem lat było wiele, a nawet jeszcze więcej. Po ośmiu latach państwo polskie było w kryzysie, sądy i wymiar sprawiedliwości nie spełniały żadnych kryteriów – ani sprawczości, ani sprawiedliwości. Reforma sądów, która miała skrócić czas oczekiwania na wyrok wydłużyła go i to bardzo, długi czas od złożenia skargi do uzyskania prawomocnego wyroku wydłużył się jeszcze bardziej, polskie sądy i trybunały nie spełniały wymogów europejskiego prawa, co znajdowało wyraz w orzeczeniach europejskich trybunałów i sądów, wadliwie powołana Krajowa Rada powoływała sędziów, którzy z mocy prawa nie byli sędziami, a ich wyroki można było podważać, co prowadziło do prawnego chaosu, partia pana Zbyszka pozbawiona przez prezesa wszystkich prezesów środków na swoją działalność z państwowych pieniędzy, jakie partie uzyskują za swój wynik w wyborach, potraktowała Fundusz Sprawiedliwości przeznaczony na wspieranie ofiar przestępstw i zasiłki dla osób kończących karę długoletniego więzienia za swoje własne pieniądze, partyjne pieniądze a nawet swoje prywatne pieniądze. Ilość tego złodziejstwa i zwykłych przekrętów przeraża, a to, że działo się to w Ministerstwie Sprawiedliwości przeraża po wielokroć.

To dlatego Minister Sprawiedliwości i Prokurator Generalny uciekł z kraju, a jego zastępca poprosił o azyl u Viktora Orbana w tym najbardziej „demokratycznym” kraju Unii Europejskiej. To dlatego próby naprawy polskiej praworządności idą tak opornie – trudno jest przywracać praworządność mając zdemolowany cały system prawny, zdemolowany celowo i świadomie, tak aby zapewniał bezkarność łamiącym prawo politykom.

Ale zaczęło się i trwa – są zarzuty, są nakazy aresztowania, młyny prawa mielą powoli, ale bezwzględnie. Trzeba to robić tak, aby omijać prezydenta, bo ten, wiadomo, nie podpisze żadnej ustawy, która miałaby szkodzić jego mocodawcom i pomysłodawcom jego kandydatury na tej najwyższy urząd w państwie.

No właśnie – padło słowo prezydent, został nim, mimo niezakończonych spraw spornych co do wyniku wyborów w wielu okręgach wyborczych i wielu wyraźnych dowodów łamania prawa i zwykłych oszustw człowiek będący zaprzeczeniem cech i wartości jakie powinien mieć człowiek zasiadający w Pałacu Prezydenckim w Warszawie, człowiek który jest zwierzchnikiem, ale nie dowódcą sił zbrojnych RP, człowiek który reprezentuje państwo polskie, ale nim nie rządzi.

Tak stanowi Konstytucja z 1997 roku i żaden inny dokument tego nie zmienił. Zachowania Karola Nawrockiego pełniącego ten urząd wskazują wyraźnie, że te kompetencje zapisane w Konstytucji mu nie wystarczają, Karol Nawrocki chce rządzić wbrew Konstytucji – skoro wyprowadził Okrągły Stół z Pałacu mówiąc do kamery, że to koniec postkomunizmu w Polsce, to nie zdziwię się wcale, gdy powie, że ta Konstytucja, która powstawała w latach, gdy partią rządzącą była partia wywodząca się wprost z partii jaka rządziła Polską przed Wielką Transformacją, konstytucja. w powstawaniu której znacząc rolę miał późniejszy prezydent Aleksander Kwaśniewski go nie obowiązuje i on z nią skończy jako kolejnym symbolem postkomunizmu w Polsce.

Patrząc na tych kilka pierwszych miesięcy urzędowania Karola Nawrockiego w pałacu Prezydenckim wiem jedno – po nim możemy spodziewać się wszystkiego. Wszystkiego najgorszego!

A mogło być tak pięknie. Startując do wyborów Koalicja Obywatelska i jej kandydat byli przekonani, że zwycięstwo jest ich, że prezydent Trzaskowski domknie system i będzie możliwe zmienić Polskę w kraj demokracji i prawa, że do szybkiego wzrostu gospodarczego dojdzie radykalna poprawa w systemie prawa, że Polska wróci na ścieżkę i wzrostu gospodarczego i społecznej sprawiedliwości.

Miało być tak pięknie, a wyszło jak zawsze….

Ale to nadal szansa, a nie klęska, z której nie ma wyjścia. Przed nami jeszcze dwa lata, a w polityce dwa lata to wieczność!

Scena wewnętrzna polskiej polityki ukazuje jej zmienność. Po stronie rządzącej Koalicji mamy integrację – powstała Koalicja Obywatelska łącząca w sobie te różne partie i ugrupowania, jakie tworzyły ją wcześniej, Lewica podzielona, ale nie rozbita pełni rolę solidnego koalicjanta z nowo wybranym starym przewodniczącym zasiadającym na fotelu Marszałka Sejmu, drugiej osoby w państwie. Gorzej jest w Trzeciej Drodze, która nie jest już żadną drogą, a zlepkiem partii uzyskujących wyniki w sondażach nie dające jej prawa do zasiadania w przyszłym Sejmie. PSL, jak to PSL, najstarsza patia polityczna w Polsce, mająca silne struktury w terenie, przed wyborami – a te dopiero za dwa lata – pewnie odbije się od dna i wróci, gorzej z Polską 2050 Szymona Hołowni. Szymon chciał zostać ważnym urzędnikiem w strukturach ONZ. Chciał i na tym się skończyło. Jego partia, partia nosząca jego nazwisko w nazwie, praktycznie przestała istnieć. Do wyborów na zwolnione miejsce prezesa tej partii wystartowało tak wielu, że świadczy to jak najgorzej o jej kondycji. Co się tam stanie tego nikt nie wie. A ci, co mówią, że wiedzą, po prostu kłamią.

Najgorsze na polskiej scenie politycznej jest jednak to, co po skrajnie prawej stronie sceny – szybki wzrost skrajnie prawicowej, wręcz faszystowskiej partii jaką jest Konfederacja Korony Polskiej Grzegorza Brauna – europosła wybranego z poparciem Prawa i Sprawiedliwości do parlamentu Europejskiego. To prawdziwy chichot historii – skrajny narodowiec w Parlamencie Europejskim, korzystający z europejskiego immunitetu, opłacany z europejskich pieniędzy…

Ale jest jak jest, obie Konfederacje łącznie mają taki wynik, że gdyby się to utrzymało do wyborów, to wraz ze słabnącym PiS mogłoby utworzyć rząd. Opowiadania posłów PiS, niektórych posłów, że z Braunem to oni nigdy, można włożyć między bajki. Prezes Kaczyński zarzekał się, że on Andrzeja Leppera nigdy nie weźmie do rządu, a potem, gdy taka była polityczna kalkulacja, zrobił go wicepremierem.

W polityce obowiązuje stara zasada – nigdy nie mów nigdy…

Polska przyszłość jest wielką niewiadomą. Na tę przyszłość pracujemy sami, kłócąc się tak po polsku, wszyscy ze wszystkimi, odgrzewając stare polskie liberum veto, gdzie jeden poseł, często przekupiony przez obce państwo, zrywał sejm, bo takie było prawo szlacheckiej wolności…

No to skoro padło słowo o innym państwie – polska polityka nie dzieje się w próżni, jesteśmy cząstką większego świata a tam dzieje się…

Światową scenę opanował Donald Trump wybrany przez Amerykanów na drugą kadencję na prezydenta. Prezydenta, który zgodnie z amerykańską Konstytucją naprawdę rządzi, jest prezydentem, premierem i dowódcą sił zbrojnych. Tak stanowi amerykańska Konstytucja, najstarsza konstytucja na świecie. Donald Trump, człowiek składający się głównie z wielkiego ego, człowiek, który politykę traktuje jak biznes, w którym liczy się tylko zysk, wymierny, w pieniądzach, pieniądzach które mają zasilić konto Ameryki, a przede wszystkim konto Trumpa. To jest nowa/stara jakość w światowej polityce. Nawet jeżeli już to kiedyś było, to nie w tej skali. Kapitalizm stał się własnością kilku ludzi, światowych oligarchów mających tak wielkie pieniądze, że daje im to, w ich mniemaniu, władzę boga, że za pieniądze można kupić wszystko, a ci, którzy tak nie myślą są po prostu głupcami.

Donald Trump wprost mówi i robi wszystko, by Grenlandia stała się częścią Stanów Zjednoczonych, podobnie jak Kanada. Zapowiada inwazję na Wenezuelę, by odzyskać dostęp do ropy, bo ta powinna należeć do Ameryki, a nie jakiejś tam Wenezueli. Czysty imperializm, jak w XIX wieku…

Patrząc na to co robi i zapowiada Trump, Putin w Moskwie wie, że jego agresja na Ukrainę to „mały pikuś” i dlatego można się po nim spodziewać dalszej eskalacji. Rosji takiej, by wróciła do czasów Związku Radzieckiego.

Trzeci z rozgrywających – Chiny, po prostu patrzą i wyciągają wnioski. Przejęcie Tajwanu jest tylko kwestią czasu. A przejęcie przez Chiny Tajwanu jest znacznie bardziej naturalne, niż zamierzenia Donalda Trumpa wobec Wenezueli czy Grenlandii.

Na tle tego, co na świecie polska polityka jest oazą spokoju i normalności. Ale to nie jest tak, by to było bez wpływu na myślenie i postępowanie mniejszych watażków i wodzów jakich pełno jest na świecie.

Dlatego też, patrząc na nadchodzący Nowy Rok, trzeba widzieć wszystko, wszystkie zmienne, od których zależy pokój i bezpieczeństwo na świecie.

Mając to na uwadze chciałbym życzyć wszystkim, by nie stało się najgorsze, by świat przetrwał, a my razem z nim.

Zbigniew Szczypiński

Polski socjolog i polityk. Założyciel i wieloletni prezes Stowarzyszenia Strażników Pamięci Stoczni Gdańskiej.

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

One Response