15.07.2025
A może tym razem o czymś innym niż polityka i ludzie polityki. Może o tym co stało się czymś tak normalnym, że nie zwracamy na to uwagi, co zaczęło się jeszcze w głębokim PRL, w 1955 roku kiedy wystartował Totolotek, gra w której każdy mógł wygrać milion, sumę niewyobrażalną wtedy dla ludzi pracujących w uspołecznionej gospodarce państwa budującego państwowy socjalizm.
Pamiętam, że Totalizator Sportowy prezentowany był jako gra, która miała propagować sport, te numerki na kuponie przypisane były do poszczególnych dyscyplin sportu i spiker w radiu, podając wylosowane numery, podawał zawsze dyscyplinę sportu, która była im przypisana. Jako młody człowiek poznałem wtedy takie dyscypliny sportu, których nigdy bym nie poznał, a o których słyszałem tylko w komunikatach Totalizatora Sportowego.
Totalizator sportowy Przedsiębiorstwo Państwowe – jakże by mogło być inne – realizowało szczytną idee „propagowania sportu” a hazard był tylko dodatkiem. Przez lata Totalizator Sportowy oferował wygraną 1 miliona złotych, większych wygranych na mocy definicji nie było. 1 milion to była kwota wystarczająca na wybudowanie domu/mieszkania i wycieczkę zagraniczną do krajów obozu państw socjalistycznych i właściwie to wszystko. Ale to była wystarczająca kwota, by – gdy komuś trafiła się taka „6” dająca główną wygraną – zrujnować mu życie, zburzyć mu cały świat, w którym przebiegało dotychczasowe życie tego „szczęściarza”. Miałem okazję rozmawiać z dwoma takimi ludźmi, którzy weszli do próby losowej, z którą prowadziliśmy pogłębione wywiady z kwestionariuszem. Pamiętam jaką traumą było dla nich życie bezpośrednio po wygranej, jak rozpadały się ich rodziny, jak ci „szczęściarze” oceniali to swoje „szczęście”.
To stare czasy, tak było kiedyś.
A jak jest teraz ?
Teraz na rynku gier hazardowych jest bardzo wiele firm i podmiotów oferujących najróżniejsze gry – od Multilotka. Totolotka, różne loterie i zdrapki – wszędzie słychać reklamy i zachęty. Nie ma już ograniczeń wysokości, padają kwoty kolejnych kumulacji 5, 10, 20 a nawet 24 miliony złotych za trafienie tej szczęśliwej szóstki. Do tego nagrody rzeczowe, samochody i co tam jeszcze. Pełen obłęd !
Firma Totalizator Sportowy jest obecnie Spółką z Ograniczoną Odpowiedzialnością i nikt nie zaprząta sobie głowy, by cyfrom przypisywać jakieś dyscypliny sportowe, to nie o to chodzi, chodzi o kasę.
Zostawmy te szczegóły, popatrzmy na generalia.
Nadal w polskim państwie funkcjonuje wielki i stale rosnący sektor gier hazardowych, nadal mami się ludzi wielką wygraną za nic, za skreślenie jakiś cyferek, to może zrobić każdy, bez względu na wiedzę i kwalifikację zawodowe. Nie potrzeba wielkiej wyobraźni, by przewidzieć społeczne skutki takiego systemu i wielkość szkód jakie to niesie. Polskie państwo nie brzydzi się żyć z hazardu – niezależnie od tego jaki rząd i jaka ekipa – gry hazardowe mają się świetnie a nawet jeszcze lepiej. W żadnym rządowym programie reform nigdy nie znalazł się punkt dotyczący tego wstydliwego tematu, powiem więcej – nigdy nawet nie powstała taka refleksja. Pamiętam tylko jakąś aferę korupcyjną w kierownictwie Totolotka, jakieś przekręty robione przez ludzi, których politycy tam obsadzali, był mały skandal ale nie dotyczył istoty rzeczy a zwykłego złodziejstwa.
Swoją drogą zastanawia mnie cisza nad tą trumną w czasach powszechnej korupcji, to że nie ma kolejnych „przekrętów” w hazardzie, gdzie sama istota działalności to przekręt, gdzie wielkie możliwości zawarte są w kwotach kumulacji i aż się proszą, by zrobić taki skok na kasę kilku, kilkunastomilionowej kumulacji może budzić zdziwienie. Uwierzyć, że tylko tam pracują uczciwi ludzie bardzo trudno…
Dopełnieniem tego obrazu niech będzie to, że serwisy radiowe wszystkich stacji aż kipią od reklam i informacji o tym gdzie taniej, gdzie jaka okazja. Obraz człowieka, słuchacza tych stacji, to obraz kogoś kto myśli tylko gdzie i jaką okazję znaleźć i jak z niej skorzystać. Wiem, że stacje żyją z reklam ale gdzieś są granice tego szaleństwa.
Jeżeli taki jest przekaz w radio, tyle jest propozycji łatwego wzbogacenia się za nic, za skreślenie kilku cyferek a nie za pracę, wysiłek czy sukces sportowy ( patrz Iga Świątek) to jaki jest człowiek tego systemu, jakie wartości są dla niego ważne i co ten człowiek zrobi gdy przyjdzie czas trudny, czas próby wymagający charakteru, czas poświęceń dla jakiejś większej sprawy.
Czy to młode pokolenie stać będzie na czyny podobne do tych jakie znamy a przypisane są do pokoleń ich poprzedników ?
Czy ci ludzie wychowani w czasach powszechnych gier losowych i wszechobecnej reklamy opowiadającej o nadzwyczajnych okazjach oferowanych przez rynek, będą w stanie pomyśleć o prawdziwych wartościach a nie okazjach rynkowych i szansach na wygodne życie oferowane przez kumulacje w grach losowych ?
Obyśmy tego nie musieli sprawdzać w realnym życiu bo obawiam się o wynik tego sprawdzianu…

Zbigniew Szczypiński
Polski socjolog i polityk. Założyciel i wieloletni prezes Stowarzyszenia Strażników Pamięci Stoczni Gdańskiej.

Gdzieś przeczytałem, że początkowo w Totolotku nie było ograniczenia wygranej do 1 miliona. Wprowadzono je po tym, jak kilka razy pojawiły się wygrane znacznie większe.
Hugo Steinhaus pisze w swoich wspomnieniach o procesie, w którym oskarżano o zmanipulowanie wyników losowania Totolotka. (Nie mam teraz dostępu do książki, by sprawdzić, czy dobrze to pamiętam.)