19.12.2025
Nie ma sensu komentować tego co wyrabia Karol Nawrocki który myśli, że będzie polskim Trumpem, tu sytuacja jest jasna, wojna polsko-polska będzie się tylko nasilać na szkodę nas wszystkich. Może więc warto zająć się tym co leży u podstaw, tym, kto i dlaczego wybrał takich ludzi i Polsce i w Stanach na takie urzędy. To bardzo ciekawe pytanie, odpowiedź na nie, a przynajmniej próba odpowiedzi, może być bardziej inspirująca niż nawet najbardziej złośliwe komentarze pod co powiedział czy zrobił jeden i drugi „wybraniec narodu”.
W naszym systemie wyłaniania władzy decydujące są wybory, podobno święto demokracji, taki system w którym wszyscy mający czynne i bierne prawo wyborcze w głosowaniu, w określonej procedurze, oddają swój głos na wybranego przez siebie kandydata. Dlatego też wybrani w głosowaniu mają mandat do sprawowania władzy w imieniu tych, którzy ich wybrali.
Od czasów starożytnych niesie się przez pokolenia ta maksyma – vox populi – vox dei, głos ludu – głos boga. To ładnie brzmi i niezależnie od tego czy mamy swojego boga czy go nie mamy, używamy tego argumentu w sporach politycznych.
No to jak to jest – wynik głosowania we współczesnych wyborach to naprawdę jest coś więcej niż efekt kampanii wyborczej, tych wszystkich narzędzi jakie oferują firmy zajmujące się kształtowaniem opinii społecznej ludzi?
Każdy, kto ma pieniądze, najlepiej dużo pieniędzy, może zrobić sobie kampanię w wyniku której uzyska jakiś wynik w wyborach, a przy dobrej kampanii, za wielkie pieniądze, nawet taki, że ten nikt może uzyskać wynik dający mu miejsce w Sejmie czy Senacie, a nawet może zostać prezydentem Polski.
Czy to głos boga czy efekt grania na emocjach i wykorzystywania błędów konkurentów ?
Czy to głos boga czy zerowa wiedza wśród elektoratu dotycząca tego co jest sednem sprawy – do jakiej władzy wybieramy danego człowieka, jak mają się jego kompetencję, osobowość i charakter ukształtowany dotychczasową jego drogą życiową i pracą zawodową do tego, co będzie treścią jego nowej pracy ?
Czy wśród kandydatów na to miejsce byli inni, lepiej przygotowani, bardziej kompetentni niż ten, na którego głosowaliśmy ?
Takich pytań możemy stawiać więcej, problem w tym, że wtedy wchodzimy w inny obszar, nie „demokracja” a merytokracja jest tą podstawą, nie głos boga a logiczne procedury leżą u podstaw takich decyzji.
I na koniec jeszcze jedno – a jaki to bóg stał za wyborami Niemców, którzy w wyborach powierzyli władzę Adolfowi Hitlerowi, który podpalił świat i doprowadził Niemcy do klęski ? To był dobry bóg, czy może wprost przeciwnie.
Jaki to bóg stoi za tym, że Grzegorz Braun i jego Konfederacja Korony Polskiej mają takie wyniki jak ostatnio? To jest jakiś dobry bóg, czy wprost przeciwnie.
Możemy nadal żywić złudzenia, że demokracja, taka jaką wymyślili starożytni, w innych czasach, w innym świecie, jest najlepszą formą wyłaniania władz. Można ale musimy się liczyć, że to może skończyć się kolejną wielką katastrofą, tak wielką, że potem może nie będzie już czego zbierać by wymyślać jakieś nowe systemy wyłaniania władzy.

Zbigniew Szczypiński
Polski socjolog i polityk. Założyciel i wieloletni prezes Stowarzyszenia Strażników Pamięci Stoczni Gdańskiej.

To fakt – „….musimy się liczyć, że to może skończyć się kolejną wielką katastrofą, tak wielką, że potem może nie będzie już czego zbierać by wymyślać jakieś nowe systemy wyłaniania władzy.”
Zdaje się, że musimy sie z tym liczyć niezależnie czy tę katastrofe wywołają ludzie wyłonieni w procesie demokratycznym, czy autorytarnym. Możemy jako homo sapiens nie zdążyć doczekać merytokracji, choć tempo rozwoju AI jest imponujące.
Szczypiński odpala ten felieton jak stary mędrzec, który zjadł Platona na śniadanie, a popił Churchillem. Krótko mówiąc: punktuje trafnie, że „vox populi” coraz częściej brzmi jak echo TikToka, a nie boski głos rozsądku. Śmieszno i straszno zarazem. Fajnie, że ktoś głośno mówi, że demokracja to nie magiczna maszyna do wybierania mędrców, tylko bardziej losowanie w totka – a bilety rozdają influencerzy i agencje PR. Smuteczek, ale podany z klasą.