Krzysztof Bielejewski: Czarzasty i łowcy cieni7 min czytania

()


11.02.2026

Nie jestem fanem Włodzimierza Czarzastego. Nie mam jego plakatu nad biurkiem. Nie zbieram cytatów z jego konferencji jak znaczków pocztowych. Ale jest jedna rzecz, której nie znoszę bardziej niż politycznej miałkości: głupota ubrana w pelerynę patriotyzmu.

Oto bowiem prawica odkryła Rosjankę. Swietłana Czestnych. Brzmi jak tytuł thrillera klasy B. W tle hotel w Spale, udziały, wydawnictwo, książki o Białowieży, Rosyjski Dom Aukcyjny w Petersburgu. I nagle mamy spektakl. Marszałek Sejmu na orbicie Kremla. Hotel Mościcki jako przyczółek FSB. Spała jako nowa Jałta.

Spokojnie.

Fakty są takie: Czestnych pracuje dla Rosyjskiego Domu Aukcyjnego. To instytucja działająca w Rosji, pod kontrolą państwa rosyjskiego. Sprzedaje majątek, organizuje aukcje, obraca miliardami rubli. To nie jest kółko hafciarskie. To poważny podmiot w państwie Putina. Sponsorował książkę o Białowieży. Kupił udziały w spółce zarządzającej hotelem, w której współudziałowcem jest wydawnictwo Muza. Transakcja była jawna. Wpisana do ksiąg. Bez konspiracyjnych tuneli.

Czy to wymaga sprawdzenia przez służby? Oczywiście. Każde powiązanie biznesowe z osobą funkcjonującą w strukturach rosyjskiego państwa powinno być prześwietlone jak walizka na lotnisku w Tel Awiwie. Polska ma ustawę sankcyjną. Ma ABW. Ma mechanizmy analizy przepływów finansowych. Niech działają.

Ale to, co robi prawa strona, nie jest troską o bezpieczeństwo. To polowanie z pochodniami.

Prezydent Karol Nawrocki wzywa służby, żąda wyjaśnień, włącza temat do Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Brzmi poważnie. Tyle że ta sama prawa strona przez lata nie widziała problemu w innych relacjach, w innych kontaktach, w innych dziwnych historiach. Teraz nagle odkrywa czystość jak neofita po weekendzie w klasztorze.

W tle słychać głosy byłych urzędników od służb, którzy z powagą mówią o liście sankcyjnej. Być może słusznie. Być może nie. Od tego są procedury. Ale kiedy ci sami politycy opowiadają o zagrożeniu cywilizacyjnym, a równocześnie knują alternatywne koalicje przez prywatne kanały do Waszyngtonu, to trudno nie dostrzec dysonansu.

Bo jeśli logika jest taka: „każdy kontakt z osobą pracującą w instytucji rosyjskiej to podejrzenie”, to proponuję zacząć od metek na koszulkach. Kto szyje koszulki z napisem NAWROCKI? Skąd pochodzi bawełna? Czy plantacja nie leży przypadkiem w kraju, który utrzymuje relacje handlowe z Rosją? A może czapki z logo drukowane są z materiału, którego polimer powstał z ropy kupionej przez pośrednika z Kazachstanu?

Absurd? Oczywiście. Ale dokładnie tak działa dziś część prawicy. Każdy cień to już zdrada. Każde powiązanie to już spisek. Każda fotografia to dowód operacyjny.

Czarzasty twierdzi, że nie utrzymuje kontaktów towarzyskich z Rosjanką. Że transakcja była jawna. Że jako marszałek ma ochronę kontrwywiadowczą. Można mu nie wierzyć. Można go nie lubić. Można uważać, że powinien był wcześniej przejść pełną weryfikację bezpieczeństwa. To rozsądne pytania.

Ale robienie z tej historii narodowej epopei o infiltracji Sejmu przez Petersburski Dom Aukcyjny to kabaret.

Rosja prowadzi wojnę. Rosja sabotuje, dezinformuje, testuje Zachód. To prawda. Właśnie dlatego potrzebujemy powagi. Nie histerii.

Najzabawniejsze jest to, że ci sami ludzie, którzy dziś tropią udziały w hotelu w Spale, przez lata opowiadali, że Unia Europejska to większe zagrożenie niż Kreml. Że Niemcy nas wykupią. Że Bruksela kolonizuje. A teraz nagle odkrywają geopolityczną czujność.

Nie bronię Czarzastego. Bronię elementarnej logiki. Jeśli są przesłanki do wpisania kogoś na listę sankcyjną – niech minister podejmie decyzję po analizie służb. Jeśli są niejasności w strukturze własności – niech CBA sprawdzi oświadczenia majątkowe. Jeśli trzeba – niech ABW prześwietli przepływy finansowe.

Ale przestańmy udawać, że każda książka o carskiej Białowieży to instrukcja destabilizacji NATO.

W polityce potrzebna jest proporcja. Dziś mamy za dużo teatralnych min, za mało chłodnej analizy. Za dużo konferencji z uniesioną brwią, za mało raportów z tabelkami.

Prawica uwielbia mówić o twardych faktach. Więc trzymajmy się faktów. Jest rosyjska instytucja. Jest udział w spółce. Jest potencjalne ryzyko. Jest państwo, które ma narzędzia, by to zbadać.

Reszta to polityczna wata cukrowa. Duża, kolorowa i całkowicie bezwartościowa odżywczo.

A jeśli naprawdę chcemy rozmawiać o bezpieczeństwie, to skupmy się na realnych zagrożeniach: finansowaniu wojny przez firmy omijające sankcje, operacjach dezinformacyjnych, infiltracji infrastruktury krytycznej. Nie na hotelu w Spale, który nagle stał się centrum światowego spisku.

Bo państwo nie jest serialem sensacyjnym. A bezpieczeństwo nie jest memem.

I może wreszcie ktoś po prawej stronie zrozumie, że walka z Rosją nie polega na tropieniu duchów, tylko na budowaniu silnych instytucji. Nawet wtedy, gdy marszałek Sejmu nie jest naszym ulubieńcem.

A teraz przejdźmy do Pałacu, bo to tam rozgrywa się prawdziwy teatr absurdu.

Wyobrażam sobie to posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego jak scenę z Monty Pythona. Długi stół. Poważne miny. Na środku mapa świata. A nad Spałą wielki, czerwony napis: „TU MOŻE BYĆ ROSJA”. Prezydent pochylony nad dokumentami, jak detektyw z powieści Chandlera, tylko zamiast papierosa – snus. Zamiast mrocznej ulicy – marmurowa sala. Zamiast mafii – hotel z salą konferencyjną.

Pałac żąda prawdy. Pałac chce konkretów. Pałac oczekuje raportów. Brzmi to tak, jakbyśmy byli o krok od odkrycia, że w recepcji Hotelu Mościcki zamiast dzwonka stoi mały Kreml z pozytywką.

Tyle że problem polega na czymś innym. Pałac nie szuka prawdy. Pałac szuka sceny.

Bo prawda jest nudna. Prawda to analiza struktury właścicielskiej. Przepływy finansowe. Wnioski do MSWiA. Decyzja administracyjna. Zamrożenie aktywów albo brak podstaw. Prawda to tabelki, nie fanfary.

Tymczasem w Pałacu prawda musi mieć dramaturgię. Musi być podejrzenie. Musi być cień. Musi być słowo „Rosja” wypowiedziane z odpowiednim napięciem w głosie. Najlepiej trzy razy, jak zaklęcie.

Ironia losu polega na tym, że ci sami politycy, którzy przez lata bagatelizowali ostrzeżenia o rosyjskiej dezinformacji, dziś zachowują się jak łowcy czarownic na targu w Salem. Wystarczy, że ktoś pracował w instytucji w Petersburgu, a już słychać: „spalić udziałowca”.

Jeśli konsekwentnie stosować tę logikę, to należałoby powołać Narodową Komisję ds. Metek i Paragonów. Sprawdzać każdy hotel, każdą książkę, każdą fakturę za druk. Czy papier nie pochodził z kraju, który handluje z Rosją? Czy czcionka nie była licencjonowana przez firmę zarejestrowaną w jurysdykcji, która nie zerwała wszystkich więzi z Moskwą? Czy przypadkiem kawa serwowana w Pałacu nie była transportowana statkiem, który kiedyś zawinął do portu w Petersburgu?

W tej grotesce najzabawniejsze jest to, że Pałac gra rolę surowego strażnika czystości, a równocześnie marzy o budowie nowego projektu politycznego na gruzach starego. Z jednej strony – moralna wyższość. Z drugiej – polityczna kalkulacja.

Prezydent chce wiedzieć, co służby wiedzą. To słuszne. Tylko że państwo to nie escape room. Nie rozwiązuje się zagadki w 60 minut przy akompaniamencie dramatycznej muzyki.

Jeżeli ABW ma informacje – niech je analizuje. Jeżeli nie ma – niech to jasno powie. Jeśli są przesłanki do sankcji – niech minister je nałoży. Jeśli nie ma – niech sprawa umrze śmiercią naturalną.

Ale robienie z każdego biznesowego kontaktu z osobą o rosyjskim paszporcie narodowego thrillera to droga donikąd. To polityka w wersji kabaretowej, gdzie każdy rekwizyt może stać się dowodem zdrady.

A najgorsze jest to, że w tym całym spektaklu ginie proporcja. Rosja jest realnym zagrożeniem. Putin jest realnym wrogiem. Sabotaż, wojna informacyjna, infiltracja – to nie są żarty. Tym bardziej nie wolno ich sprowadzać do farsy.

Bo kiedy wszystko jest spiskiem, nic nim nie jest.

I wtedy nawet prawdziwe ostrzeżenia brzmią jak kolejny odcinek serialu. A państwo zaczyna przypominać trupę teatralną, która gra dramat, ale zapomniała, że publiczność widzi sznurki poruszające kukiełkami.

Krzysztof Bielejewski

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.