16.10.2026
Jesteśmy w kluczowym momencie walki o Trybunał Konstytucyjny, który jako pierwszy został przejęty przez prezesa Kaczyńskiego i jego ministra Ziobrę, gdy po wygranych wyborach przejęli władzę i to na dwie kadencję. To były działania zmierzające do pełnej kontroli partii nad państwem i jego organami takimi jak Trybunał Konstytucyjny i Krajowa Rada Sądownictwa, a więc nad polskim wymiarem sprawiedliwości. Widzieliśmy jak Ziobro, któremu prezes nie udzielił finansowego wsparcia z pieniędzy jakie PiS otrzymał z tytułu wyniku wyborczego, postanowił Fundusz Sprawiedliwości przeznaczony na pomoc ofiarom przestępstw i osobom wychodzącym z więzienia potraktować jak fundusz partyjny swojej partii wierząc, że po wygraniu kolejnych wyborów nikt nie postawi im zarzutów.
Stało się, Kaczyński i Ziobro wybory przegrali i muszą się liczyć z odpowiedzialnością za wszystkie przestępstwa popełniane w czasie swoich rządów. Minister Sprawiedliwości i Prokurator Generalny Ziobro i jego wiceminister Romanowski uciekli za granicę i będąc nadal formalnie posłami na Sejm RP, ukrywają się przed polskim wymiarem sprawiedliwości – jak dotąd skutecznie.
To jest naprawdę i straszne, i śmieszne, ale warto to sobie uprzytomnić patrząc na to, co dzieje się obecnie w Trybunale Konstytucyjnym, najwyższym organie prawnym polskiego państwa, Trybunałem który nie pracuje, Trybunałem, którym rządzi jak swoją firmą Bogdan Święczkowski pełniący obowiązki Prezesa, który wie, że większość sędziów, gdy tylko zbiorą się na posiedzeniu ogólnym, postawi i przegłosuje wniosek o jego odwołanie. Ta heroiczna walka o niedopuszczenie wybranego przez Sejm sędziego Berka jest walką o to, czy Święczkowski będzie, czy nie będzie rządził Trybunałem Konstytucyjnym, czy zostanie mu uchylony immunitet, co wiąże się z wizją procesów karnych za łamanie prawa, którego dopuścił się wielokrotnie w ostatnim czasie.
Słuchając tych wszystkich tyrad i wielkich słów jakich używa opozycja, warto sobie uprzytomnić, że to jest również walka o to, czy nadal będą w polityce i czy, po skazaniu przez sąd, odpowiedzą za swoje przekręty i przestępstwa. Utrzymywanie tego wysokiego tonu, walki o praworządność, o poszanowanie Konstytucji jest tylko przykrywką, za którą kryją się ich osobiste interesy. I Ziobro i Romanowski pewnie liczą, że gdyby najbliższe wybory, te w 2027 roku wygrała koalicja PiS i Konfederacja, to wszystko się zmieni i to oni będą tymi, którzy będą mówić, kto jest patriotą, a kto przestępcą.
To smutne, ale to bardzo prawdziwy obraz polskiej praworządności w partyjnym, „pisowskim” wydaniu.
Mając to wszystko na uwadze możemy lepiej zrozumieć strategię walki toczonej obecnie o Trybunał Konstytucyjny. Strategia ta opiera się na tym, że walka o Trybunał nie może być prowadzona metodami, które stosował PiS i Ziobro, nie można metodami łamiącymi prawo przywracać rządy prawa.
To słuszna strategia mająca jednak tą słabość, że wymaga czasu, młyny sprawiedliwości nawet jeśli mielą stale, to mielą powoli. Trzeba wybierać – czy czas jaki został do wyborów wystarczy, by Trybunał Konstytucyjny zaczął działać, czy nadal będzie trwał impas.
Przypomnę – wybór na sędziego Macieja Berka miał być tym „game chengerem” w walce o Trybunał – wczorajsze wydarzenia to tylko pierwszy, formalny etap tej walki.
Jaki będzie kolejny krok, co zrobi sędzia Berek, czy nadal będzie trwać ta słowna przepychanka z Karolem Nawrockim występującym w roli prezydenta i przypisującym prezydentowi takie uprawnienia jakich nie daje mu Konstytucja, ale które on, Karol Nawrocki, bardzo by chciał mieć i do czego, wszystko na to wskazuje, będzie dążył w trakcie tej kadencji.
W przestrzeni publicznej pojawiają się też głosy wzywające do weryfikacji jego pozycji. Widząc wiele przesłanek za takim widzeniem sprawy sądzę, że jest już za późno, tak trzeba było mówić i robić gdy trwał proces liczenia głosów i weryfikacji tych licznych nieprawidłowości w komisjach wyborczych. Taką możliwość miał Szymon Holownia jako druga osoba w państwie, jako marszałek Sejmu, ale z niej nie skorzystał i stało się, mamy, co mamy…
To w naszym, krajowym wymiarze, za naszą wschodnią granicą trwa wojna w której Rosja Putina otrzymuje nagle wsparcie o Donalda Trumpa znoszącego nałożone na Rosję sankcję w zamian za obietnicę przysłania Ameryce brakującego, zwłaszcza w rolnictwie, paliwa, którego zabrakło w wyniku wojny jaką Trump wywołał z Iranem, Trumpa walczącego o utrzymanie swojej władzy zagrożonej wizją przegranych wyborów połówkowych. Jego notowania są coraz słabsze, a decyzje coraz bardziej szalone – nikt nie wie, co przyniesie kolejny dzień rządów tego szaleńca mającego tak wielką władzę jaką ma prezydent w Stanach.
Ale nawet ta władza podlega kontroli przez odpowiednie organa, których Trump nie przejął, jak stało się to w swoim czasie w Polsce.
Patrząc tak po całości, ważąc te wszystkie odlotowe teksty prezydenta Trumpa, wiedząc, że jego słowa niewiele, albo nawet nic nie znaczą, zastanawiam się jak będzie czuł się Karol Nawrocki, gdy jego sponsor i mistrz, na którym się wzoruje, przegra i zniknie ze sceny politycznej. Bo to, że tak się stanie to wiemy – nie wiemy tylko, kiedy to nastąpi.
Jeszcze gorszym dla Karola Nawrockiego może stać się sytuacja, gdy jego sponsor, dla jakiś tam swoich interesów uzna, że nie po drodze mu już z polskim prezydentem.
Co wtedy powie Karol Nawrocki i cały jego obóz?
Jakich użyją argumentów na wyjaśnienie takiej wolty prezydenta Trumpa?
To są realne scenariusze, prawdopodobieństwo ich zaistnienia jest realne, ale brakuje wyobraźni, by wypełniać je treścią.
Tak więc jesteśmy skazani na obserwację tego co dzieje się z Trybunałem Konstytucyjnym zarówno przed jak i w środku budynku, w którym ma swoją siedzibę.
Politycy PiS zapowiadają marsz w obronie Trybunału na sobotę, marsze w obronie są już chyba naszą tradycją, pamiętamy te kolejne, wielotysięczne pochody będące pokazem siły i determinacji w walce o ważne sprawy, o prawa kobiet, o praworządność.
Jak duży będzie ten zapowiadany na jutro marsz? Ilu zgromadzi uczestników?
Pożyjemy, zobaczymy….

Zbigniew Szczypiński
Polski socjolog i polityk. Założyciel i wieloletni prezes Stowarzyszenia Strażników Pamięci Stoczni Gdańskiej.
