12.10.2026
Stoimy na krawędzi, z której nie ma już powrotu. Ogłoszona przez Pentagon decyzja o internetowej transmisji na żywo egzekucji Nidala Hasana to nie tylko prawny precedens czy drastyczny akt państwowego odwetu. To przede wszystkim bezlitosna diagnoza kondycji współczesnego człowieka – namacalny dowód na tragiczny upadek naszego cywilizowanego świata.
Przez stulecia ludzkość z trudem, krok po kroku, wyrywała się z mroków barbarzyństwa. Budowaliśmy systemy wartości oparte na humanizmie, godności i przekonaniu, że sprawiedliwość – nawet ta najsurowsza – nie może zniżać się do poziomu rynsztoka.
Tymczasem 3 grudnia 2026 roku miliony ludzi przed ekranami komputerów i smartfonów, między jednym kliknięciem a drugim, będą mogły skonsumować śmierć drugiego człowieka w czasie rzeczywistym. Państwo, zamiast stać na straży moralnego porządku, staje się reżyserem makabrycznego reality show, w którym pluton egzekucyjny zamienia się w aktorów krwawego spektaklu.
Tłumaczenie tej decyzji chęcią pokazania „poważnych konsekwencji” jest faryzejską maską, pod którą kryje się najniższa z ludzkich żądz: żądza igrzysk. Masakra w Fort Hood była niewyobrażalną tragedią, a jej ofiarom należy się pamięć i zadośćuczynienie. Czy jednak odpowiedzią na tamten potworny akt przemocy ma być odarcie nas wszystkich z resztek wrażliwości?!
Transmitowanie zabójstwa w Internecie to sprowadzenie ludzkiego życia – choćby nawet życia zbrodniarza – do roli cyfrowej rozrywki i klikalnego contentu. To całkowite zatarcie granicy między wymiarem sprawiedliwości a publicznym linczem.
Kiedy ONZ alarmuje, że livestreaming egzekucji nosi znamiona tortur, my jako globalna społeczność powinniśmy mu wtórować i krzyczeć z oburzenia. Zamiast tego przygotowujemy serwery na gigantyczny ruch sieciowy. Jeśli dopuścimy do tego, by śmierć stała się ogólnodostępnym strumieniem danych, zamykamy rozdział zwany „kulturą zachodnią”.
To już nie jest sprawiedliwość. To technologiczny powrót do średniowiecznych stosów, szubienic i szafotów, tyle że z lepszą rozdzielczością obrazu. Jeśli technologia i władza służą dziś do globalnej dystrybucji umierania, to musimy z pełną odpowiedzialnością i bólem wykrzyczeć prawdę: oto na naszych oczach dokonuje się tragiczny upadek naszej kultury.
MANIFEST: PRZECIWKO BESTIALSTWU CYFROWEGO SZALEŃSTWA
Obywatele Świata! Ludzie sumienia!
Stoimy w obliczu moralnej przepaści. Zapowiadany przez Pentagon livestream z egzekucji plutonu rozstrzeliwującego Nidala Hasana to nie akt sprawiedliwości – to bestialstwo zrodzone w szaleńczych głowach, które pod płaszczykiem prawa usiłuje zafundować nam masowy, cyfrowy lincz.
Musimy podnieść głos i zaprotestować, zanim ekrany naszych komputerów spłyną krwią w czasie rzeczywistym.
Nie dajmy się zwieść retoryce odwetu. Twórcy tego makabrycznego pomysłu są gotowi na każdy sadystyczny spektakl oswajający nas z okrucieństwem. To zimna, wyrachowana inżynieria społeczna. Jej prawdziwym, ukrytym celem jest uznanie przez nas ludzkiego życia za nic nie znaczące i nic niewarte.
Chcą zredukować tajemnicę śmierci do poziomu klikalnego contentu i internetowych igrzysk, w których miliony widzów będą biernie przyglądać się zadawanemu w majestacie prawa zabójstwu.
Historia już zna te mechanizmy. Wiemy, dokąd prowadzi publiczne, zorganizowane przez państwo oswajanie z mordem. To droga wydeptana niegdyś przez totalitarnych zbrodniarzy, u których podstaw leżało przekonanie, że jednostka jest niczym, a jej eliminacja może stać się elementem propagandowego widowiska.
Dzisiejsza próba wdrożenia tego w wersji cyfrowej to powrót do najmroczniejszych instynktów ludzkości.
Żądamy natychmiastowego powstrzymania tego szaleństwa!
Nie dla transmisji śmierci na żywo!
Nie dla technotortur i poniżania ludzkiej godności!
Nie dla świata, w którym mord staje się rozrywką mas!
Jeśli 3 grudnia 2026 roku serwery ruszą, a strumień wideo ukaże moment egzekucji, jako ludzkość poniesiemy ostateczną klęskę. Powiedzmy głośne STOP.
Nasz sprzeciw to jedyne, co chroni nas przed stoczeniem się w absolutną otchłań barbarzyństwa. Pokażmy, że ludzkie życie ma wartość, której żadna władza nie ma prawa bezcześcić przed kamerami. Na podobieństwo krwiożerczych terrorystów.
Przemysław Wiszniewski

Sprzeciw autora jest słuszny: nawet najcięższa zbrodnia nie usprawiedliwia urządzania ze śmierci człowieka widowiska. Sprawiedliwość nie potrzebuje widowni, a szacunek dla ofiar nie wymaga publicznego spektaklu odwetu. Jednak ogłaszanie „ostatecznej klęski ludzkości” i przypisywanie organizatorom ukrytego planu zniszczenia naszej wrażliwości osłabia argumentację — moralny sprzeciw nie potrzebuje ani apokaliptycznej retoryki, ani domysłów o intencjach. To, że ostateczna decyzja o transmisji pozostaje otwarta, nie zmienia oceny samego pomysłu: jego realizacja byłaby cywilizacyjnym regresem, pogwałceniem wypracowanych standardów poszanowania ludzkiej godności.
Obecny sekretarz obrony USA i pomysłodawca makabrycznego widowiska Pete Hegseth, to podobnie jak jego boss Donald Trump, człowiek mediów. Obaj są częścią filozofii realisty show, czyli medium odwołującego się do najniższych instynktów. W Polsce celował w tym Jarosław Kaczyński, a w chwili obecnej Karol Nawrocki. To politycy, którzy pomylili politykę z realisty show. Największa kara dla nich jest pozbawienie ich widzów. Trzeba jak najszybciej zapomnieć o ich istnieniu. Mogą to zrobić wyborcy i to ci sami, którzy stworzyli im scenę dzięki której niszczą nie tylko politykę.
Moja niezgoda na ów „spektakl”, jak i samo orzeczenie kary, jest niezaprzeczalna.
Jednak sam problem, tak sądzę, śmiało można wrzucić do kategorii Utopia, uwzględniając kraj i jego siły władzy.
Warto wziąć pod uwagę, a posłużę się tu wyrazem Słowo w znaczeniu Pomysł, że:
– słowo zrodzone w głowie jednego człowieka jest jego problemem;
– słowo wypowiedziane jest problemem wszystkich jego (tego słowa) zwolenników;
– słowo zrealizowane jest już problemem i zwolenników, i tych, którzy realizacji nie zapobiegli.
Zostawmy w spokoju głębokie Średniowiecze i pocieszmy się tym, że nie wróciły czasy Rewolucji Francuskiej, kiedy to gawiedź mogła w czasie rzeczywistym i w bezpośredniej bliskości komentować grymasy pośmiertne spadających do koszyków głów. Tyle że marna to pociecha.
Podaje za The Guardian: “Donald Trump odłożył na półkę powszechnie potępiany plan transmitowania na żywo egzekucji Nidala Malika Hasana, skazanego za zabicie 13 osób w bazie wojskowej Fort Hood w Teksasie w 2009 roku”. A wiec presja ma sens.