…przypominam sobie niektóre wydarzenia, które odbyły się „tylko pod krzyżem, tylko pod tym znakiem”.
- Wyprawy krzyżowe, zwłaszcza trzecia, gdy Ryszard Lwie Serce wziął po zdobyciu Akki (1190r.) dwa tysiące siedmiuset jeńców i zakładników z ludności cywilnej. Ponieważ negocjacje z Saladynem w sprawie uwolnienia baronów francuskich się przeciągały – król kazał wyrznąć w pień wszystkich uwięzionych, w tym kobiety, starców i dzieci.
- Po zdobyciu twierdzy albigensów Beziers w 1209 roku przez krzyżowców zamordowano siedem tysięcy mieszkańców, zarówno heretyków, jak i katolików. Wprawdzie polecenie legata papieskiego („zabijajcie wszystkich, Bóg rozpozna swoich”) jest z gatunku czarnego pi-aru, faktem historycznym jest, iż rzezi dokonano z całkowitym błogosławieństwem Watykanu.
- W czasie Nocy św. Bartłomieja (1572r.) katolicy zgładzili trzy tysiące hugenotów, po zawarciu z nimi ugody.
- Pamiętam losy Galileusza, Giordano Bruna, Husa, niezliczone ofiary spalonych na stosach Inkwizycji, Index Librorum Prohibitorum, gdzie zamieszczono najwybitniejsze działa umysłu ludzkiego.
- Wspominam hekatombę ludów obu Ameryk (zwłaszcza Południowej i Środkowej) traktowanych, jako „dzikich pogan”, choć w istocie o niebo przewyższali kulturą i cywilizacją prymitywnych chrześcijańskich konkwistadorów.
Uważam, mimo powyższych wspomnień w całkowitej zgodzie z opinią prezydenta Bronisława Komorowskiego, jak i jego poprzedników, Wałęsy i Kwaśniewskiego, że krzyż powinien zostać tam, gdzie go skrycie, pod osłoną nocy powieszono. Jest on zarówno widomym nakazem respektowania nauk Ewangelii, jak również poważnym ostrzeżeniem do czego są zdolni fanatyczni „obrońcy krzyża” w zbożnej misji likwidacji wrogów ich ideologii. A przecież to oni ów znak tam umieścili.
Aleksander J. Wieczorkowski


Po wzruszającym opisie bezeceństw krzyżowców w Ziemi Świętej mógłby Pan A. J. Wieczorkowski wspomnieć dla równowagi o powstających w owym czasie pierwszych uniwersytetach, które wyłoniły się ze szkół katedralnych. Średniowiecze jest bardziej wielowymiarowe niż przypuszcza wielu ludzi wychowanych na marksiżmie-leniniźmie.
A po drugie, czemu historię konfliktu o Bliski Wschód zaczynać od środka, czyli wypraw krzyżowych, a nie np. od początku, czyli ekspansji plemion arabskich w VII i VIII wieku, które zniszczyły tam kilkusetletnią cywilizację europejską – rzymską, później chrześcijańską (bizantyjską)?
Felietonik Pana Wieczorkowskiego, nęcąc czytelnika pozorną przewrotnością, jest jednak zdumiewająco powierzchowny, tym samym niezbyt frapujący.
Pierwsze uniwersytety były wspólnotami studentów zatrudniających profesorów. Niektórym z tych uczelni udało się zachować jako taką niezależność, ale wiele musiało się podporządkować rządzącemu ówczesnym światem Kościołowi. Na dobre im to nie wyszło.
Universitas magistrorum et scholarium to w skrócie do dziś ważna idea uniwersytetu, ale na takich zasadach organizacyjnych uniwersytety mogły działać jedynie na początku. Inaczej stałyby się tym czym dziś są prowincjonalne prywatne uczelnie masowo produkujące „politologów”.
To wszystko, co p. AJW napisał to prawda. Ja na ten krzyż taj patrzę. Ale dla większości i pewnie dla ok. 350 posłów Sejmie krzyż oznacza to, co robi kot chcący zaznaczyć swoje terytorium. I żadnemu z tych ok. 350 posłów nawet przez głowę nie przejdzie, że popełniają grzech pychy.