Sto smaków Aliny: Niby-pizza na zakończenie zimy

2013-03-23. Kończmy z tą zimą jak najszybciej. Za oknem śnieg, mroźny wiatr, no to sobie chociaż w domu zróbmy klimat śródziemnomorski. Na przykład za sprawą takiej quasi-pizzy z gotowego ciasta. Czasu na wyrabianie własnego ciasta brakuje. A i katar nie pozwala tłuc się po kuchni.

 

Może zastosować schłodzone ciasto na pizzę? Ale ja użyłam francuskiego. Na rozpostarty prostokąt ciasta nałożyłam farsz tak, aby pozostawić lekko uniesiony brzeg. Farsz nieskomplikowany. Na podduszoną w oliwie cebulkę i czosnek wrzuciłam pieczarki przekrojone wraz z nóżkami na pół i plasterki cukinii. Pieczarki oczyściłam obierając skórkę. Cukinie zostawiłam ze skórką. Do warzyw dodałam pokrojone pomidory z kartonika. A także dobre parówki cielęce (można się bez nich obejść).  Powstał placek z gruntu warzywny, ni to włoski, ni to prowansalski.

 Istota zawarła się w przyprawach: były to oregano , rozmaryn i natka pietruszki. Zwłaszcza dwa pierwsze są depozytariuszami smaku wybrzeży Morza Śródziemnego. Rozmaryn można kupić i świeży, i suszony. Jak każde z ziół, trzeba go zużywać względnie szybko, aby nie zwietrzał. Ubiegłoroczny – najwyższy czas wykończyć!

O rozmarynie pięknie  napisał w „Encyklopedii staropolskiej” Zygmunt Gloger : „Jak ruta u ludu prostego, tak rozmaryn u szlachty i mieszczan był troskliwie przez młode panny pielęgnowany na dzień ślubu, do którego uplatano zeń koronę. O rozmarynie i rucie lud śpiewa dotąd w starych pieśniach weselnych”. Tak, tak, rozmaryn to ten z piosenki, który ma się rozwijać. W innym miejscu badacz staropolszczyzny pisze: „Panienki doglądały ruty i rozmarynu (na wianki), lilii i lawendy. W czasach zygmuntowskich pojawiły się mirt i cyprys”. Wróćmy do tych staropolskich ziół. Niech pod ich znakiem stoi nasza wiosna.

Mój suszony rozmaryn przywiozłam z Hiszpanii ( romero ). Ale zna go kuchnia całego obszaru Morza Śródziemnego. Wchodzi m.in. w skład gotowej mieszanki ziół prowansalskich . Nie bez powodu wymieniam Francję. W stosowaniu przypraw bierzmy przykład z jej dokonań. Przyprawy stosuje szeroko, ale z wielką odpowiedzialnością. Nie mogą zabijać naturalnego smaku surowców, lecz muszą go podkreślać. Gotowe mieszanki Herbes de Provence składają się z suszonego majeranku lub oregano, tymianku i cząbru, rozmarynu, jest w nich może szałwia, może mięta… Smak zależy od wytwórcy. Jest zawsze bogaty. Pod warunkiem, że suszonych ziół nie trzymamy kilka lat… Bukiet ziół rozwija smak w dobrej oliwie. Skropmy nią naszą niby-pizzę.

Alina Kwapisz-Kulińska

Print Friendly, PDF & Email

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com