ECHA WYDARZEŃ: Mołdawia – Polska 1:1. W eliminacjach mistrzostw świata. Marzenie o zostaniu w grze mogło zapewnić tylko zwycięstwo. Remis nadzieje sprowadził do punktu blisko zera.
Mecz? Kto obejrzał– wie. Zacięty, z widocznym pragnieniem zwycięstwa, oddanie walce, poziom grania średni. Ale nie poziom się liczy, lecz wynik. Dla Mołdawian – remis, to rezultat satysfakcjonujący, dla naszej reprezentacji – porażka. Choć do mety eliminacji długa droga…
…Przepraszam, że co wpis – to coś o spadku po EURO. Nic w tym z obsesji autora, po prostu… echa, które odbieram. Nie tylko ja.
Dziś jedni, ciepło obchodząc rocznicę mistrzostw Europy mówią o dobrym czasie, sprawności organizacyjnej, stadionach-perełkach i w sumie – zasłużonej satysfakcji. Słusznie, ale czy godzi się w tym miejscu stawiać kropkę? I tylko bić sobie brawo? Oraz kontrować głosy krytyk i postulatów?
Podobnie jak nie uchodzi kończyć wykrzyknikiem wieści o obrachunku – po roku. Że do utrzymania obiektów trzeba w tym roku dopłacić 44 miliony złociszów. Tylko poznański trzyma się bez strat. Dziennikarski przegląd tzw. biznesplanów „mówi”: Narodowy – minus 21; gdańska Arena – minus 4 miliony, Wrocław – minus 11.
Z prognoz wynika, że wcześniej niż za 2-3 lata nie da się osiągnąć samowystarczalności…
Nie jest do powód do radości, ale jest, co jest. I teraz trzeba szukać jakiegoś rozwiązania pozytywnego. Nie tylko kontestować i dopłacać…
… Ciekawe, sam wicepremier Janusz Piechociński dziś głośno wyznaje, że… popełniono błędy, gdy był czas entuzjazmu i twórczości. Wklejam, aż nie wierząc w to, co słyszę; i wietrząc repliki koalicyjne: „Wicepremier mówił dziennikarzom, że dziś rządzący, nauczeni rachunkiem ekonomicznym, „inaczej konfigurowaliby projekty” na Euro. Podkreślił, że przypominają mu się teraz doświadczenia Portugalii, która po swoim Euro demontowała część konstrukcji stadionów.
Jak zaznaczył, był jedynym politykiem, który na przełomie lat 2006/2007 mówił bardzo wyraźnie, że budowanie przez władze miasta Warszawy i władze ówczesnego ministerstwa sportu dwóch obiektów, to poważny błąd i będzie to miało konsekwencje. „Często musimy się uczyć niestety na własnych błędach, wyciągajmy z tego wnioski” – apelował.
Wicepremier przestrzega też przed popełnianiem kolejnych błędów. Jako negatywny przykład podał Kraków, gdzie – jak mówił – są dwa stadiony, a teraz powstaje jeszcze hala widowiskowo–sportowa. Jego zdaniem jeden z tych stadionów można by przebudować, przykryć dachem i przekształcić w wielofunkcyjny obiekt sportowy.”
I tak to wciąż nowe wypowiedzi, uleżałe już radości– z dobrego EURO oraz faktu pomnożenia bazy, i bieżące smuteczki– bo twórczości nie potowarzyszył pełny program pozytywny – powodują, że temat żyje. A wolałbym, żeby … żyły stadiony. Sportem. I dla sportu. Po pierwsze, drugie i trzecie….
Andrzej Lewandowski



Irytują mnie te uwagi o samowystarczalności stadionów we 2-3 latach. Gdyby ludzie tak myśleli, to do dzisiaj cała ludzkość siedziałaby w słomianych szałasach.
Proszę pana, kamienica czynszowa zaczyna się zwracać po 20 latach, elektrownia atomowa po 25 latach, do Goggla, Facebooka i tym podobnych się jeszcze chyba do dzisiaj dopłaca a pan chce, aby stadiony w rok po zbudowaniu tryskały potokami kasy. I to w czasach kryzysu.
.
Mógł pan kupić tereny, stada owiec, by je tam paść. Może by się panu zwróciło szybciej. Chociaż z uwagi na ceny ziemi pewnie po 150 latach.
Ni mylmy samowystarczalnosci, którą Lewandowski zdaje sie rozumieć jako brak konieczności opłacania utrzymania stadionów przez podatników ze zwrotem pieniędzy wadanych na ich budowę.
Ani jedno, ani drugie nigdy nie nastąpi. Jak ktoś jest ciekaw dlaczego, niech kupi ostatni numer Polityki.
Tamten artykuł jest poważny, w przeciwieństwie do powyższego ględzenia Lewandowskiego.
Za kilka / kilkanaście lat wszystkie stadiony bedą w ruinie i jako wielki sukces potraktujemy wysadzienie ich dynamitem.
Z krakowskim już sie to zaczęło – nad jedną z trybun śnieg spowodował zawalenie się dachu i zdaje się nie ma pieniędzy na naprawę
Pieniądze na stadiony zwrócić???
To przecież są pieniądze zainwestowane przez polityków w tłuszczę, aby łaskawie ich wspominała przy urnach wyborczych.
Takie pieniądze nigdy się nie zwracają. Niestety, zdaje się że „zainwestowali” za dużo i państwo może tego nie uciągnąć. Tłuszcza więc i tak będzie niezadowolona. Bo bezrobocie, bo drogi się sypią, bo szkoły zaniedbane. Czyli chodzi dokładnie o to co się stało w równie głupiej, jak Polska Portugalii.
Poza tym nikt o zwrocie pieniędzy wyrzuconych na stadiony nie mówi. Chodzi jedynie o to, by rok w rok nie wydawać z pieniędzy WSZYSTKICH podatników kilkudziesięciu milionów na utrzymanie stadionów, tylko po to, by się nie obróciły w ruinę.
Nieszczęściem Polski było wygranie wyborów przez PO. PiS ze swoją nieudolnością pięknie by zawalił budowę stadionów, Euro zostałoby wiec Polsce odebrane i mielibyśmy kilkadziesiąt ( kilkaset?) miliardów do przodu.
Pomysł z przeróbką jednego ze stadionôw na halę widowiskową popieram. Ale jak się ma gospodarność centusiów do organizacji olimpiady zimowej? Bogatsza i zimniejsza Szwecja wycofała się…
Zastanawia mnie od dawna, jak się opłacało w starożytnym Rzymie budować Koloseum… Przecież tam nie było biletów wstępu… Czy koszty już się zwróciły?
Nie opłacało się.
Cesarstwo musiało je wydawać, by kupić tłuszczę, tzw. plebejuszy, by się zachować spokój. Panem et circenses…
Żeby było jasne: Nie chodzi chyba o to, by się koszty budowy zwróciły- takie wymaganie jest absurdalne. I nie widzę by ktoś tak brał się sprawę. Ale dążenie do bilansu bieżącego działania ” na zero” też uznamy za grzeszne?
Toż każda administracja domu, każda spółdzielnia mieszkaniowa tyle wydaje, ile od nas zbierze. Jej wydatki określają dyktowane nam „komorne”. Za bieżące utrzymanie, konserwację, administrowanie, gaz, światło, wodę; podatek dla gminy itd.
Powtarzam- nie o zwrot kosztów wzniesienia obiektów gra idzie, lecz o tzw. działalność bieżącą… Takie właśnie „komorne”. Tak przynajmniej rozumuję, temat podejmując. I tak rozumiem tezę o dążeniu do samowystarczalności. Podkreślam słowo- dążenie.
@Andrzej Lewandowski
Ja przyjmuję bez większych zastrzeżeń to wyjaśnienie co do zwrotu inwestycji, ale myślę, że również dotyczy to kosztów operacyjnych. Te stadiony są jeszcze w fazie promocji i rozruchu i to jeszcze w niekorzystnych czasach kryzysu. Myślę, że każda inna niż pięcioletnia perspektywa w ocenie działalności stadionów jest niemerytoryczna prowadząc do fałszywych i marudnych wniosków. Wielu rzeczy Polacy muszą się nauczyć. Również takiej rzeczy jak prowadzić i korzystać z nowoczesnych stadionów.