Grzegorz Kofla: Bogate Niemcy, biedni Niemcy20 min czytania

()

Nowe Prusy dały Niemcom poczucie dumy ze swojego państwa, a swoim obywatelom oraz z czasem obywatelom innym landów niemieckich narzuciły mentalność totalnej dyscypliny i lojalności wobec niemieckiego kraju. Na pierwszym miejscu znajduje się kraj, dopiero na drugim szczęście osobiste. Nie przypadkiem hymnem nowo powstałego giganta zostanie kiedyś pieśń ze znanymi (choć dziś zakazanymi) na całym świecie słowami

„Deutschland Deutschland über alles!“

Można bez dozy przesady powiedzieć, że w Niemczech dokonała się ewolucja absolutnie odwrotna od tego z czym mieliśmy do czynienia w Rzeczypospolitej, a ze skutkami borykamy się po dzień dzisiejszy.

I tak doszliśmy w końcu do dnia dzisiejszego, o którym miał być mój tekst. Chyba znów zbytnio się rozbajdurzylem. Kiedy będzie wreszcie ten komik?

Niemców zaszokowały ostatnio dane na temat zamożności obywateli Europy. Okazuje się, że potężne Niemcy, które ciągną całą Unię Europejską, mają jednych z biedniejszych obywateli. Majątek przeciętnego Niemca nie może się równać nie tylko  z majątkiem Francuza czy Szwajcara, ale nawet Greka czy Hiszpana, którym to Niemcy zmuszeni są ciągle jako państwo pomagać.

Przeciętny majątek niemieckiego gospodarstwa domowego to zaledwie 51 000 Euro. Dla porównania  greckiego 101 900 Euro, hiszpańskiego 182 700 Euro, a cypryjskiego 266 900 Euro.

Jak to możliwe? Przecież Niemcom nie żyje się źle. I tu wracamy do historii. Niemcy mają swego rodzaju niepisany pakt z państwem. Jako posłuszny naród stosują się do prawa  bez zbędnych pytań „dlaczego?“ (ktoś kto słyszał o aferze z Hoenessem teraz mnie wyśmieje, ale tu chodzi znów o elitarne jednostki, przeciętny Niemiec tak nie robi), płacą  wiele przekazując państwu około 50% swoich dochodów jako przeróżne podatki, składki zdrowotne itp.

W zamian państwo oddaje im w miarę sprawnie funkcjonującą służbę zdrowia, doskonale rozbudowaną infrastrukturę itd. Jednym słowem sprawnie, prawdopodobnie najsprawniej na świecie funkcjonujące państwo, z którego Niemcy są dumni. I ta duma, poczucie wyższości wiele im wynagradza. Osobiste bogactwa nie są najważniejszą podstawą szczęścia.

Niemiec nie żyje źle, bo wszystko zabezpiecza mu państwo, a z reszty pensji po odciągnięciu podatków wystarcza  na urlop dwa razy w roku, wyjście na kolacje do restauracji, samochód na kredyt. Nie wystarcza już jednak na prywatne mieszkanie, którego większość Niemców w ciągu życia się nie dorabia. Dlatego ich majątki wyglądają w porównaniu z innymi krajami tak mizernie. Przeciętny Niemiec nie posiada poza samochodem na kredyt praktycznie żadnego majątku. Całość zarobków wydaje na codzienne dostatnie życie. Gdyby chciał oszczędzać np. na mieszkanie – musiałby z tego dostatniego życia zrezygnować. Ale ponieważ dotychczas państwo zapewnia mu dość mocne socjalne podstawy, wliczając solidną rentę na starość, akceptuje to.

Oczywiście powyższe dane są troszkę zafałszowane przez fakt, iż obejmują też Niemcy Wschodnie, gdzie ludzie są tak biedni jak przysłowiowe myszy pod miotłą (czy jak to się mówi?). Gdy policzy się tylko Niemcy Zachodnie wypadają już dużo lepiej, ale i tak przeciętny dochód na gospodarstwo domowe to dopiero trzynaste miejsce w Unii i nie chodzi tu o średnią tylko median, a wiec sytuacja oddana jest w miarę wiarygodnie.

Także w Niemczech, podobnie jak w innych krajach 90% prywatnego majątku należy do zaledwie około 10% obywateli. Zarobki spadły w ostatnich latach dość drastycznie. Np. zarobki lekarzy spadły od 1990 roku realnie o 50%, to jest o połowę!!! Nie narzekam, bo i tak dobrze zarabiamy. Ale w innych grupach zawodowych wcale nie jest tak wesoło.

Więc wszyscy ci twierdzący, że Niemiec doi Unię, są w dość dużym błędzie. Na razie to Unia doi przeciętnego Niemca. A mimo to poparcie dla Unii jest całkiem imponujące. Niemców można po prostu przekonać do idei, a wtedy są w stanie dla owej idei dużo poświęcić. To nie musi być zawsze idea pozytywna. Wojna była świadectwem, iż może to być równie dobrze idea zbrodnicza. Hmm, każdy medal ma swoje dwie strony. A wszystko ma też swój koniec ( tylko kiełbasa ma dwa jak mawiają Niemcy), miejmy nadzieję  że Unia się nie skończy, bo przynajmniej dla Polski jest ona skokiem cywilizacyjnym, porównywalnym tylko do uwolnienia chłopów z pańszczyzny.

Zdyscyplinowani Niemcy, dumni z wiodącej roli swojego kraju na razie się nie buntują. Może wiedzą o tym, że jednak i dla Niemiec Unia jest dobrodziejstwem.  To trochę dziwna sprawa, bo podczas gdy przeciętny Niemiec ubożeje, państwo strasznie się wzmacnia. Mało kto zdaje sobie sprawę z faktu, że dzięki zaistniałej sytuacji Niemcy jako państwo po pierwsze mogą zaciągać kredyty na praktycznie 0%, a dzięki temu spłacają swoje stare długi na złych warunkach w ekspresowym tempie. Już niedługo będą mieli jako jedno z pierwszych poważniejszych państw zrównoważony budżet. Po drugie respekt w stosunku do nich na całym świecie stale rośnie.  Jeśli system socjalny się nie załamie i przeciętni Niemcy przetrwają, na dłuższą metę Niemcy znów wielce zyskają.

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

16 komentarzy

  1. Jerzy Łukaszewski 09.06.2013
    • bisnetus 09.06.2013
  2. PiotrG 09.06.2013
  3. Skalski 09.06.2013
    • przyjaciel Moniki 09.06.2013
  4. PIRS 09.06.2013
  5. nexton 09.06.2013
    • ratus 10.06.2013
  6. bisnetus 09.06.2013
  7. przyjaciel Moniki 09.06.2013
  8. bisnetus 09.06.2013
    • przyjaciel Moniki 09.06.2013
  9. Jerzy Łukaszewski 09.06.2013
  10. narciarz 12.06.2013
  11. granparooster 13.06.2013
  12. a.f. 15.06.2013