2013-07-25. stefanie, przeczytałem ten tekst („zanim pan bóg zacznie się śmiać”) z zainteresowaniem i przyjemnością, bo twoje poglądy reprezentują to, co najświatlejsze w obrębie chrześcijaństwa.
doceniając to wszystko, tym jaskrawiej zauważam pewną niespójność w twoim wywodzie:
Co się panu, panie Stefanie (jeszcze nie byliśmy na ty), w chrześcijaństwie najbardziej podoba?” I… obaj równocześnie powiedzieliśmy – „To, co zrobiliście najmniejszemu z was, mnie zrobiliście…” Tak, to jedyna religia, która każe Boga szukać w innym człowieku (co przypominam egotykom, propagującym szukanie Go tylko w sobie i w kościele). Wymaga ona czegoś więcej niż buddyjskie powstrzymanie się od czynienia zła, niż zakonne pogrążenie się w sobie i modlitwie. Wymaga dobroci, i to czynnej, która może zmieniać świat na choć trochę lepszy(…)
pozwól. że skorzystam z przywileju odmienności w wierze. (abstrahując od intensywności przywiązania do obrzędowych atrybutów wiary, bo żydowscy i katoliccy ortodoksi mieliby obydwu nam niejedno do zarzucenia) by wyrazić niezgodę na wartościowanie religii. mówienie, że jedna religia jest lepsza od drugiej nie prowadzi do dialogu i nie buduje zgody w świecie. zbyt daleko posunięta wiara w przewagę chrześcijaństwa nad innymi religiami doprowadziła do wypraw krzyżowych, konkwisty południowej ameryki i wypędzenia żydów z hiszpanii. a przecież w tejże hiszpanii, podbitej przez arabów za czasów kalifatu bagdadzkiego, wszystkie trzy społeczności: katolicy, muzułmanie i żydzi żyły w przykładnej harmonii…
mam silną nadzieję, że nie natrafię na kontrargument, iż odwołuję się do innej epoki. nie istnieje bowiem żadne naturalne prawo, gwarantujące nam nieustanny postęp. niezależny od kalendarza, jest on zaledwie jedną z możliwości. taką samą możliwością, jeżeli nie większą są długie okresy regresu. ich genezą bywały często banalne konflikty. niektóre z nich miały początek w prozelityzmie.
zastanawiam się czy o to tak naprawdę bogu chodziło i czy jest on do końca zadowolony z aktu kreacji…
nathan gurfinkiel
PS od redakcji. Takie sobie wideo. Słabym w angielskim tłumaczymy tytuł utworu:
Nie obchodzi mnie, kim są twoi bogowie.
Ważne jest to, co ty robisz w ich imieniu…


Niestety, ludzie nie umiejąc znaleźć niczego dobrego w religii, na jaką skazał ich krąg kulturowy, w którym żyją, muszą znaleźć „kontekst”, by dopiero na jego tle wykazać słuszność wyznawanych koncepcji. Dlatego na ogół słyszy się „mam rację w odróżnieniu”. To się łatwiej przyjmuje.
Zgadzam sie z Panem Natanem. Mnie tez ten fragment eseju Stefana Bratkowskiego uderzyl i pomuslalem sobie jak slaba musi byc jednak w Polsce znajomosc Ksiegi – bo skoro sie przecztalo Ewangelie, to juz wystarczy, a reszta jest niewazna.
Ale za goraco abym to rozwijal. Moze innym razem… Sorry.
Nie podobal mi sie ten esej, choc zbiera zewszad pochwaly.