2013-07-29. ECHA WYDARZEŃ: Jest sezon – jest ruch w sportowym interesie. Mistrzostwa, mityngi, dyskusje, niedyskrecje…
- Tour de Pologne. Po etapach we Włoszech – powrót do korzeni. Znów sławię Czesława Langa. Z imprezy z dawna ważnej, ale jednak jesienno-zaściankowej, zrobił coś bardzo błyszczącego. Z racji – jakości listy startowej, pozycji w UCI i pewnie też… kasowej. Do kieszeni nie zaglądam, ale impreza w tym względzie musi się opłacać, jeśli istnieje oraz pięknie się rozwija. Nowoczesność pełną gębą…
Jedyne, co mnie razi, to jakość „misyjnego” przekazu telewizyjnego. Więcej słów niż porządnych zbliżeń obrazów. Teraz, gdy technika daje szanse, o których drzewiej mogli koledzy tylko śnić we śnie głębokim. A wtedy – przekazy… były lepsze. Gdy nad Wyścigiem Pokoju „sto lat temu” pojawił się śmigłowiec, pierwsze kamery na samochodach i motocyklach itd. Ale wtedy też królowała zasada staranności, i byli realizatorzy na miarę Jerzego Budnego ( i wychowanków), a sprawozdawcy – komentatorzy, jak dziś jeszcze Jaroński z Wyrzykowskim….
W koszulce przodownika – Rafał Majka ( radość duża), polskie etapy zapowiadają się bardzo ciekawie. A że w Tour de Pologne był też włoski epizod? Tour de France też miewał „zagraniczne”… Czyli Lang i w tej mierze wziął przykład…Tradycja z twórczością przecież się nie kłócą!
- Piłka w grze. Legia wciąż w rozpędzie. Klasowo, kasowo – najlepsza. Mimo, że Franciszek Smuda wypowiada się o prezesie mało dowcipnie, ale dosadnie. Na szczęście prezes odbiera to jako „koloryt” rodzimej piłki, nie kontruje słowem, (lecz – czynem), czym budzi moją sympatię. Mimo, że znamy się ledwie z widzenia i słyszenia… Dosyć już mam „magla” futbolowego. Z tym – kto, jak, i za ile – chce kupić naszego snajpera – włącznie. Na szczęście on w tej sprawie publicznie języka nie nadużywa; po prostu – wciąż gra… I trenuje. A że inni nim grają – też prawda…
A jeśli wspomniałem p. Bogusława Leśnodorskiego, prezesa piłkarzy Legii, to cytat z jego refleksji:
„Najlepsze kluby europejskie grają inaczej. Mają około 18 piłkarzy, którzy grają. Z tego 16 jest w wieku 23 – 35 lat, reszta to młodsi. Są po kilku latach treningu fizycznego oraz selekcji, powiedzmy, genetyczno-medycznej. Ryzyko kontuzji jest dla nich dużo mniejsze. My mamy pięciu – sześciu zawodników, którzy są w stanie rozegrać 45 spotkań na wysokim poziomie. Nastawiamy się, więc na wychowywanie młodzieży. A tacy piłkarze mają to do siebie, że np. często łapią kontuzje albo nie są przygotowani fizycznie do tego, żeby grać co trzy dni. W poprzednim sezonie w Legii regularnie grało może 12 piłkarzy. Reszta to młodzi, którzy albo grali pół sezonu, albo prawie wcale, plus czterech nowych…” Ciekawa to charakterystyka ligowego obrazu… Wciąż trzeba się starać brać przykład z innych,.
- Podwójnie złoty kulomiot olimpijski, Tomasz Majewski wypowiedział się o tzw. dopingu. Krytycznie, jako o drodze na skróty. I że, kto się dopinguje jest – „Zdrajcą, oszustem, złodziejem”. Bo łamie zasadę równego startu, oszukuje i kradnie – odbierając uczciwym rywalom, co im przynależne. A pan Tomek wie, co mówi – bo miewał takich przeciwników.
Na marginesie – w roku 2012 IAAF zleciła badania „anty” aż 525 sportowców, z czołowej „20”. Najwięcej, kolejno – Kenijczyków, Rosjan, Amerykanów, Etiopczyków, Jamajczyków, Ukraińców, Białorusinów, Turków, Niemców i Marokańczyków. My mamy za sobą 48 takich testów ( na 68 państw w wykazie światowym), a międzynarodowa federacja kazała zbadać łącznie 12 reprezentantów rodzimej lekkiej atletyki.
Wśród najczęściej „sprawdzanych” był właśnie… pan Tomasz Majewski. Ponieważ okazał się za każdym razem poza podejrzeniami – jego oceny brzmią szczególnie głośno, prawda?
- Droga na szczyt – jakże długa i trudna. Trener Wieretielny o pannie Justynie Kowalczyk ( od sierpnia już na śniegu!): „ …Ostatnie trzy zgrupowania były bardzo ciężkie. Teraz Justyna czuje ten cały wysiłek, można żartobliwie powiedzieć, że jęczy jak staruszka. Tu ją boli, tam strzyka, ale po tak dużym wysiłku to jest najzupełniej naturalne…”
Mistrz młota, Szymon Ziółkowski ( w Poznaniu, m.in. via internet) propaguje zajęcia sportowe dla młodzieży, tak o sobie powiedział:
„Większość opinii publicznej widzi nas oddających po 3 do 6 rzutów podczas najważniejszej imprezy w roku, a żeby znaleźć się w finale Igrzysk Olimpijskich takich rzutów należy oddać ponad 5 tysięcy. Więc tego rzucania wciągu roku jest bardzo dużo, a jeszcze trening ogólnosprawnościowy i siłowy. Na treningu spędzam od 3 do 5 godzin. Wbrew pozorom nie ma w tym monotonii. Ja zaczynałem bardzo wcześnie, gdyż miałem lat 13…”
- Na koniec – tzw. ciekawostka. Na warszawskim „Poniatowszczaku” grożą odpadające bryły betonu. „Władza stołeczna dziś” mówi tak:
„W 2008 roku wymieniona została nawierzchnia mostu. Wtedy też zapowiadano remont konstrukcji stalowej przeprawy – na Euro”. Plan był ambitny, miała powstać również nowa iluminacja, odrestaurowane miały być balustrady. Skończyło się jednak tylko na „estetyzacji”. Most został odświeżony i wyczyszczony przed Mistrzostwami Europy, ponieważ był – i wciąż jest – głównym łącznikiem Śródmieścia ze Stadionem Narodowym.”
Skończyło się „ na estetyzacji”…? A nagrody za w pełni udane EURO to były? I – uwaga, bo można w głowę dostać…!
Andrzej Lewandowski

