Stefan Bratkowski: Atlantyda-(30). Ich święte drzewa

oak 3Rosły tu na grzbiecie wododziału ogromne, stare drzewa. Nasz wielki Moszyński wątpił w kult drzew w świecie Germanów, choć XIX-wieczny, niemiecki badacz mitologii, Wilhelm Mannhardt, poświęcił mu sławne swoje, grubaśne dzieło z 1875 r., „Der Baumkultus der Germanen”, „Kult drzew u Germanów”. Nie doszukano się takiego kultu wśród plemion ugro-fińskich, jak nie udało się go znaleźć w mitologii Greków i Rzymian. Moszyński przypuszczał, że po prostu spotykano się pod drzewami i pod nimi odprawiano obrzędy. Chyba nie miał racji: święty jesion Yggdrasill z „Eddy” ocieniał świat swoimi konarami, wczepiony trzema korzeniami w głąb ziemi, aż po jaskinie olbrzymów, od jednego z tych korzeni przędła nić przeznaczenia jedna z Norn, imieniem Urd, pod tymi korzeniami rozciągały się kraina ludzi, kraina Oszronionych Olbrzymów i kraina umarłych, a smoki i węże podgryzały te korzenie. Na jesionie, przebiwszy się włócznią, powiesił się Odyn; na świętym drzewie w Uppsali wieszano owych ofiarowanych bogom swoich lub niewolnych młodzieńców. No i pierwszych ludzi bogowie stworzyli przecie z drzewa, z jesionu! Myślę więc, że jednak w normańskim lesie moce tajemne panowały zaklęte w drzewach. Także tu, w puszczach Wałdaju. Boskie cechy i zdolności przypisywali drzewom także Słowianie i Bałtowie.

Jedyny więc możliwy i sensowny domysł to jakieś miejsce święte, święty gaj, święte, niezwykłe drzewo, do którego Waregowie wędrowali daleko od siedzib ludzkich, przez leśne ostępy, żeby nad jednym z jezior czcić swoimi obrzędami owo drzewo lub gaj… Niestety, nie mam żadnych wiadomości o wykopaliskach prowadzonych w Wałdaju czy też na owej wyspie, dzielącej jezioro na dwie, mniej więcej równe części. Przybliży rozwiązanie zagadki jedynie archeologia. Bez niej można tylko zgadywać.

Spróbujmy pokusić się o zgoła przeciwny domysł: sądząc po innych nazwach, pierwotnie przemieszkiwali po Wałdajskim borach jacyś miejscowi. Raczej Iżora nawet, niż Wodź. Ale nie tylko. Słowienie i Krywicze trafili tu wcześniej, przed Waregami: „Okowskij las” czy też „Okułowski las” w południowej i najważniejszej dla nas części Wałdaju jest ich nazwą, czysto słowiańską. Imię dały mu zapewne setki tutejszych jeziorek, „oczek”. Jednakże i obcą nazwę, zapewne świętą i potężną, Słowianie uszanowali, zachowali, przyswoili, by zruszczyć ją z biegiem lat na słowo brzmiące pięknie i miękko.

Że tu siedzieli już Słowienie i Krywicze, zyskamy dowód w relacji słowiańskiego już Rusa z Kijowa, który w połowie X wieku, blisko sto lat po pierwszej napaści na Carogród, opowie o tym szlaku cesarzowi-pisarzowi, Konstantynowi VII Porfirogenecie. Mówił, że „w swoich górach”, czyli na Wałdaju, wyrąbują zimą „dannicy” Rusów drzewa na statki dla nich. Niestety, ani ów Rus, ani Nestor potem, żadnych szczegółów o Wałdaju nie podają. Nie znają go nawet. Tyle, że stąd zaczynają się wszelkie przygody wareskich łodzi – i stąd rzeki niosły Waregów do tych przygód.

Swoją drogą – skąd wiedzieli Rusowie, gdzie skierować swe łodzie? Cóż, informacje czerpali zapewne nie tyle od własnych kupców, co od kupców arabskiego świata, takich jak nieoceniony dla nas, późniejszy Ibrahim ibn Jakub. Ci korzystali z tłumaczy lub sami znali język Słowian; kupcy od początku cywilizacji ludzkiej szybko uczyli się języków swojej klienteli, a reklamowali, rzecz naturalna, swoje kraje, ich bogactwo i potęgę.

Nasza wyobraźnia nie ogarnia luksusów, których wtedy poszukiwano. I trzeba dobrze rozpoznać geografię gospodarki i techniki danego czasu, by wiedzieć, o co naprawdę chodziło w handlu czy rozboju. Dopiero dzięki wspaniałej, starej książce Szwajcara Adama Meza o „muzułmańskim renesansie” jako pierwszej swej niegdyś lekturze mogłem rozszyfrować, co też na przykład pociągnęło Rusów aż na południowo-wschodnie wybrzeże morza Kaspijskiego, które dziś zowie się Mazanderanem. Wtedy zwało się Tabaristanem, a Tabaristan słynął produkcją specjalnych jedwabi, zwanych po arabsku sijab-harir, jedwabi chińskiej klasy, pochodzących z hodowli przemyconych potajemnie z Chin jedwabników. Eksportował je Tabaristan, gdzie mógł, na cały ówczesny świat. 

Print Friendly, PDF & Email

6 komentarzy

  1. Jerzy Łukaszewski 2014-01-02
  2. angor 2014-01-04
  3. Jerzy Łukaszewski 2014-01-04
  4. angor 2014-01-05
  5. angor 2014-01-05
  6. Jerzy Łukaszewski 2014-01-06
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com