ilekroć oglądam wiadomości, w których występuje siergej ławrow, lub kiedy czytam jego enuncjacje, myślę sobie: biedny john kerry. w czasie ostatniego spotkania z nim musiał przez pięć bitych godzin wsłuchiwać w się coś, co chyba już po kilku minutach przyprawia wysłuchiwacza o mdłości i budzi w nim mordercze instynkty.
dokładny opis tego, co – jak mniemam – oddaje stan ducha amerykańskiego sekretarza stanu, znalazłem wiele lat temu w „New Yorkerze”. Breżniew przypina medal do klapy jakiejś wielce zasłużonej marynarki . napis pod cartoonem głosi: to you, dear comrade pokrovsky, for the succesful translation of the entire “new york times” sunday edition.
ja sam, ilekroć słyszę nazwisko ławrow, z rozrzewnieniem wspominam czasy prezydentury jelcyna, zwłaszcza jej okres kiedy ministrem spraw zagranicznych był primakow.
w przeciwieństwie do swego nudnego i sprawiającego wrażenie wylęknionego sztubaka andrieja kozyriewa, primakow miał poczucie humoru i nieodparty wdzięk herszta gangu.
w lutym 1997, w zaawansowanej fazie zabiegów o rozszerzenie NATO, gdy do sojuszu dołączyliby dawni członkowie układu warszawskiego, primakow zjechał do kopenhagi,w celu odbycia rozmów z duńskim ministrem, nielsem helvegiem petersenem. konferencja prasowa odbyła się w niewielkiej sali, nabitej do ostatniego miejsca i mimowolnie stałem się bohaterem dnia.
na kilka dni przed kopenhaską wizytą primakowa nasz ówczesny minister, dariusz rosati przypomniał deklarację, uchwaloną wspólnie przez jelcyna i wałęsę podczas wizyty rosyjskiego prezydenta w 1993. „rzepa”, dla której naonczas pracowałem zamieściła wiadomość na ten temat i idąc na konferencję przezornie wyciąłem odpowiedni fragment.
jak można było się spodziewać, primakow już na wstępie wygłosił filipikę przeciwko rozszerzeniu NATO.
miałem okazję zadać pytanie jako jeden z pierwszych…
– kiedy prezydent jelcyn był w polsce cztery lata temu, oświadczył, że wstąpienie polski do NATO nie narusza interesów rosji. chciałbym pana zapytać co od tego czasu zmieniło się tak gwałtownie na światowej scenie politycznej (какие сдвиги произошли в мировой политике) że obecnie polskie członkostwo w NATO zagraża rosji?
– sądząc po akcencie, jest pan polskim dziennikarzem…
– podziwiam pana za dwie rzeczy- zareplikowałem – po pierwsze za przenikliwość, zważywszy że przedstawiłem się i powiedziałem dla kogo pracuję, nim zadałem panu pytanie. drugi powód mego podziwu jest ważniejszy. dowiedziałem się, że istnieje jakiś szczególny polski dziennikarski akcent. nigdy bym na to nie wpadł, ale chyba ma pan rację, bo był pan przecież kiedyś korespondentem zagranicznym, więc problematyka nie powinna być panu obca…
na sali rozległ się wybuch śmiechu, kiedy tłumacz streścił mój dialog z ministrem. kilka osób, znających rosyjski chichotało już w trakcie rozmowy, na co duński minister zauważył:
– nie miałem pojęcia, że tylu naszych dziennikarzy zna rosyjski…
primakow śmiał się ze wszystkimi, a nawet bardziej zachowywał się jak aktor, któremu udała się kwestia na scenie. po chwili opanował się i spoważniał – na tyle przynajmniej, by rzucić uwagę:
– ta deklaracja, o której pan wspomina nie istnieje.
– pański polski kolega, rosati dopiero co ją przypomniał…
– musiałbym zobaczyć tekst deklaracji, nim zmienię zdanie
– moja gazeta omówiła ją kilka dni temu
– gazety mogą wypisywać różności, liczy się dokument.
– moja gazeta jest na tyle poważna, że nie zamieściłaby tego, gdyby źródło nie budziło zaufania. w tym omówieniu zostały streszczone słowa ministra.
– a ja panu mówię, że takiej deklaracji nigdy nie było. jelcyn oświadczył jedynie, że w przypadku waszej akcesji do NATO zrobi wszystko co w jego mocy, by nie zepsuć stosunków z polską…
po zakończeniu konferencji obydwaj ministrowie przepychali się w wąskim przejściu, przez gęsty tłum dziennikarzy. zobaczywszy mnie, primakow przystanął.
– to jak będzie z tym dokumentem?
– mogę panu podarować wycinek z gazety
– to się nie liczy. ważny jest oryginalny dokument
– gdyby zlecił pan komuś ze swego resortu, by zwrócił się do MSZ w warszawie, to jestem pewny przychylnej reakcji…
– poczucie humoru pana nie opuszcza, jak widzę
– pana również…
nazajutrz moja realacja ukazała się pod tytułem: „Primakow koryguje deklarację Jelcyn- Wałęsa”…
w porównaniu z putinem jelcyn był wielkim myślicielem i humanistą. podobnie wypadał primakow na tle ławrowa.
żeby zasłużyć sobie na taką opinię, nie potrzebny jest żaden wysiłek. trzeba tylko czekać i patrzeć na następcę. tylko patrzeć i czekać…
myślę z przerażeniem o czasach, kiedy będzie się wspominało ławrowa jako wybitnego myśliciela z epoki wielkiego humanisty putina…
nathan gurfinkiel



Po pierwsze – podziw najwyższy za pamięć! Ja zadałem w kilku okazjach co najmniej 3 pytania samemu Jelcynowi i nie pamiętam ani pytań, ani odpowiedzi. Poza jedną: „czto z Gorbaczowem”? – „Idiot w odstawku”!
Po drugie: przekupiłem kiedyś w rzymskim Grandzie ciecia, żeby mnie wpuścił na „tajną” klatkę schodową: na 3 piętrze mieszkał Primakow i chciałem się na niego zaczaić i zapytać dlaczego przeciwstawia się wstąpieniu Polski do NATO. Stoję sobie i stoję, przepowiadam pytanie po rusku, Primakow nie wychodzi, a za to wychodzi… Jelcyn! Stoi przed windą, patrzy na mnie, jedynego faceta w całej „tajnej” klatce schodowej, z magnetofonem i mikrofonem w reku, czeka na żonę i uśmiecha się do mnie zachęcająco… A ja hardo w duchu: „a ja czekam na Primakowa”! Winda przyjechała, Jelcyn odjechał, ja idiotą zostanę już do końca życia, tym bardziej, że Primakow zszedł drugą klatką…
Po trzecie wreszcie: w całej swojej złowrogości, Ławrow jest cholernym cyborgiem, który w swej sprawności przewyższył samego Gromykę. Szkoda, że jest po ciemnej stronie mocy; każdy kraj byłby się dał pokroić za takiego szefa dyplomacji…
jacku, zabawności są łatwo zapamiętywalne…
nie mogę wywnioskowac z odpowiedzi jelcyna na temat gorbaczowa co on ci właściwie powiedział, bo polska tranliteracja jest niezbyt precyzyjna (nie twoja wina) i mogło to być zarówno идиот -в отставку, jak i идет в отставку.
pierwsze to: idiota do dymisji, drugie: zostanie zdymisjonowany…
z tego co wiadomo jelcynie, mógł on łatwo posłużyć się mało dyplomatycznym sformulowaniem.
nie tylko jemu się zdarza. mieliśmy kiedyś premiera (poul nyrup rasmussen) który nie mógłby już chyba bardziej zgłupieć. kiedyś we wczesnych latach 90. w dzienniku telewizyjnym pokazywano konferencję prasową dla duńskich dziennikarzxy po jakimś unijnym szczycie. referując problemy energetyczne nasz nieoceniony premier oznajmił: czernomyrdin jest zagrożeniem dla nas wszystkich i trzeba go niezwłocznie zamknąć. na sali zapanowalo radosne poruszenie, a minister zewnętrzności zasłonił sobie twarz teczką z papierami.
– niels, przestań rechotać, ja myślȩ poważnie z tym czernomyrdinem…
nie ma to jak transmisja na żywo!
Nie ma co politykom współczuć – sami wybrali ten zawód. A John Kerry jest potwornie nudny, pamiętam jego wypowiedzi z czasów kiedy kandydował na prezydenta. Zdumiewa mnie, że mogą ze sobą godzinami rozmawiać pieprząc w bambus.