Jerzy Szperkowicz – ur.1933, Wilno; zmarł 2022 w Warszawie. Reporter, publicysta. Po dziennikarstwie na Uniwersytecie Warszawskim. Debiut reporterski:”Wyroki losu w Lipnie nad Mieniem” („Życie Warszawy”, 19 czerwca 1957). Korespondent tego dziennika w Moskwie 1966-69. Współredaktor „Życia i Nowoczesności” (1971-73).
Pięciokrotnie – za nieprawomyślność – usuwany z pracy. Kolejne przystanie: „Kultura”, „Odra”, „Przegląd Techniczny”, „Firma”, „Horyzonty Techniki”, „Gazeta Wyborcza” – od pierwszego numeru. Autor zbioru felietonów „Pasjans polski” (1980), powieści political fiction „Wyspa wojny” (1990), tekstu scenicznego „Stara sprawa” – Teatr Popularny w Warszawie (1979) – o odsuniętym odkrywcy miedzi lubińskiej inż. Janie Wyżykowskim oraz suplikacji politycznych „Pacierze polskie” (1988).
Za motto końcówki doświadczeń dziennikarskich w PRL można uznać obietnicę z „Wyspy wojny”: „Mój trup postara się wam śmierdzieć tak, że bezpowrotnie stracicie apetyt”. Narciarz, tłumacz z francuskiego Georgesa Jouberta „Jak samemu nauczyć się jeździć na nartach” (1976), pomysłodawca Drugiego Zakopanego pod Śnieżnikiem (1972). Miłośnik winorośli. Mieszkał w Warszawie. Jego żoną przez 64 lata była pisarka i dziennikarka Hanna Krall.


Dopiero dzisiaj odkryłam Pański wpis, mnie dotyczący, więc spieszę się odnieść.
.
Wiem, że Rudolf Steiner nie jest popularny w Polsce. (Jednym z niewielu znawców jego myśli jest Jerzy Prokopiuk – https://pl.wikipedia.org/wiki/Jerzy_Prokopiuk.)
.
Jednak Steinera punkt widzenia jest bardzo interesujący. Może nie dla wszystkich, ja to rozumiem. Kto jednakże zna jego poglądy, ten wie też, że Schadenfreude, zacieranie rąk na widok nieszczęścia Polski są (były) mu całkowicie obce.
.
Jednak wiele mówiący tytuł niniejszego wpisu – „Łagodna namowa do upadku“ i powtórzone słowa „Przyjazna namowa do upadku to klasyka austriackiego gadania“ – odczytuję jako oskarżenie wobec mnie. Odczytuję to jako zarzut mniej czy bardziej „ukrytej opcji niemieckiej“. Czyli resentyment antyniemiecki ma się dobrze. Dlaczego sądzi Pan, że to namowa, namowa do upadku? (Jeśli namowa, to do szybkiego ogarnięcia się po katastrofie.)
.
Zarzuty i jadowita ironia w słowach „cenny komentarz Therese Kosowski“, powiem, zadziwiają mnie. To takie „miażdżenie“, „wdeptywanie w ziemię“. To wiele mówi o stosunku do człowieka.
.
Pisze Pan o swoich przodkach cierpiących pod knutem zaborców. A czy jest Pan pewien, że takie doświadczenia zostały mojej rodzinie zaoszczędzone? Może to właśnie dlatego szukałam całe lata odpowiedzi na pytania o los Polski. I właśnie spojrzenie z punktu widzenia antropozofii dało mi wolność wyjścia poza utarte szlaki żalów i nawoływań.