No ale co z tego? Zbigniew Szczypiński zaraz po tym jak zobaczył, co się w Warszawie 11 listopada 2017 roku wydarzyło, zadał na łamach Studia Opinii ważne pytanie: „czy hierarchia polskiego kościoła rzymsko-katolickiego odniesie się jakoś do tego „religijnego” wydarzenia?”
Na razie pozostało bez odpowiedzi. Owszem: „Tygodnik Powszechny” piórem swoich dziennikarzy dystansuje się od nacjonalistycznego uniesienia polskich nacjonalistów i zadaje kłopotliwe pytania ministrowi Błaszczakowi, zachwyconemu biało-czerwonymi flagami powiewającymi nad tym budzącym najgorsze skojarzenia historyczne i autentyczną grozę przemarszem.
Tak wiemy, to nie ma nic wspólnego ani z patriotyzmem, ani z katolicyzmem. Ale to powinni jasno i wyraźnie powiedzieć przewodnicy tego narodu – politycy, tak chętnie szermujący hasłami patriotycznymi i tak chętnie chroniący się pod skrzydła Kościoła katolickiego i hierarchowie, przewodzący temu Kościołowi. Jeśli tego nie zarobią za rok może być jeszcze gorzej i jeszcze groźniej.
Za rok już będzie trudniej tłumaczyć, że to na chwilę tylko margines wtargnął na główne trasy przemarszu stolicy kraju demokratycznego. Za rok, w okrągłą rocznicę odzyskania niepodległości przez Polskę będziemy musieli tłumaczyć dlatego to faszyści zawłaszczyli ten dzień i dlaczego nie uchroniliśmy demokracji.
Mamy więc rok na przepracowanie tego, co się w Warszawie (na szczęście tylko w Warszawie) wydarzyło 11 listopada 2017 roku. Wszyscy, nie tylko politycy i hierarchowie, ale całe społeczeństwo. Wprawdzie garstka (nawet jeśli to było 60 tysięcy) głośno krzyczy, ale większość milczy. To może się zemścić na nas wszystkich.
Michael Tomasello przekonuje, że to co odróżnia gatunek ludzkie od świata innych zwierząt to zdolność do czytania, tego co inni ludzie myślą, jak odbierają rzeczywistość i w co wierzą. Muszę przyznać, że mam kłopot w rozumieniu – co tak wielu moich rodaków, którzy wykrzykują w dniu Święta Narodowego obrzydliwe hasła przeciwko muzułmanom, uchodźcom i agresywnie głoszącym swoje przywiązanie do katolicyzmu i Boga, myśli, jak odbiera rzeczywistość i w co wierzy.
Od kilku lat to przekracza moje zdolności pojmowania.
Stanisław Obirek


Tego roku nie „przepracujemy”. Już nie ma z kim. Kiedy nawet inteligentni (tak by się wydawało) ludzie zaczynają swoje wywody od „no, ale jednak …” to wiem, że wszelkie wysiłki są próżne.
Może nie będzie tak źle skoro dziś 13 XI w Krapkowicach na Opolszczyźnie prezydent Andrzej Duda powiedział: „Nie ma w naszym kraju miejsca ani zgody na chorobliwy nacjonalizm ani ksenofobię, nie ma miejsca na antysemityzm. Taka postawa oznacza wykluczenie z naszego społeczeństwa. My, Polacy, doskonale wiemy, co to znaczy nazizm”. Póki co nie mam powodu by mu nie wierzyć. A skoro tak, to znaczy, że mamy konflikt, by tak rzec interpretacyjny, w obozie władzy. Bo min. Błaszczak to miejsce (na chorobliwy nacjonalizm i ksenofobię i antysemityzm) widzi, więc jak to jest z tym PiS-em?
Panie profesorze. „Duda powiedział…” I to w zasadzie byłoby wszystko 🙂
Przecież dla tego człowieka najważniejsze jest, by powiedzieć cokolwiek, byle dobitnie i możliwie najgłośniej, upajać się własnymi słowami. Treść nie ma znaczenia.
„My Polacy doskonale wiemy co to znaczy nazizm”. To też powiedział. I co z tego? Wykonał jakiś ruch? Może jakaś propozycja ustawy delegalizującej naziolów? Nie? A to ciekawe. „Powiedział” 🙂
Wie Pan, to tak jak w starym kawale ” – Jak partia mówi, że nie da to nie da, a jak mówi, że da to mówi”.
Nie jestem entuzjastą prezydenta. Uważam go też, po wcześniejszych wystąpieniach, za przedstawiciela młodonacjonalistycznego nurtu w PiS. Ale powiedział, co powiedział, choć reszta jego środowiska wolała milczeć. To ma znaczenie.
Dzisiaj wysłuchałem na you tube wykładu prof. Tomasza Polaka o maszynie społecznej kościoła. Wydaje się, że prof. Polak dość jasno objaśnił zasady działania krk w Polsce. Takie zgromadzenie, jak to ostatnie w Warszawie, dostarcza mu potężnej porcji energii i taki model katolicyzmu, z którym nie zgadza się prof. Obirek, jest jak najbardziej zgodny z potrzebami krk, episkopatu i prostego proboszcza. I jest akceptowany przez wiernych. „Bardzo dobrze wiedzą, co czynią, a mimo to, nadal to czynią”. A czy jest on zgodny z katolicyzmem zapisanym w niezliczonych encyklikach, teologicznych wywodach, nauce seminaryjnej? Nie wiem. I, prawdę mówiąc, niewiele mnie to obchodzi. Obchodzi mnie katolicyzm, z którym mam do czynienia, chcąc nie chcąc, na co dzień i którego coraz bardziej się obawiam. Nazwijmy go realnym katolicyzmem, na wzór realnego socjalizmu w PRL. Oszczędzi to rozterek.
@J.LUK
Niestety też mam podobne skojarzenia (nawiązuję do ilustracji).
Niechętnie, jednak brak mi innych poważnych argumentów, skłaniam się ku poglądowi o bezwzględnej nadrzędności czegoś, co by można nazwać prawem ewolucji mentalnej. Są pewne progi o charakterze kumulacji doświadczeń, które w pewnym momencie wymuszają przewartościowania w mentalności społeczeństw. Nie da się tych progów pokonać na skróty, mimo deklaracji, dobrych chęci, sprzyjających warunków.
Dominującą obecnie polska mentalność jakby utkwiła w okresie z czasów przed wojną czterdziestoletnią. Wyniszczające doświadczenie z tej wojny, opartej na konflikcie zacietrzewień ideologii religijnych, wynikających z chęci dominacji, otarło się o sens egzystencji całych marodów (np. zginęło ponad 50℅ populacji Czechów). To było na tyle brutalne doświadczenie, że w naturalny jakby sposób zmieniło sposób myślenia narodów krajów zachodniej i północnej części Europy. Kompromis stał się warunkiem koniecznym dla samej możliwości przetrwania. To doświadczenie nie dotknęło RP ( jej udział w tej wojnie był zupełnie symboliczny) . Polski katolicyzm przerwał ten okres bezrefleksyjnie.
To chyba był ten moment, gdzie drogi Europy i Polski się rozeszły.
To może teolog domu papieskiego się na ten temat powinien wypowiedzieć, bo przecież Młodzież Wszechpolską reaktywował przed laty jego bratanek, zwany powszechnie Koniem. Dziś ów mentor owych pałkarzy, jako mecenas R. G., bryluje w TVN u pani Olejnik i stroi się w piórka arbitra elegancji (i dobrych manier) w polityce. Koń jest jaki każdy widzi, zatem po nim nie można się już wiele spodziewać, że ogarnie spustoszenie, które sam zaczął i obudził śpiącego rycerza czystego nacjonalizmu.
Incydenty na Marszu? Prawdopodobna jest prowokacja”
– Na Marszu Niepodległości doszło do incydentów niedopuszczalnych, ale to był margines marginesu. Bardzo prawdopodobna jest prowokacja – powiedział prezes PiS Jarosław Kaczyński. – Polska tradycja, do której my się odwołujemy, nie ma nic wspólnego z antysemityzmem, rasizmem, ksenofobią – dodał.
Prezes PiS został zapytany o wpis na Twitterze byłego rzecznika Hillary Clinton ds. zagranicznych. Jesse Lehrich komentując Marsz Niepodległości, który 11 listopada przeszedł ulicami Warszawy, napisał: „60 tysięcy nazistów maszerowało w Warszawie”.
Kaczyński stwierdził w TVP, że były współpracownik Hillary Clinton w ten sposób „obraził dziesiątki tysięcy uczciwych ludzi”.
– Natomiast doszło do incydentów skrajnie niefortunnych; to jest słabe określenie – skrajnie złych, zupełnie niedopuszczalnych. Polska tradycja, ta do której my się odwołujemy, nie ma nic wspólnego z antysemityzmem, jesteśmy od tego jak najdalsi, nic wspólnego z rasizmem, nic wspólnego z ksenofobią – powiedział prezes PiS.
Jak mówił formacje, do których należał, „począwszy od Porozumienia Centrum, zawsze przynależność narodową definiowały jako przynależność kulturową i przynależność lojalności w stosunku do państwa, w stosunku do narodu, a nie odnoszącą się do pochodzenia etnicznego”. – Co to tych spraw nie może być żadnych wątpliwości, tutaj jesteśmy zdecydowani – powiedział prezes PiS.
Według Kaczyńskiego, tego typu postawy podczas Marszu Niepodległości „to był margines marginesu”. – To jest w ogóle w Polsce margines marginesu, a po drugie bardzo prawdopodobna jest prowokacja. Bo w końcu, ci którzy chcą Polsce zaszkodzić wiedzą, w jaki sposób to zrobić. Właśnie tego rodzaju napisy, tego rodzaju haniebne bzdury, bardzo nam szkodzą. Może ich być tylko kilka i to może być nawet nie jeden promil tego, co było w trakcie tego marszu, a już wystarczy, żeby rozpętać wielką ofensywę i żeby mówić o dziesiątkach tysięcy ludzi, którzy po prostu chcieli wyrazić swoje przywiązanie do Polski, że są nazistami – powiedział prezes PiS.
Jak dodał, „to jest smutne, ale trzeba się z tym liczyć i w związku z tym trzeba bardzo, bardzo uważać”. – Ale z drugiej strony trzeba też pamiętać, że jak jest 60-tysieczny tłum, to jeżeli nie stosować jakichś superpolicyjnych metod, a ich naprawdę nie stosujemy, to nie sposób tego opanować, kto ma jaki transparent i go w pewnym momencie wyciągnie – zaznaczył. (z rzepy)
Oto dzisiejszy tekst z GW
Abp Gądecki o hasłach z Marszu Niepodległości: – Hasła typu „Polska dla Polaków” są tradycyjnie uważane za rasistowskie
Tomasz Cylka
13 listopada 2017 | 13:31
Hasła typu „Polska dla Polaków” są tradycyjnie uważane za rasistowskie i nie ma tu żadnych wątpliwości – mówi abp Stanisław Gądecki, metropolita poznański. – Może wznoszenie tego typu rasistowskich haseł wynika z niewiedzy, może to też działanie jakichś prowokatorów, bo na pewno nie takie było zamierzenie organizatorów – dodaje przy tym.
„Europa tylko biała”, „Czysta krew” czy „Biała Europa braterskich narodów” – to tylko niektóre hasła, które nieśli na transparentach uczestnicy sobotniego Marszu Niepodległości w Warszawie. Okrzyki „Polska dla Polaków” towarzyszyły już poprzednim marszom, ale w tym roku pojawiły się i takie jak „Wszyscy różni, wszyscy biali”, „Biała siła” czy nawet hitlerowskie „Sieg heil”. Tymczasem oficjalne hasło marszu brzmiało „My chcemy Boga”. Bezpośrednich odniesień do religii było więcej. Krzyczano „Ave Jezus Rex” czy „Bóg, Honor i Ojczyzna” i „Polska katolicka, nie laicka”.
ZOBACZ TEŻ: 11 listopada w Poznaniu. Arcybiskup Stanisław Gądecki mówił o demokratycznym państwie
„Polska dla Polaków” rasistowskie
O to, czy nie ma sprzeczności między tymi hasłami, był dziś pytany przez dziennikarzy abp Stanisław Gądecki, metropolita poznański i przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski. Hierarcha zastrzegł, że nie był na marszu, a haseł nie widział. Ale opierając się na przekazach medialnych, odpowiedział: – „My chcemy Boga” jest hasłem starym i z pewnością niekontrowersyjnym. Natomiast „Biała Europa” z pewnością nie jest hasłem szlachetnym. Na marszu, w którym idzie ok. 60 tys. ludzi, wszystko może się zdarzyć. Może to wznoszenie tego typu rasistowskich haseł wynika z niewiedzy, może to też działanie jakichś prowokatorów, bo na pewno nie takie było zamierzenie organizatorów. Natomiast hasła typu „Polska dla Polaków” czy „Włochy dla Włochów” są tradycyjnie uważane za rasistowskie i nie ma tu żadnych wątpliwości.
Episkopat o patriotyzmie
Abp Gądecki przypomniał też dokument Konferencji Episkopatu Polski o patriotyzmie, który biskupi napisali w kwietniu tego roku. Krytykuje on m.in. wrogość wobec innych narodów. Hierarchowie napiętnowali w nim „niedopuszczalne i bałwochwalcze (…) wszelkie próby podnoszenia własnego narodu do rangi absolutu, czy też szukanie chrześcijańskiego uzasadnienia dla szerzenia narodowych konfliktów i waśni. Miłość do własnej ojczyzny nigdy bowiem nie może być usprawiedliwieniem dla pogardy, agresji oraz przemocy” – napisali. Patriotyzm nazwali formą solidarności i miłości bliźniego, świadczenia dobra pośród konkretnych warunków, miejsc i ludzi.
Ponieważ mieszkam w Warszawie, więc chciałbym poinformować autora ( którego poglądy są mi bardzo bliskie) że jednak to co sie działo , działo się nawet bardziej we Wrocławiu, niż w Stolicy. Jak widzieliśmy w telewizji, Pański były „kolega po fachu” Jacek Miedlar, do spółki z niejakim Rybakiem szczuł i wył z trybunki z taką nienawiścią do zgromadzonych zwolennikow , którzy wielokrotnie wspomagali go słowami Amen, że niestety nikt mnie nie przekona iż ” nasza miejscowa religia” nie zdegenerowała się całkowicie. I lękam się, że większość jej pasterzy i biskupów podziela poglądy Międlara , a nie Pańskie.
A jednak to działa… od zawsze.. konkluzja?
https://www.youtube.com/watch?time_continue=3&v=kjkEMFdRRLM