Krzysztof Mroziewicz: WTC w Berlinie1 min czytania

2016-12-20.

Terroryści z Berlina powtórzyli schemat z Nowego Jorku – porwali pojazd, zabili kierowcę i skierowali maszynę w wielkie zgromadzenie ludzi.

We wrześniu 2001 były to amerykańskie  samoloty rejsowe, teraz uprowadzono ciężarówkę ze znakami z Polski. Zarówno samoloty jak i samochód  stały się narzędziami masakry. Należało zdobyć je w chwilę przed atakiem, kiedy pełniły swoje rutynowe funkcje.

Wybrano Niemcy zapewne po to, aby dowieść, że Allah jest nieprzekupny. Nie można go zaspokoić darem w postaci zaproszenia miliona uchodźców z Bliskiego Wschodu. Jeśli mogli ginąć Francuzi w Paryżu i Nicei oraz Belgowie w Brukseli, mogą też i Niemcy. Śmierć polskiego kierowcy dowodzi, że zaatakowany został po raz pierwszy  także nasz kraj. Szkoda, że w Unii Europejskiej nie ma paragrafu 5 układu waszyngtońskiego NATO, który nakazuje odpowiedź wspólną, czyli odwet. Tyle tylko, że w konfrontacji asymetrycznej nie wiadomo, jakiej odpowiedzi i komu udzielić. Pierwszym krokiem niechby była przynajmniej  delegalizacja skrajnych odłamów islamu.

Gdyby nieporozumienia między związkami transportowców co do płac nie blokowały rozładowania polskiej ciężarówki, kierowca nie stałby bezczynnie pół dnia w Berlinie… Ale nie to jest przyczyną tragedii, która musiała w Niemczech nastąpić.

W myśl tezy o nieprzekupności Allaha trzeba teraz wziąć pod uwagę kraje, które nie chciały uchodźców. Nie wpuścicie nas? Nie szkodzi. Wasze kraje nie są wcale lepiej chronione od Francji czy Niemiec.

Krzysztof Mroziewicz

2 komentarze

  1. A. Goryński 20.12.2016
  2. Eternal 21.12.2016