W swojej florydzkiej rezydencji, którą kiedyś chciał sprzedać za sto milionów (a teraz pewnie za dwieście), Pan Donald obudził się jak zwykle przed piątą rano, sprawdził stan swego członka i zaczął tweetować:
Nie żądałbym od Chińczyków zwrotu podwodnego drona, kosztował zaledwie sto pięćdziesiąt tysięcy, niech się nim udławią, to mi pomoże w negocjacjach ze złodziejami – w ważniejszych sprawach.
Pani Melania obudzi się w pozłacanej sypialni Trump Tower, da 10-letniemu Baronowi śniadanie i z ochroniarzem odwiezie go do szkoły.
Iwanka, córka czeskiej Iwany, pierwszej z trzech modelek w małżeńskim łożu, spała dziś w Trump International Hotel, dawnej waszyngtońskiej poczcie głównej, którą pan Donald wynajął od rządu na 40 lat, żeby swój nowy pałac zbudować tuż koło Białego Domu, gdzie żydowski zięć pana Trumpa ma dostać biuro w zachodnim skrzydle jako nieodpłatny konsultant – bo podobno wie, jak zakończyć konflikt izraelsko-palestyński.
Jared Kushner i Iwanka, która przeszła na jego religię, będą dziś szukać rezydencji w Waszyngtonie, dokąd ze swoją trójką dzieci przeniosą się z Nowego Jorku. „Pierwsza córka”, mówi o sobie „pracująca matka”. Poza sponsorowaniem kosmetyków będzie umawiać się „na kawę z Iwanką” z osobami, które za te spotkania będą utrzymywać jej fundację filantropijną.
Otoczeni plutonem prawników synowie Donald Jr. i Eric spędzą dzisiejszy dzień, głowiąc się jak pociągnąć dziewięciomiliardowy biznes, żeby nazwisko, na którym się on opiera, nie kojarzyło się z przyszłym prezydentem.
Już niedługo państwo Trump zajmą się innym państwem: Stanami Zjednoczonymi Ameryki Północnej. Bedzie to prezydentura wypełniona legendą wspaniałego ojca — biznesowego geniusza, udanych dzieci, cudownych wnuków, opowieściami o kochanych kobietach, o mniejszościach, którym Trump pomoże wzbogacić się i o „znów wielkiej Ameryce”.
Rozpocznie się „Biały Dom”, nowa seria reality television i żniwa dla mediów: poranne tweety prezydenta będą wyznaczać kierunki natarcia. Broniący konstytucji sędziowie będą mieli ręce pełne roboty. Mniejszość demokratyczna w kongresie pokaże, że ma lepszy pomysł na rządzenie krajem blokując zamiary prezydenta, tak jak republikanie blokowali Obamę.
Prędzej czy później znudzi się to wszystko panu Trumpowi, którego niewiele interesuje poza własną popularnością. Żeby ją utrzymać będzie szukał kompromisu Z nadzieją, że ceną nie będzie życie amerykańskich żołnierzy, Ameryka odrobi ważną lekcje demokracji.

Marian Marzyński

