2016-12-17.
Poseł Michał Szczerba zachowywał się przy mównicy sejmowej jak dobrze wychowany uczeń.
Na polecenie marszałka K. odłożył pozostawioną przez poprzednika kartkę z napisem „Wolne media” i próbował zacząć przemówienie. Zdążył wyrecytować tylko pierwsze zdanie: „Muzyka łagodzi obyczaje”, gdy marszałek wyłączył mu mikrofon. Nie zorientował się, że pytanie posła dotyczyło muzyki (w ścisłym tego słowa znaczeniu), a konkretnie środków budżetowych na funkcjonowanie Sinfonii Varsiovii.
Ta scena przejdzie do polskiej historii jako początek obalania władzy PiS. Bunt zaczął się de facto od zdania „Muzyka łagodzi obyczaje”, upowszechnionego za felietonem Waldorffa. Paradoks, za który można czasami polubić trudną polską rzeczywistość.
Nawet najbardziej bezwzględna władza upada od zwykłego puknięcia w czoło, jak pisał Leopold Tyrmand. I to było właśnie takie puknięcie. Marszałek przyzwyczajony do bezwzględnego traktowania posłów opozycji, stale odbierający im głos, za nic mający procedury, nagle potknął się o własną butę. Nie zrozumiał, poniosły go nerwy, chciał sterroryzować mniejszość, ale zabrakło mu narzędzi.
Innymi słowy na Szczerbie PiS stracił zęby. Bo jak inaczej nazwać sceny z ostatniej nocy, kiedy rząd i posłowie partii rządzącej nie mogli opuścić Sejmu, bo bali się tłumu.
Tłumu, który w pięciostopniowym mrozie przez wiele godzin protestował przeciwko władzy.
Kiedy poseł Pięta wyszedł przed budynek Sejmu jego mina mówiła sama za siebie: ironiczny uśmiech szybko zniknął pod presją skandowania: „Czekaj na esmesa od prezesa”, „Precz z kaczorem dyktatorem”. Warto było zobaczyć tę bezsilną butę.
Prezes i jego rząd musieli przeczekać w Sejmie do 2.30, żeby w ogóle móc wyjechać z Wiejskiej. W dodatku w asyście policjantów, którzy torowali drogę, stojąc w szpalerze co pół metra i rozganiając protestujących. A w Sejmie – zjednoczona opozycja protestowała i protestuje (wyłamało się dwóch posłów Kukiza).
Co za pech – wszystko to zdarzyło się 16 grudnia, w rocznicę pacyfikacji Kopalni Wujek.
I co – panie prezesie? Stan wojenny? Z „suwerenem”?
Widząc pana strach przed samochodem, którym w końcu tuż za policją udało się opuścić Sejm, nie sądzę, żeby z tą grupką wiernych Brudzińskich, Błaszczaków i Suskich udało się panu zmienić Polskę.
Tu jest Polska, a nie Węgry – tu jest Europa, a nie Rosja. Proszę o tym pamiętać – gdyby sen o dobrej zmianie miał dalej trwać.
„13 grudnia spałeś do południa” – skandował tłum. 17 grudnia nie spałeś w nocy, ale do południa zapewne też nie. Bezsenność jest chorobą każdej złej władzy.
Urszula Glensk



Droga Pani Profesor,
dziekuje za popieranie czynne – juz teraz walki – Polakow o prawo do zycia godziwego w wolnym panstwie, nie rzadzonym przez kukielki, sterowane przez karzelka (moralnego). Mieszkam w Kanadzie, gdzie wielu ludzi z tak zwanej Polonii calym sercem i dusza popiera Trumpa, zaprzeczaja ingerencji Rosji w wybory, „nic nie slyszeli” o raporcie CIA, uwazaja, ze Trump to zbawienie dla Ameryki i swiata, podobnie jak Kaczor i PiS jest zbawieniem dla Polski. Mysle, ze popierajacy Trumpa i Kaczora (a tym samym Putina) maja we krwi czerwone, zamordystyczne, rasistowskie, homofobiczne DNA, zaszczepione im w komunie, i kazda nowa odmiana zamordyzmu ich raduje, bo sie w tym odnajduja, bo to rozumieja, w tym sie dobrze czuja, a liberalna demokracja, w ktorej zyja od lat – jest im obca, bo jej nie rozumieja, po prostu, nie rozumieja wolnego swiata, i choc czerpia z demokracji pelnymi garsciami, to dalej popieraja dyktatury, gardzac demokracja – czysta paranoja.
Na naszych oczach sprawdza się przepowiednia Thomasa Mertona: „Pewnego dnia obudziwszy się zobaczymy Amerykę i Rosję razem w łóżku (proszę darować ten nieklasztorny obrazek) i uświadomimy sobie, że już od dawna były one sobie szczęśliwie poślubione” . [Trump wygrał. 70 lat temu Sándor Márai notował w dzienniku: „Wybrano Trumana, los świata na cztery lata złożono w ręce pogodnego, 64-letniego sprzedawcy krawatów” . Teraz wybrano Trumpa, los świata na cztery lata złożono w ręce chmurnego i durnego, 70-letniego sprzedawcy, także m.in. krawatów (produkowanych zresztą w Chinach)].
55 lat temu, w 1961 roku trapista z Kentucky zadaje retoryczne dziś pytanie: „Ciekaw jestem, czy Rosjanom uda się społeczeństwo Stanów jako całość wprawić w tak histeryczny stan, że samo doprowadzi się do ruiny, bez pomocy bomb z zagranicy”?
Udalo sie Rosjanom nie tylko z Ameryka, ale i z Polska takze.
Wesolych swiat!
marek kusiba, toronto
Dobre, czytam i mysle sobie…
Znanego cytatu kanclerza Otto v. Bismarck odnosnie obecnej sytuacji
w polskim parlamencie nie mam zamiaru tu przytaczac ale za to inny
równie wazny i pasujacy do tej sytuacji:
„Wenn es keine Parlamente gäbe, könnte jeder Kellner regieren.”
czyli: „Gdyby nie bylo parlamentów, móglby kazdy kelner zadzic.”
Moze w Polsce byloby jednak lepiej gdyby zadzili tylko kelnerzy.
W koncu to bardzo inteligentni ludzie. Zawsze przekonaja klienta,
ze w schabowym jest tylko schabowy…. 😉