Zaledwie kilka dni temu odbyłem krótka wymianę zdań na Facebooku z Wiktorem Zborowskim. Przypomniała mi się wówczas wypowiedź Rafała Olbińskiego o tym, że jako naród, „pokazaliśmy obrzydliwą mordę chama” (to à propos wyniku wyborów i tego, co po tym).
I pomyślałem, że wszystko to, co się obecnie dzieje, to nobilitacja chamstwa, to bydło na salonach.
I napisałem: największym problemem po PiS-ie będzie zdjąć aureolę z chama.
Cham wyrasta na pomniki, cham zaczyna być wzorcem patriotyzmu, kultury, myśli. Cham dzierży władzę, a wrogiem chama są „elity”.
Otóż konstytucja ma być zmieniona, by „nie była dla elit, tylko dla ludzi”. Bo przecież elity, to nie ludzie, to „układ”, to „łże-elity”, „wykształciuchy”, „lumpeninteligenci”. Bo przecież „lud prosty” wie lepiej. Nie kończył uniwersytetów, nie czytał Gombrowicza, nie wie, co to genotyp, nie wie, jaką liczbę barionową mają mezony, ale wie lepiej. Cham z mównicy głosi, że w Dubnej „bombę mezonową robili” i te inteligenty, taki Petru i inni, to GRU.
Więc mówię, chamie: – Mezony, to cząstki elementarne należące do hadronów, o liczbie barionowej B równej 0, o spinach całkowitych. Mezony zbudowane są z dwóch kwarków, z par kwark-antykwark, więc wypadkowy ładunek kolorowy mezonu wynosi zero, bo antykwark posiada antykolor kwarku.
A co na to cham: – a w mordę chcesz?
Tak proszę państwa, cham nie wie, co to mezony, ale może dać w mordę. Może dać w mordę, bo jest „patriotą”, „dorodną młodzieżą patriotyczną”, jak mówi Prezes. Cham bije, a pani rzecznik rządu go nie pochwala, „ale rozumie”. Minister Błaszczak mówi, że pobici „prowokowali”, bo do kościoła przyszli. No jasne, „inteligenty” nie mogą chodzić do kościoła, tam chodzą „wierni”, a nie myślący.
Chamstwo, nieuctwo, głupota wyłażą z kątów od dawna. A my, „wykształciuchy” przez 25 lat nic z tym nie zrobiliśmy. I mamy ministra „kultury”, który głosi, że „Wesele” Wyspiańskiego dowodzi, iż Polacy zawsze się porozumieją i o niepodległość zawalczą (może nie czytał?). Mamy minister edukacji, która usuwa z programu Miłosza i Gombrowicza. A co tam „sie bedom” (korekto nie poprawiaj, tak ma być) o Ferdydurkach uczyć? Mamy przecie Rymkiewicza, ten fajnie rymuje.
I śmieje mi się w twarz tryumfujący „Hakatumba” Jaki, „Melex killer” Karski, „Fryzjer” Suski, „San Escobar” Waszczykowski… Ich czas, nie mój.
Ale wiecie co? To jest na każdym kroku. Prawie całe życie trenowałem orientalną sztukę walki, wu-shu, inaczej kung-fu. Wpajałem swoim uczniom, że poza skutecznością, trzeba ćwiczyć formy, że liczy się piękno i precyzja ruchu, że w nazwie „sztuka walki” ważniejsza jest sztuka, a nie walka, że ćwiczymy dla własnego rozwoju, a nie po to, by kogoś bić.
No i co? Co transmituje nasza polska telewizja? KSW – „konfrontację sztuk walki”, czyli dwóch dużych w klatce z drutu daje sobie po ryju, bez żadnej techniki, bez sensu. A z widowni dobiega rechot publiki. Ideał sięgnął KSW.
Popatrzmy na reklamy telewizyjne. „Warka — męski świat”. Jaki jest ten „męski świat”. Faceci żłopią piwo, a interesują ich tylko mecze. Kobiety, owszem piękne, ale „do usług”. Nalewają piwo, wskazują drogę do baru i dostarczają pizzę. I oczywiście: seksownie ubrane, a może rozebrane. To naprawdę nie jest mój męski świat.
Tak proszę państwa, po upadku miernotyzmu (inaczej kaczyzmu), wielkim problemem będzie usunąć aureolę z mordy chama, usunąć go z pomników, podręczników, telewizorów…
Przypomina mi się zdanie z powieści „Lampart” Giuseppe di Lampedusy: „Byliśmy lwami i lampartami, po nas przyszły osły i barany”. Więc pamiętajmy, kim byliśmy i kim nadal JESTEŚMY.
Może nasze „salony” zejdą do podziemia, ale nie wpuszczajcie do nich osłów i baranów. Może, jak mawiał Stefan Kisielewski, „jesteśmy w czarnej dupie”, ale nie zaczynajmy się w niej urządzać.
Wbrew teorii Nieuka Zbawiciela, elity są potrzebne. Społeczeństwo bez elit, to społeczeństwo ślepców i głupców.
[responsivevoice_button voice=”Polish Female” buttontext=”Czytaj na głos”]Krzysztof Łoziński
Wykształciuch


„nasza polska telewizja”
.
Polsat to prywatna telewizja.
A może chodziło o ten drugi przymiotnik?
(podpowiadam: nie „polska”)
Czyżby Polsat robili jacyś Hiszpańczycy, czy może „polskie” jest tylko to, co państwowe? Tak czy tak – brednie.
Akurat miałem na myśli: „nasza”.
„Nasza polska telewizja” Polsat nie jest np.moja, tylko ma konkretnych właścicieli. I dopóki Zygmuntowi Solorzowi wyjdzie w rachunkach, że opłaca się pokazywać KSW to takie „gale” będą transmitowane.
Prywatne telewizje, zdaje się, nie muszą posiadać „misji”.
Zresztą to całe MMA to nie jest chyba jakaś polska specyfika, ale biznes globalny.
Więc z faktu, że W POLSCE jest telewizja, która „pokazuje mordobicia” nie można wiele wywnioskować.
Właścicielem Gazety Wyborczej jest koncern Agora, do którego należy np. portal gazeta.pl, na którym nagłówki krzyczą „Żona Kamila Grosickiego na plaży w majtkach za tysiąc złotych”. I co z tego? Wykształciuchy (u nas) nie dały rady? Gdzieś indziej jest Bild, albo inny The Sun.
.
A „Zbawiciel” niekoniecznie jest „nieukiem”. No ale pan Krzysztof uwielbia to słowo.
Byłbym wdzięczny za rozwianie moich wątpliwości – czy znowu wyprodukowałem brednie?
Nie zrozumiałem pana poprzednio. Tak, zgoda. Przywoływanie przez autora telewizji jest o tyle bezzasadne, że wszystkie – choćby w części komercyjne – telewizje (a i inne media) robią tak samo: grają na niskich instynktach. O tyle zaś zasadne, że ma to wpływ na propagację schamienia. Mamy tu do czynienia zresztą z klasycznym sprzężeniem zwrotnym dodatnim. Tyle że nie jest to specyficznie polskie, więc ma pan rację.
Problem jest głębszy. Dzisiaj pojawiła się lista profesorów, którzy wiedzą, co to mezon i co napisał Gombrowicz, a mają poglądy czysto pisowe: Ks. prof. Tadeusz Guz — filozof z KUL, habilitował się na podstawie rozprawy „Der Zerfall der Metaphysik: Von Hegel zu Adorno (Rozpad metafizyki: od Hegla do Adorno)”;
Dr hab. Jacek Kobus — fizyka atomowa, fizyka komputerowa, fizyka molekularna, habilitował się w 2002 r. na podstawie rozprawy „Numeryczna metoda Hartree’ego-Focka dla cząsteczek dwuatomowych i jej zastosowania”;.
Prof. Hubert Ryszard Lange — chemia fizyczna, spektroskopia plazmy;
Prof. Tadeusz Mostowski — matematyka, równania różniczkowe;
Prof. Lucjan Piela — chemia kwantowa, chemia teoretyczna;
Prof. Leszek Plaskota — analityczna złożoność obliczeniowa, analiza numeryczna;
Dr Piotr Romiszowski — chemia teoretyczna, fizykochemia polimerów;
Prof. Kazimierz Rzążewski — elektrodynamika, fizyka atomowa, optyka, podstawy mechaniki kwantowej;
Dr hab. Leszek Z. Stolarczyk — chemia kwantowa, chemia teoretyczna;
Prof. Sławomir Szymański — chemia fizyczna, chemia teoretyczna, metody spektroskopowe w chemii;
Dr hab. Krzysztof Woźniak — fizyka jądrowa wysokich energii;
Dr. hab. Jacek Stanisław Tomczyk — biolog, autor rozprawy habilitacyjnej pt. „Odontologiczne wyznaczniki stresu a czynniki środowiskowe kształtujące populację z doliny środkowego Eufratu (Syria)”.
– napisali list (publikuje TVP Info!), w którym m. in. czytam:
Demokracja w Polsce jest obecnie znacznie silniejsza niż w większości krajów zachodnich, które są sparaliżowane poprawnością polityczną.
To tylko dowód na to, że można być fizykiem z tytułem profesora i nadal być niepełnosprytnym. Myślę, że można nad tym przejść do porządku dziennego, zmieniając dawne przekonanie pt „Wykształceni ludzie nie mogą być idiotami”, na „Wykształceni ludzie rzadziej są idiotami, a wyjątki od tej reguły bardziej rzucają się w oczy”.
Nie cofniemy kijem Wisły. Mimo najlsilniejszych starań, niektórzy ludzie po 40 latach pracy naukowej pozostają idiotami.
Pozdrawiam
A nie jest to zaledwie banalny, nudny jak flaki z olejem konformizm ?
Wraca człowiek z urlopu, a tu takie zarzuty! Wyjaśniam.
Nie, nie jest to objaw konformizmu. Uważam, że większość ludzi, którzy nie rozumieją co się dzieje z naszym państwem jest po prostu niedoinformowana. Im tego nikt nie powiedział. Możemy debatować czy więcej w tym winy ich samych (bo zamiast przeczytać poważną gazetę oglądali KSW), czy tzw. elit, czy władzy, Kościoła, albo w ogóle kogoś innego. Ale jeśli przyjmujemy to za fakt (a ja przyjmuję, co oczywiście nie wyklucza także innych wyjaśnień), to należy ludzi przede wszystkim informować.
Już to kiedyś pisałem na SO, ale powtórzę. W mojej własnej firmie, w gronie 10-15 osób z podwarszawskich miejscowości, nikt nie ogląda wiadomości. Żadnych, nawet na TVPiS. Oni autentycznie nie wiedzą co się dzieje, nie słyszeli o reformach KRS czy SN, o TK słyszeli, bo im powiedziałem. I tym ludziom próbuję tę rzeczywistość jakość objaśniać. Bez emocji, z odwołaniem do zdrowego rozsądku. I jakiś efekt to przynosi, bo z 10-15 osób, jakieś 8-13 twierdzi, że na PiS nigdy już nie zagłosuje. A co ważniejsze, chcą iść na wybory (na poprzednie poszła mniejsza połowa).
Natomiast to co BUKA_2015 wziął/wzięła za objaw konformizmu, jest objawem odpowiedniego lokowania środków. Bowiem poza niedoinformowaną większością, jest doinformowana mniejszość idiotów, karierowiczów i konformistów właśnie. Im nie wytłumaczysz, bo oni już to wiedzą. Ci profesorowie, wprawdzie od chemii czy biologii, ale muszą widzieć to co jest oczywiste dla absolwenta szkoły podstawowej. Jeżeli zakładamy, że to wiedzą, powody muszą być inne. I według mnie szanse na przekonanie nieprzekonywalnych są nikłe. To zwykłe kierowanie środków (w moim przypadku czasu i nerwów) na te odcinki frontu, gdzie ma to sens.
Pozdrawiam i życzę udanego 2018 roku.
PiS to stan emocjonalny a niekoniecznie poziom wykształcenia. Stąd podane przez Hazellharda nazwiska naukowców ilustrują ich emocje a nie wiedzę. Zresztą dlaczego naukowcy nie mogą być pisowcami? Przecież osobowości autorytarne, nienawistne, chamskie czy zamordystyczne wywodzą się z różnych środowisk. PiS zapowiedział wymianę elit i teraz przeżywamy festiwal występów ludzi, którzy aspirują do elity, właśnie dlatego, że nigdy nią nie byli, nie są nią i nigdy nie będą. Wiara w sprawczą siłę polityków jest naiwmością wielu ludzi, nie tylko „naukowców”. O przynależności do elit nie decydują politycy a opinia publiczna, począwszy od opinii środowiskowej. Dlatego wielu profesorów, dr habilitowanych i doktorów apsiruje do elit ale ich aspiracje nic nie znaczą. Trzeba jeszcze mieć autorytet, uznanie i szacunek we własnej uczelni, w środowisku akademickim a potem w opinii publicznej regionalnej i krajowej. A tych atrybutów niestety jak na lekarstwo lub wręcz bezwzgledny deficyt. Sam znam ludzi mających niezłe kierunkowe wykształcenie, którzy ze względu na brak podstawowych przymiotów człowieczeńśtwa, kultury osobistej, przyzwoitości, życzliwości i miłości do ludzi nigdy nie przekroczą zaczarowanej glanicy przynależnosci do elit.
Swoją drogą artykuł Pana Krzysztofa Łozińskiego okazał sie strzałem w dziesiątkę. Doczekał się niezbyt rzetelnego omówienia na WP a pod tym omówieniem pojawiła sie fala hejtu: https://wiadomosci.wp.pl/szef-kod-zada-upadku-miernotyzmu-czyli-kaczyzmu-to-bydlo-na-salonach-6202635522115713a
Jak to dobrze, że na SO system eliminuje hejterów, trolli oraz tzw. „prawicowych publicystów”, od których odwracają się co bardziej przezorni koledzy po piórze. Czyżby tzw. „dobra zmiana” zaczynała się zwijać zanim się na dobre rozkręciła???
Jakże miło, że fizyka, i to niekoniecznie nawet kwantowa, stanowić może przynajmniej domniemanie bytu inteligentnego – aspirujący fizycy mogliby wtedy stawać się bliżsi elitarnego spełnienia niż np. aspirujący chemik, nie wspominając nawet o poetach albo o astronautach.
Z sieci…
Zmiana nie jest ani dobra, ani zła. Po prostu jest
………………………………..
„JEŚLI NIE CZYTASZ GAZET – JESTEŚ NIEDOINFORMOWANY. JEŚLI JE CZYTASZ – TO JESTEŚ DEZINFORMOWANY”
……………………………………..
„Ach, gdyby tak od razu, każdy zrozumieć mógł, że lepsza droga bez drogowskazów, niż drogowskazy bez dróg.”
-Stanisław Jerzy Lec
Z tej listy Profesorów znam trzech osobiście, ale tylko o jednym wiem, że jest bardzo religijny. Dwóch pozostałych nie znam od strony prywatnej. Frapujące byłoby badanie socjologiczne ilu z Wymienionych jest ateistami. Znam co najmniej kilkunastu innych Fizyków, którzy popierają PiS, i żaden z Nich ateistą nie jest. Może tu jest klucz do zrozumienia fenomenu?
Bladego pojęcia nie mam, co to jest mezon i nigdy w życiu nie miałam z tego powodu jakichkolwiek przykrości. Fizykę w szkole średniej zaliczyłam wyłącznie dlatego, że profesor od fizyki i chemii wziął pod uwagę prosty fakt, że ja przenigdy nie będę zdawała na kierunek ścisły i przeżyję bez tych wiadomości.
Można by w odpowiedzi autorowi zasugerować pytanie… czy ci, którzy wiedzą co to mezon chodzą do teatru? na koncerty symfoniczne? jazzowe? co czytają jeśli czytają coś poza literaturą fachową? Może chodzą po górach? Żeglują?
Rozumiem cel felietonu i zgadzam się bez zastrzeżeń z jego podstawową tezą… Ale zbytnio uprościł Autor swój wywód.
Po przeczytaniu tego felietonu też odniosłem wrażenie, że jest on przede wszystkim świąteczną manifastacją snobizmu Autora. Nie sądzę, żeby np. Korczak wiedział co to są mezony a jednak dla mnie jest on zdecydowanie bardziej inspirującą postacią niż dzisiejsi naukowcy. Mój dziadek skończył tylko cztery klasy szkoły podstawowej. Zapewne w programie tych czterech klas też nic nie było o mezonach a pamiętam go jako człowieka, który nigdy świadomie nie skrzywdził drugiego człowieka. Z takim samym szacunkiem odnosił się do zwierząt. Wiara, że czysty rozum zbawi świat jest naiwna i jak widać może być nie mniej destruktywna niż religia.
Masz rację, ale nie bierzesz pod uwagę prowincji, z której często jest bardzo daleko do teatru, na koncert. By tam pójść oprócz biletu trzeba wykupić bilet na pociąg lub wykupić benzynę. Trzeba wykupić miejsce w hotelu i kupić jakiś posiłek. Te dodatkowe koszty powodują tę daleką drogę.
Czy słusznym jest podkreślanie, że kulturalnym jest tylko ten, co chadza do teatrów? Nie stawiałabym takiego zarzutu, bo często chodzący tam mowę mają mocno niekulturalną, zachowania prostackie.
Przykład miał ograniczony sens. W 1935 japoński fizyk Hideki Yukawa zaproponował model teoretyczny w którym siły jądrowe działające między neutronami i pozytronami (cząstkami elementarnymi z których składają się jądra atomów, wokół jąder atomowych, w dużo większych od ich rozmiarów odległościach znajdują się powłoki złożone z elektronów których oddziaływania z kolei łączą atomy w postrzegane przez nas ciała fizyczne) opisał poprzez wymianę cząstki, której masę określił na taką aby opisywane w ten sposób oddziaływanie jądrowe miało spodziewany zasięg (nazwa mezon pochodzi od greckiego mesos czyli pośredni – jako, że masa takiej cząstki byłaby mniejsza od masy protonu lub neutronu i większa od masy elektronu).
W 1937 m.in. Robert Oppenheimer zwrócił uwagę na fakt, że masa nowo odkrytej cząstki w promieniowaniu kosmicznym odpowiada masie proponowanego mezonu, rozpoczęło to amerykańskie badania nad teoriami „mezonowymi” oddziaływań jądrowych. W 1949 Yukawa został profesorem nowojorskiego uniwersytetu Columbia (wtedy także otrzymał nagrodę Nobla za swój model oddziaływania jądrowego). W 1942 w USA powstał projekt Manhattan bazujący na wcześniejszych badaniach naukowych i amerykańskich próbach stosowania energii jądrowej do napędu okrętów, kierownikiem naukowym projektu został Robert Oppenheimer, w sierpniu 1945 spadły amerykańskie bomby atomowe na Japonię (podobno rozważanym celem był także Berlin jednak wojna w Europie zakończyła się szybciej). Rozszczepienia jądra atomowego dokonali niemieccy fizycy w 1938, w 1942 eksplodował reaktor atomowy w Lipsku. W 1949 skonstruowano bombę atomową w ZSRR, w 1952 w Wlk. Brytanii.
Model kwarków został zaproponowany w 1964 oparty o rozważania dotyczące symetrii oddziaływań, w 1968 odkryto strukturę wewnętrzną protonu nazywając te cząstki partonami za Richardem Feynmanem (który opisał w taki sposób wysokoenergetyczne zderzenia hadronów – neutronów i protonów), identyfikując je następnie z kwarkami i gluonami jako cząstkami przenoszącymi pomiędzy nimi oddziaływanie. Doprowadziło to do powstania tzw. kwantowej chromodynamiki, (QCD) teorii cząstek elementarnych i oddziaływań stanowiącej część tzw. Modelu Standardowego. Oddziaływanie jądrowe pomiędzy nukleonami zostały opisane jako przenoszone przez lekkie mezony, m.in piony, złożone z dwóch kwarków, i nazwane zatem tzw. szczątkowym oddziaływaniem silnym. Istotnie własnością teorii QCD jest prawo zachowania tzw. koloru tj. symetrii oddziaływań, czyli, że nie można izolować kwarków ani gluonów. Także cechą oddziaływania silnego jest tzw. asymptotyczna swoboda, tj. zmniejszanie siły oddziaływania ze wzrostem skali energii tj. zmniejszeniem odległości pomiędzy cząstkami (w 2004 za odkrycie tej własności oddziaływania silnego nagrodę Nobla otrzymał m.in. amerykański fizyk polskiego pochodzenia Frank Wilczek) można by sobie więc wyobrazić rozciąganie kwarków np. jak rozciąganie gumy – im dalej tym trudniej i kiedy się zerwie powstałyby dwa kawałki gumy, każdy zakończony dwoma kwarkami. A więc hipotetyczne rozdzielanie kwarków prowadzi do wzrostu siły oddziaływania (w granicy do kreacji nowej cząstki) – kwarki i gluony pozostają elementami składowymi stabilnych hadronów.
Fizyka cząstek elementarnych ciągle się jednak rozwija i oprócz cząstek występujących naturalnie poznano wiele cząstek otrzymywanych sztucznie, należą do nich m.in. tzw. kwarki powabne, które są cięższe od protonów i neutronów i są elementami składowymi sztucznie otrzymywanych mezonów, czyli także cięższych od protonów. W 2017 odkryto tzw. podwójnie powabne bariony składające się z trzech kwarków, w tym dwóch powabnych, około trzykrotnie cięższe od protonu. Dla takich cząstek ostatnio postulowano (Marek Karliner i Jonathan Rosner, Nature, listopad 2017), wobec znacznej energii wiązania pomiędzy ciężkimi kwarkami, silnie egzotermiczną reakcję fuzji w której dwa ciężkie bariony łączą się w podwójnie powabny barion z emisją neutronu.
Internet skomentował to chyba jako powrót do koncepcji tzw. bomby mezonowej, stąd może ktoś ostatnio się czegoś naczytał (badania w odniesieniu do takiej nazwy istotnie prowadzono w sowieckiej Rosji w latach 60-tych i są skomentowane jako wynik amerykańskiej dezinformacji dotyczącej rozwoju amerykańskiego programu jądrowego w latach 60-tych).
Teoria cząstek i oddziaływań to dość hermetyczna wiedza z zakresu fizyki teoretycznej. Zajęło mi ponad godzinkę poszperanie wokół bombowych rewelacji, żeby nie pozostawić państwa z rozszczepianiem mezonów, no i proszę, mamy podwójnie powabny barion.
Nela, Mezony wzięły się z „bomby mezonowej” konstruowanej podobno przez Ojca Ryszarda Petru. Nie uważam, że każdy człowiek powinien wiedzieć, co to mezon, liczba barionowa, itp., ale nie wiedzieć jaki jest problem z kotem Schroedingera, to wstyd podobny do nieznajomości Bacha, Sorolli, czy Conrada.
Co do kota Schroedingera… potwierdza się stare porzekadło; KOTY TO DRANIE! I już!
Oooo! Mam minusik! Któś taki się znalazł, co takiego filmu nie obejrzał???
A myślałam, że to niemożliwe! W tej sytuacji jakiś mezon razem z liczbą barionową i twierdzeniem Einsteina mogę sobie spokojnie odpuścić. LOL!
koty ? ładny wierszyk: https://youtu.be/Ny-Lko5lO-0
jednak takie podwójnie ciężkie bariony mogłyby być niebezpieczne, rozpadną się wprawdzie po około 10^-10 sek ale to i tak podobno 10^11 dłużej niż czas potrzebny do fuzji a powstanie hipotetycznego ciężkiego cztero-kwarka uwolniłoby ok. 10 razy większą energię niż fuzja jądrowa protonu i neutronu, ja bym jednak wrócił do husarii
Tekst krótki, ale wiele się w nim dzieje.
Skopiowana z Wikipedii(?) definicja mezonu, cytat z di Lampedusy, obowiązkowy „nieuk”. Obrywa się federacji KSW i Ryszardowi Rynkowskiemu(?) – w oryginale na fb jest „Rynkowski” , tutaj zmieniony na tajemniczego „Rymkowskiego”. A może miał być „Rymkiewicz’?
.
Podział „ciemny lud” (co to jie kończył uniwersytetów)/”wykształciuchy” jest trochę anachroniczny. A już na pewno nie ma wiele wspólnego z sytuacja społeczno-polityczną w Polsce (celne uwagi @Hazelharda).
.
Tekst robi zawrotną karierę w sieci. I niestety „zbiera” z prawa i lewa.
Jestem niemile zaskoczona, że tzw. „myśl główna” wyrażona przez Autora zbiera tu pochlebne oceny. Dla mnie zaś ta myśl jest nie do przyjęcia. Cechą ludzi inteligentnych jest m.in. umiejętność wyciągania wniosków. Kiedy się patrzy na polską scenę polityczno-historyczną, trzeba dojść do wniosku, że w Polsce nie ma inteligencji. Niczego bowiem nie nauczyła się owa inteligencja by ze sromoty historycznej porażki Unii Demokratycznej (Wolności). Ten nieznośny ton wyższości i wszystkowiedzenia na każdy możliwy temat nadal jest popularną metodą argumentacji ze strony „inteligencji” względem „ciemnego ludu”. Bardzo mnie ciekawi, jak ludzie używający na serio pojęć „ciemny lud”, cham to cham” rozpoznają u siebie samych inteligencję. Po umiejętności zacytowania definicji mezonu z wikipedii? (nb. zerżnięta żywcem).
Tekst jest napisany z nieznośnym poczuciem wyższości, którego pełno po opozycyjnej stronie (przestałam już używać zaimka „nasza”, gdyż nie identyfikuję się z nikim, kto w ten sposób traktuje bliźnich). Kiedy czytam takie wykwity inteligencji (w znaczeniu przymiotnikowym), robi mi się wstyd i głupio. Tak samo, jak kiedy obserwuję przejawy zachowań, dziś nazywane seksizmem, w wykonaniu Frasyniuka czy panów z tego pokolenia. Nowe elity rosną, drodzy panowie, nowe elity, wykształcone, rozumne, oświecone, mające w trzewiach świadomosć, że podziały opisane w Weselu Wyspiańskiego trzeba wreszcie przezwyciężać, a nie pogłębiać napawaniem się własną urojoną wyższością. Jezu, jak ja się cieszę, że rośnie nowe pokolenie …
>>Ten nieznośny ton wyższości i wszystkowiedzenia na każdy możliwy temat nadal jest popularną metodą argumentacji ze strony „inteligencji” względem „ciemnego ludu”. <<
A tu wykład jak to z tą inteligencją jest obecnie.
https://www.youtube.com/watch?v=wPs4Q66MoVQ
Temu panu należałoby zadedykować, sformułowane w słowach niepisane prawo (znane i respektowane nierzadko w Skandynawii), które mówi: że nie należy się wyróżniać i myśleć, że się jest lepszym od innych w jakikolwiek sposób.
Oraz z tego samego prawa:
Nie wierz, że jesteś mądrzejszy od innych.
Nie wyobrażaj sobie, że jesteś lepszy od innych.
Nie wierz, że wiesz więcej niż inni.
Nie wierz, że jesteś lepszy od innych.
Dodam jeszcze do powyższego: urojona wyższość.
Nie myśl, że my nic o tobie nie wiemy? Wiemy, wiemy żeś mitoman.
„Tekst jest napisany z nieznośnym poczuciem wyższości” – Twój także. Jak w tej sytuacji widzisz możliwość porozumiewania się, okazywania szacunku w dyskusji?
Autor poruszył ważny problem. I zamiast skupić się na przesłaniu jakie niesie, niektórzy starają się oceniać Autora. Chyba nie o to chodzi?
… i jeszcze suplement: Czy ktoś potrafi objaśnić, jak pogląd, że ciemny, że cham, że elektorat PIS to morda chama da się pogodzić z hasłem KODu: „wolność, równość, demokracja”. O jakiej i dla kogo wolności, równości i demokracji marzy lider KODu ?
„[…] O jakiej i dla kogo wolności, równości i demokracji marzy lider KODu ?”
.
O wolności do wyzysku. A cham ma być do roboty, a nie do podskakiwania i filozofowania. A już na pewno nie można się z chamem spoufalać i „wpuszczać na salony”.
Jak widać dla pewnej „elity” to problem tkwi jedynie w tym, na ile można chama butem docisnąć do gleby, aby się nie buntował i znał swoje miejsce, a zarazem nie przegiąć, bo „może dać w mordę”. Jakie to swojskie, polskie.
Dalej tą drogą Panowie „elita”, a PiS będzie dzięki Wam rządził wiecznie. 🙂 🙂
Niestety, tak się dzieje, że KOD przestaje istnieć. Zrobi bilans, rozliczy przychody i rozchody i się rozejdzie. Bardzo się zawiodłam na tym spontanicznym ruchu, który niestety nie potrafił się zorganizować i padł. Może jeszcze gdzieś tam, z boku zobaczymy białą flagę z symbolem czegoś, co się skończyło, zanim się na dobre zaczęło.
Przedstawiciele PiS od 2005 roku do dzis nieustannie obrażaja znaczną większość Polaków. Po 2015 roku to obrażanie stało sie ideologią państwową. Kiedy jednak Pan Krzysztof Łoziński dosadnie opisał to co wiekszość z nas obserwuje, doświadcza, widzi i (z konieczności) toleruje, odzywaja się po „naszej stronie” głosy, że jest to wyraz snobizmu Autora, bądź wyraz poczucia wyższości elit charakterystycznych i podobnych do maniery Unii Wolności. Większość z nas, Polaków „najgorszego sortu” jest nieustannie opluwana, poniżana, odsądzana od czci i wiary, posądzana o zdradę narodową, etc. a kiedy ktoś zabiera głos „wolny, wolność ubezpieczający” odmawia mu się prawa do własnego zdania. Poprawność polityczna, tak dzisiaj kontestowana przez PiS i „środowiska prawicowe”, to nic innego jak szacunek dla interlokutorów. Kiedy nas się szczerze nienawidzi, nie darzy odrobina uznania, odbiera sie nam człowieczeństwo grubymi słowami poprawność nie ma prawa bytu. Kiedy ktoś z nas, tym razem akurat Pan Łoziński daje upust swoim przemyśleniom i refleksjom bez owijania w bawełnę, my sami mamy narzucić sobie kanony poprawności politycznej? W imię czego? Kiedy okłaqdaja nas kijem basebolowym należy stanowczo i zdecydowanie oddać a nie prowadzić dialog z oprychem!.
Warto także zauważyć, ze Pan Łoziński nie dnosi się do elektoratu PiS a do przedstawicieli tej formacji i stowarzyszonych z nią aktywistów.
@SŁAWEK. O jakiej poprawności politycznej Pan pisze? Ja piszę o mądrości politycznej, a raczej jej braku.
Mam pretensje do K.Łozińskiego, że gra w grę PISu. Oni rozgrywają podział na elity i zwykłych ludzi, a elita zamiast rozpocząć swoją narrację, wchodzi w tę grę, podbijając stawkę i odszzekuje się chamom inteligenckim mezonem. Nie trzeba PISowi lepszego potwierdzenia na słuszność własnej diagnozy. Autor zarzucając „chamom”, że nie czytają Wyspiańskiego, nie rozumie czy nie chce wziąć do serca głębokiej analizy społecznej, zawartej w Weselu. Choć Wyspiański napisał je dla inteligentów właśnie, ku przestrodze. Minęło 100 lat z okładem od Wesela, a w Polsce inteligent nadal odgrzewa podział na inteligentów i chamów, którzy chcą w mordę bić za wymądrzanie się. Odpowiem jak Wanda Wasilewska PISu: nie pochwalam, ale się nie dziwię (gdyby rzeczywiście ktoś chciał bić w mordę w takiej sytuacji).
„Ja piszę o mądrości politycznej, a raczej jej braku.”
.
W samo sedno.
@Magdalena,
Myślę, że pisząc o „chamie” autor nie ma na myśli osób, a figurę.
Cham jest w każdym z nas! Bedziemy nad sobą pracować, żeby „chama” było mniej, czy będziemy „chamowi” schlebiać, pozwalać mu rosnąć?
PRL próbował ukulturalniać/edukować. Był teatr telewizji, były programy edukacyjne typu Sonda czy Kwant. W każdej gminie była biblioteka i próby towrzenia jakichkolwiek organizacji kulturowych.
III RP aspirowała do zachodnich wzorców ogłady łącznie z poprawnością polityczną (i owszem, zdażało się, że wychodził z tego potworek), natomiast od 12 lat skończylismy z „pedagogikią wstydu”, „cham”, którego próbowaliśmy w sobie okiełznać stał się wzorem – zwyczajne chamstwo stało się partiotyczne. Na te tory wskoczylismy za pierwszego PiSu, a PO nimi podążała, uznając, że ciepła woda wystarczy.
.
„Wolnośc, równośc i demokracja” są hasłami komplementarnymi. Mają sens w połączeniu.
Wolność to nie jest wolność do bicia innych.
Równośc nie oznacza, że wszystko głoszone ma równą wartość.
Demokracja nie istnieje, jeśli większość nie respektóje wolności innych i nie uważa ich za równych sobie.
Cham uważa, że równość oznacza, że wszyscy mają równać do jednego wzorca, tego, którego jest najwięcej (tak rozumie demokrację), a wolność jako prawo do pietnowania innych – nierównych wzorcowi.
I teraz bardzo istotna uwaga: (Jeszcze raz powtórzę) Cham, jest w każdym z nas. Pójscie tą drogą jest łatwe i bardzo wygodne. Ale przecież nie chodzi o to, by podmienić chama na innego (ładniej ubranego być może). Trzeba chama zrzucić z piedestału. Ludzie, Polacy, jak każdy inny naród, są w stanie nad sobą pracować. Ale potrzebują wzorców. Potrzebują informacji zwrotnej. Niedawno, pod tekstem red. Koraszewskiego pisałem, że polityka nam się wynaturzyła, bo sami politycy nie dostawali odpowiednich sygnałów (głównie ze strony mediów) nie wiedzieli, kiedy zmienić kurs. Arogancja i chamstwo rosło wzmacniane poczuciem bezkarności.
Zrzucić chama z piedestału oznacza stale doskonalić się, a nie schlebiać sobie.
Nie chodzi o warstwy społeczne. KŁ czy to jako alpinista czy jako nauczyciel sztuk walki w swoich zespołach z pewnościa nie baczył na pochodzenie społeczne, a tylko na to, czy kandydat chce nad sobą pracować, czy chce się doskonalić (co, jak rozumiem, zarówno w sztukach walki, jak i w osiąganiu szczytów jest kluczowe).
+
Rozumiem Pani rozgoryczenie. Tekst KŁ będzie przedstawiany jako „pogarda dla prostych ludzi”.
Ale on był pisany tu, do nas, że tak powiem „społeczności SO”. I ja się z nim zgadzam. „Zrzucenie chama z piedestału”, zachęcenie rodaków do pracy nad sobą będzie wybitnie trudnym zadaniem. Najtrudniejszym – zwalczenie chama w sobie.
Pozdrawiam serdecznie
@MAGDALENA – fundamentalnie się z Panią nie zgadzam. Przypisuje Pani tekstowi Krzysztofa Łozińskiego myśli, tezy, intencje, których moim zdaniem tam nie ma. To czego w nim nie odnajduję to: „nieznośny ton wyższości i wszystkowiedzenia”, oparty o brak wniosków z upadku Unii Wolności.
Artykuł dotyczy chamstwa, które uzyskało status dopuszczalnej, poniekąd nawet nobilitowanej, formy zachowań publicznych w Polsce ad. 2015-2017, co jest faktem i doświadczeniem empirycznym. To chamstwo niszczy wiele zjawisk społecznych w tym możliwości swobodnej dyskusji. Sprzeciw wobec wpuszczania go na prywatne salony elit ma być dowodem „nieznośnego tonu wyższości” ? A może to po prostu odruch obrony przed złem? Przesłaniem Autora jest pytanie o trudności depisyzacji w formie odchamienia stosunków społecznych.
Podobnie nie ma w artykule ignorowania diagnozy stosunków społecznych, którą Pani „per analogiam” przywołuje na podstawie Wesela Wyspiańskiego. A już argument, że „inteligent nadal odgrzewa podział na inteligentów i chamów” w ponad 100 lat po premierze Wesela jest kompletrnie nietrafiony zwłaszcza w kontekście Pani toku rozumowania, że podziały opisane w Weselu „…trzeba wreszcie przezwyciężać, a nie pogłębiać napawaniem się własną urojoną wyższością.” Po podziałach społecznych z Wesela nie ma śladu od co najmniej 50 lat i odwoływanie się do nich jest ślepym tropem. Warto pamiętać, że dzisiaj mamy do czynienia z rewolucją populistów, a wiec cynicznych hipokrytów, używających frustratów i głuptasów jako oręża walki społecznej, którzy odrzucają wiedzę i problemy współczesnej cywilizacji na rzecz pochwały kołtuństwa, nacjonalizmu, ksenofobii i homofobii. To PiS robi wszystko aby pogrążać swój elektorat w ciemnocie, głupocie, gusłach i zabobonach.
Wiara w nowe pokolenia elit w kontraście do starej generacji która, Pani zdaniem, straciła walor inteligencji jest groteskowe. Groteskowe ponieważ te nowe pokolenia są coraz mniej inteligencją i coraz mniej elitą właśnie. Co więcej na razie nie wykazują żadanych inklinacji do działania wspólnego na rzecz ratowania państwa i społeczeństwa przed wewnętrzym najeźdzcą. Pani myśl: „Nowe elity rosną, drodzy panowie, nowe elity, wykształcone, rozumne, oświecone, mające w trzewiach świadomosć, że podziały opisane w Weselu Wyspiańskiego trzeba wreszcie przezwyciężać, a nie pogłębiać napawaniem się własną urojoną wyższością. Jezu, jak ja się cieszę, że rośnie nowe pokolenie …” należałoby uzupełnic stwierdzeniem, że te elity rosną już tak długo, że są całkiem przerośnięte i siedzą w tej samej klasie już nie drugi czy trzeci rok, ale średnio po około 10 lat. Wiele wskazuje na to, że nie są ani tak wykształcone, ani tak rozumne, ani tak oświecone jak Pani przypuszcza. Są interesujące ale daleko im do działań zbiorowych jakie były udziałem ich ojców i dziadów. Kiedy rozmawia się z takimi ludźmi częściej słychać głosy o emigracji i ewentualnym powrocie kiedy ktoś to bagno osuszy. Kto? To zdaje się w ogóle nie interesuje nowych elit. Coraz mniej chętnych aby kopać się z koniem. Ostatnio usłyszałem od dużej grupy takich ludzi, że w najgorszym razie my (dinozaury) musimy wymrzeć a wtedy problemy same sie rozwiążą.
Być może przywołanie definicji mezonu zostało odebrane jako niezręczne, ale to przecież figura symboliczna, na użytek tezy o braku wiedzy. Argumenty o definicji która została „zerżnięta żywcem” z Wikipedii, czy wykwitach inteligencji w znaczeniu przymiotnikowym są, delikatnie mówiąc, niezbyt eleganckie. Zaskakujące jest odwołanie się do zachowań seksistowskich „…w wykonaniu Frasyniuka czy panów z tego pokolenia.”, tym bardziej że nie dotyczy to Pana Łozińskiego.
Wreszcie przywołanie Pani Mazurek, rozumiejącej działanie bojówek faszystowskich jest obezwładniajace. Przecież to nic innego jak przyzwolenie i zachęta do dawania….w mordę. Właśnie o tym napisał Pan Krzysztof Łoziński.
Tekst był pisany tu, do nas, że tak powiem „społeczności SO”.
Owszem, ale trzeba jednak zakładać, że nie tylko stali bywalcy tekst przeczytają i skomentują ze zrozumieniem. Warto pomyśleć i wziąć pod uwagę i taki scenariusz, że ktoś ten tekst zrozumie i wykorzysta zupełnie inaczej, niż sobie autor życzył. Tu trzeba odrobiny wyobraźni i umiejętności napisania tekstu tak, żeby i stali bywalcy zrozumieli i wzięli sobie do serca, ale i tacy, co szukają czegoś takiego, co będą mogli wykorzystać przeciw autorowi i jego tekstowi. To się będzie odbijać czkawką jeszcze długo. Cytaty będziemy mogli spotkać jeszcze po latach, czy tego chcemy, czy nie. W czasach mojej młodości było popularne określenie; „inteligencja techniczna”. Nie będę wyjaśniała o co chodziło, każdy sobie dośpiewa. Warto by było, aby inteligent techniczny pogadał z jakimś socjologiem, czy też historykiem, albo innym jakimś humanistą, zanim opublikuje taki manifest na poczytnym forum.Bo on wie wprawdzie, jak skonstruować jakiś most, czy też nieprawdopodobny silnik, ale to nie jest akurat wiedza przydatna w międzyludzkiej komunikacji.
Chamstwo nie ma politycznej twarzy. Arogancję i prostactwo wprowadziły do życia i polityki tak zwane „wolne media”. To „wolne media” doprowadziły do tego, że chamstwo stało się trendy. Nieustanne „polowania na czarownice”, poniżanie zaproszonych gości na antenie telewizyjnej, zapraszanie do studia ludzi bez elementarnej kultury osobistej, nieustanne szczucie jednych przeciwko drugim, odbieranie głosu i urywanie odpowiedzi po minucie, sprowadzanie każdej dyskusji do poziomu show dla umysłowo ociężałych, wyolbrzymianie zagrożeń a często tworzenie fikcyjnych zagrożeń w postaci fake news itd. Wszystko to doprowadziło do powszechnego schamienia i degradacji społeczeństwa. Zachowania, których ludzie się kiedyś wstydzili dzięki mediom stały się nie tylko powszechnie akceptowalne ale wręcz modne. Więc teraz się nie dziwcie, że już nikt nie mówi ludzkim głosem. Politycy tylko „dostosowali się” do tego trendu, który narzuciły prywatne, „wolne” media.
@ ARTU
Także o tym, co piszesz, jest tekst KŁ.
„My – wykształciuchy – przez 25 lat z tym nic nie zrobiliśmy” – ubolewa autor.
Pozwalaliśmy na chamstwo.
Różnica polega na tym, że wcześniej było przyzwolenie na chamstwo, w ramach niedobrze pojętej wolności, a dziś mamy chamstwa promowanie. Oczywiście jedno z drugiego wynika.
I tym trudniej będzie chamstwo (ja znów podkreśle to co wcześniej podkreślałem i co też w pierwszym zdaniu piszesz), które jest obecne niezależnie od barw partyjnych później zwalczyć. Zapedzić do kąta. Żeby się wstydziło. Żeby królowała przyzwoitość (to przyzwoitość, a nie elitarność jest przeciwstawieństwem chamstwa).
@NELA
Niby tak. Ale z drugiej strony, choćby nie wiem, co napisać, to i tak „oni” to tak skomentują i przeinaczą, że wyjdzie zdrada, hańba, zamach na Polskę itd. „Oni” i tak nie będą się zajmować zdejmowaniem chamowi aureoli.
Tekst K. Łozińskiego ukazał się równolegle na Fb. To, że tam zbiera pochlebne, emocjonalne opinie, że nareszcie ktoś się odwinął, mnie nie dziwi (gwoli sprawiedliwości dodam, że jest tam też przysłowiowych siedmiu sprawiedliwych, którzy widzą błąd polityczny w tym rozumowaniu). Dziwi mnie natomiast i rozczarowuje, że na portalu inteligenckim pojawia się powierzchowne rozumowanie, że nareszcie trzeba im oddać, że w pokorze znosić nie można. Od inteligencji oczekiwałabym rozumienia pogłębionego, analizy politycznej, refleksji. Zwyczajnie nie wolno tego było napisać, bo inteligencja dała PISowi znakomity oręż, tfu, mezon.
Co to jest za język w XXI wieku: inteligencja, chamy, salony, osły, barany i lwy. Państwo naprawdę akceptują to XIX wieczne, klasowe widzenie świata ? I kto to jest ten cham ? Jakie są kryteria etykietowania kogoś chamem, a kogoś innego inteligentem? Czy Gowin, Kaczyński jest chamem czy inteligentem, czy Sawicki jest chamem czy inteligentem; kto i co o tym decyduje?
Zacznijmy rozmawiać językiem XXI wieku, a nie kalkami podziałów sprzed lat 200 i ziemiańskimi resentymentami.
Kto jesy chamem? Ten, kto się chamsko zachowuje. Nie ma innego kryterium. To nie jest podział społeczny na szlachtę/ziemiaństeo i chamstwo. Chodzi o zachowanie. Porządny człowiek zachowuje się przyzwoicie, a cham nie. Majętność i tytuły (szlacheckie czy naukowe) nie mają z tym nic wspólnego.
Żyję w xxi wieku i nie przyszło mi do głowy, że pisanie o chamstwie mógłby ktoś zinterpretować jako podział klasowy (jak w xix w) , a nie tylko określenie zachowania.
@ MAGDALENA – Pani wykazuje oznaki nadmiernego podekscytowania, próbując większości czytelników narzucić swój własny punkt widzenia na treść artykułu Pana Łozińskiego. Całę tę wypowiedź uznaje Pani za błąd polityczny nie uzasadniając precyzyjnie dlaczego Pani tak sądzi. Pośrednio można się zorientować w przesłankach, o które opiera Pani rozumowanie o takim błędzie:
– „…nie wolno tego było napisać, bo inteligencja dała PISowi znakomity oręż, tfu, mezon.” – to niestety nie jest żaden argument racjonalny; nawoływanie do autocenzury jest drogą do nikąd; powstrzymanie wolnosci wypowiedzi bo pis otrzyma znakomity oręż, skazywałoby nas na milczenie i brak komunikacji. Cokolwiek byśmy napisali i tak PiS to wykorzysta, ale to nie powód do zmartwień – przeciwnie – do działania.
– „XIX wieczne, klasowe widzenie świata,” w tym m.in. „… inteligencja, chamy, salony, osły, barany i lwy. „, samo użycie w artykule tych pojęć nie świadczy o XIX wiecznym postrzeganiu świata; kontekst wypowiedzi jest współczesny, bez żadnych odniesień historycznych. To Pani odwołuje się do ab\nachronicznej, XIX wiecznej wizji nierównosci społecznych przawartych w Weselu, o którym Autor wspominał w zupełnie innym kontekście.
– od „…. inteligencji oczekiwałabym rozumienia pogłębionego, analizy politycznej, refleksji”, ale kto i co broni Pani prezentacji takiego myślenia? Niech Pani zaproponuje drogę takiego rozumowania, zamiast nawoływania do tego innych!.
Proponuje Pani abyśmy zaczęli „….rozmawiać językiem XXI wieku, a nie kalkami podziałów sprzed lat 200 i ziemiańskimi resentymentami.”, tymczasem samo takie sformułowanie jest stwierdzeniem pustym. Gdzie Pani widzi te kalki i resentymenty w artykule Pana Łozińskiego? We własnych interpretacjach? We własnych uprzedzeniach?
Z argumentacji wynika, że przykłada Pani do Autora i czytelników podobna miarę – chęci odwetu w drodze odwinięcia się PiSowi. Ciekawe gdzie u Autora i czytelników znalazła Pani argumenty dla takiej oceny? Wzmożenie moralne, które Pani prezentuje, jest w kontekście treści artykułu zupełnie niezrozumiałe. Odnosi sie wrażenie, że czytalismy dwa zupełnie różne teksty. Mnie Pani wypowiedzi skłoniły do kilkukrotnej, ponownej lektury artykułu. Im częściej go czytałem tym mniej znajdowałem tam poowodów do prezentowanego przez Panią krytycyzmu. Nie rozumiem skąd taki poziom krytyki czegoś co opisuje rzeczywistość i proponuje srodki zaradcze!
@SŁAWEK.
Pochlebia mi Pan twierdząc, że ja próbuję coś Państwu narzucić. Gdzieżbym śmiała. Ja prezentuję swój pogląd na to, co napisał K.Łoziński, a Pan mnie próbuje sprowadzić do parteru pisząc o wzmożeniu, podekscytowaniu, narzucaniu, braku argumentów.
Zakładam, że dyskutując pod artykułem komentatorzy go czytają. I że czytają nie jedynie literę tekstu, lecz wydobywają jego znaczenia i konteksty kulturowe i historyczne.
Co do mego twierdzenia, że to polityczny błąd, wyjaśniam:
PIS gra w grę „elity kontra zwykły lud”. Na tym opiera polityke dzielenia Polaków i utrzymywanie się przy władzy. Wychodzenie teraz przez przedstawiciela elit z argumentem, że „oni” to „chamy”, a „my” to „inteligencja” podbija stawkę, pogłębiając podział i przenosząc go w historyczne rejony Wesela właśnie.
Posługiwanie się w XXI wieku podziałem na inteligencję i chamów nie ma nic wspólnego z obecną rzeczywistością społeczną, gdyż ustały i unieważniły się historyczne kryteria ustalenia kto jest chamem a kto inteligentem. Nieprawda, @MR E., że chodzi o chama w znaczeniu wulgarnego typa. Gdyby tak było, w artykule jako antagonista chama pojawiłby się człowiek porządny. I nie byłoby sporu.
Błędem politycznym jest wypowiedź, która antagonizuje społeczeństwo, przysparzając KOD-wi wrogów, przyprawiając KOD-wo gębę zarozumialca, który pogardza każdym, kto nie wie co to przysłowiowy mezon. K.Łoziński jest przewodniczącym KODu, chce tego czy nie – jego wpis tak został odebrany.
Teraz oddaję głos ludziom z tej strony barykady (cytaty z Fb pod postem KŁ oraz innych osób, które post u siebie komentowały (dysponuję nazwiskami):
– „Panie Łoziński to też są Polacy. Proszę o powstrzymanie emocji. Nie tylko my jesteśmy piekni i uczciwi. Po tej drugiej stronie również są różni ludzie. Jeśli chcemy w Polsce demokracji to nie tędy do niej droga.”
– „Krzychu, a jeśli ja – twój niegdysiejszy partner wspinaczkowy – nieprzychylnie zrecenzuję twój napastliwy tekst, to też nazwiesz mnie trollem? Może już nic więcej nie napiszę, ale tym razem przesadziłeś. Pozdrawiam.”
– „Mocno się zawiodłem :/ – jak bardzo trafna by nie była „diagnoza”, nie jest to tekst, godny publikacji z podpisem Przewodniczącego Stowarzyszenia KOD. Nawet jeśli KŁ popełnił ten tekst głęboko przemyślawszy sprawy, o których pisał, to przed kliknięciem „opublikuj” powinien przemyśleć czy tekst nadaje się do publikacji i jakie skutki owa publikacja może wywołać… Nie wszystko co nam chodzi po głowach warte jest upublicznienia – czasem wręcz przeciwnie. Myśli zawarte w tekście, podparte jeszcze komentarzami autora w dyskusji powyżej, powędrują w świat (już powędrowały)… i trafią na jakże żyzną glebę… tam wyrosną z nich kolejne chaszcze nienawiści, skierowanej w stronę autora, w stronę ruchu, na którego czele autor stoi, w stronę wszelkich „elit”, do których autor raczył siebie wpisać… Ech… „łączy, nie dzieli”(?)
– „Spróbujcie kiedyś zacząć rozmowę ze zwolennikiem PiS lub osobą niezdecydowaną od słów: „Ty chamie”, albo delikatniej „sprzedawczyku, dałeś się kupić za 500+”. Gwarantuję, że na pewno dacię go radę przekonać do swoich racji”
– [odpowiedź na akceptujący wpis że „rozpanoszyło się nam chamstwo”]: „Nam, czyli Polakom”, tak? Próbuję to zrozumieć. Otóż biorąc pod uwagę, że te „nam” rozpanoszone chamy to chyba też jakieś człekopodobne stwory polskiego pochodzenia, wychodzi mi, że teraz dla odmiany to my – a przynajmniej Wioletta Ewa Głogowska i Ewa Spoczyńska – stajemy/stają się Polakami lepszego sortu zwanymi też elitą, którzy będą decydować, kto jest chamem należącym do sortu gorszego. To ja bardzo przepraszam, ale czym ten ciąg logiczny różni się od rozumowania pisowskiego poza faktem, że każdemu osobnikowi zmieniamy znak na odwrotny? Przy czym nierozstrzygniętym pozostaje pytanie, czy do przynależności do lepszego sortu a la KŁ wystarczy certyfikat moralności wydawany przez dowolnego przedstawiciela elit (WEG, ES czy kto tam jeszcze), czy też konieczne jest zdanie egzaminu ze znajomości mezonów, Wesela, Ferdydurke i wu shu…”
– „Mam mieszane uczucia. To są takie słowa, pod którymi pewnie chciałoby się podpisać, ale nie wiem, czy fakt, że padły, przysporzy KOD-owi poparcia. Jasne – należy postawić chamstwu tamę, ale ta puenta sugeruje takie poczucie wyższości w stylu ŚP Unii Wolności – my inteligenci, a wszyscy inni głupsi.
Jeśli mamy walczyć o elektorat, który pewnie i jest gorzej wykształcony, w muzeum nigdy nie był i nie wie, co to Mezon, to wykazywanie im, że są durniami nie spowoduje, że się od PiS odwrócą. Tego jestem pewien.
Reasumując – diagnoza może i słuszna, ale strategicznie strzał w kolano, aby nie powiedzieć w skroń.”
– „Sam tytuł wystarczy, by dostrzec, że król jest nagi. Pełen pogardy dla tego, kto „nie kończył uniwersytetów, nie czytał Gombrowicza, nie wie, co to genotyp, nie wie, jaką liczbę barionową mają mezony, ale wie lepiej”. I umie lać w mordę. Kto zamiast ćwiczyć formy, bo „liczy się piękno i precyzja ruchu”, woli oglądać w telewizji walki KSW, najchętniej żłopiąc piwo i przyjmując należne mu „usługi” (OMG…) od pięknych, „seksownie ubranych, a może rozebranych” kobiet, które „nalewają piwo, wskazują drogę do baru i dostarczają piccę” (sic!). Zaś „po upadku miernotyzmu (inaczej kaczyzmu), wielkim problemem będzie usunąć aureolę z mordy chama, usunąć go z pomników, podręczników, telewizorów”. „Usunąć aureolę z mordy chama” – jaki piękny zwrot, zaiste godny przedstawiciela elit…”
– „Krzysztof przeraził mnie Twój wpis. I obrazkiem, co już kiedyś Ci pisałem i przesłaniem – wizją rewanżyzmu nic nie ugramy i językiem. Przykro mi”
– [pewna młoda dziewczyna]: „cóż, wg Kaczyńskiego jestem gorszym sortem i złodziejem, wg Łozińskiego niedoukiem i chamem (bo nie wiem, co to jest to coś, czego definicję przekleił w wikipedii). Walcie się obaj, panowie.”
Cytatów z forów nieprzychylnych opozycji cytować nie będę, ale są naprawdę bolesne.
Zaś co do stwierdzenia, że KŁ proponuje środki zaradcze, mam jeden dobry cytat ze znanej dość osoby (za FB):
– „Ośmielam się twierdzić, że w etosie inteligenckim zasada „oko za oko” się nie mieści. Bo jest właśnie zasadą „chama”… Czyli stosując ją w gruncie rzeczy akceptujemy ten poziom komunikacji…”
Zaś co do bezpośrednich skutków publikacji (też za Fb):
– „Wciągnęli ten artykuł do wyszukiwarki MSN na frontowej stronie, zostałeś wbrew swojej woli, twarzą pogardy do Polaków Krzysiu, na stronie frontowej wybierali do tej pory artykuły po polsku sprzyjające opozycji.”
Dodam, że można to sprawdzić.
I tyle mam do powiedzenia w tej sprawie.
– „ustały i unieważniły się historyczne kryteria ustalenia kto jest chamem a kto inteligentem” – tylko jeśli rozumieć chama jako chłopa, a inteligenta jako miastowego. Przepraszam Panią, ale chyba podział na wykształconych i niewykształconych nadal funkcjonuje. I nie powielam kalk z XIX wieku, naprawdę cieszy mnie wizja powszechnie wykształconego społeczeństwa, bez „walki klas”, gdzie wszyscy chodzą do teatru i rozumieją fizykę kwantową. Ale fakty są faktami. Mamy jakąś część społeczeństwa, która rozumie co się dzieje, oraz tą drugą część, która nie rozumie co się dzieje. I wynika to z braku informacji. Przy czym informacja nie oznacza tylko wiadomości z TV czy Internetu, ale także podstawowej wiedzy ze szkoły. Czyli kończymy na braku edukacji, znowu.
Wydaje mi się oczywiste, że podstawową tezą p. Łozińskiego było wskazanie (dość oczywiste, ale słuszne), że obecnie chamstwo, rozumiane (przynajmniej przeze mnie) jako nieuctwo, idiotyzm i zwykła ignorancja, stają się nowym standardem. I to nie tylko akceptowanym, ale hołubionym. To jest oczywiste i widzimy to każdego dnia.
To co mnie martwi, to perspektywa – jak to napisał Ziemowit Szczerek w „traktacie o Januszach” – oswojenia rosyjskiego gopnika. W naszym przypadku: Janusza. Oznacza to w skrócie tyle, że wprawdzie uznamy, że Janusz jest niewykształconym chamem, burakiem (teraz się mówi: cebulakiem), co to ani nie słyszał o mezonach, ani nie był nigdy w teatrze, nie słucha jazzu, nie czyta książek ani gazet i ogólnie od rana do wieczora januszuje sobie w pracy i na kanapie (oglądając Trudne Sprawy, KSW czy inne tańce na lodzie) itd. itp., ALE – i to jest bardzo ważne – uznamy jego chamstwo i prostactwo za wartość, bo wyjaśnimy sobie, że nasz Janusz może i jest prosty, ale uczciwy; może nie chodzi do teatru, ale stąpa twardo po ziemi; może nie wie co to mezon, ale przecież to jakaś fanaberia miastowych; może nie szanuje innych (np. gejów/czarnoskórych/ateistów/itp) ale to tylko wyraz jego przywiązania do tradycji… itd. Każdą wadę Janusza można w prostacki sposób przekuć w zaletę (Szczerek opisał to na przykładzie rosyjskim – gopnik może i jest niewykształcony i chodzi w dresach, ale przynajmniej w mordę dać umie, o!). I niestety, wiele wskazuje na to, że zmierzamy w kierunku ujanuszowienia społeczeństwa.
I o ile nie zawsze pochwalam nieco protekcjonalny ton p. Łozińskiego, o tyle z zasadniczym przesłaniem jego tekstu nie sposób się nie zgodzić. Ignorancja sporej części narodu jest faktem. Że trzeba z tym walczyć, to oczywiste. Że trzeba edukować, tłumaczyć, objaśniać, to jasne. Ale fakt, że chcemy by za X lat poziom wyedukowania narodu wzrósł o Y% (jakkolwiek to liczyć), nie oznacza, że mamy udawać, że jest tak już teraz, tylko po to, by nie brzmieć protekcjonalnie, czy nie „odgrzewać kalk z XIX wieku”.
Wydaje mi się, że Pani nie proponuje rozwiązania problemu panoszącego się chamstwa, tylko biczowanie się po plecach, uważne zamykanie oczu, nienazywanie rzeczy po imieniu, żeby tylko nie zabrzmieć jak autor „Satyry na leniwych chłopów”.
Pozdrawiam
Jeden z komentujących [MR E] twierdzi, że KŁ, pisząc o polskich chamach, miał na myśli nie grupę, kastę, klasę etc., ale figurę. Że niby cham jest w każdym z nas. Chamstwo zatem, jak nawóz, zostało rozrzucone widłami po całym narodzie. Nie zawsze równomiernie. My z tym zjawiskiem walczymy, rozwijając się, doskonaląc, jakbyśmy uczyli się gry na puzonie, albo sztuki walki. Jak nam się uda, strzepujemy z siebie chamstwo. I brzmi to pojednawczo, pozornie mądrze, narodowo i ogólnopolsko. Ale mnie ta teoria pachnie relatywizmem.
Ja uważam, że KŁ nie miał na myśli figury, a konkretnych ludzi. Gdy mówimy „polski cham”, mamy raczej na myśli zdarzenia, kiedy cham stanął nam na drodze. Oczywiście, wszystkie te doświadczenia łączą się w zjawisko. Ale cham jest żywy i mięsisty. To nie abstrakt. PIS wydobył polskiego chama z peryferii życia społecznego, dał mu do buzi gwizdek i powiedział: gwiżdż. No to cham gwiżdże. Nie wiem, jak inaczej to opisać? Pan Szczypiński jest oburzony i zripostował całym tekstem: Jak KŁ mógł coś takiego napisać, może gdyby to był felieton, to jeszcze, ale w tym przypadku… nie ma zgody… bo przecież ważny jest szacunek, jakaś forma, nie możemy się zniżać do pogardy wobec innych itd.. Ktoś inny twierdzi, że my jesteśmy inteligencja, więc trzeba do tych ludzi (chamów) dotrzeć, wytłumaczyć, spróbować zrozumieć etc.. Pozytywistycznie. Kroczek po kroczku. I ta propozycja na pierwszy rzut oka również wydaje się być rezolutna. Przez swój praktycyzm. I powściągliwość. I jednak bierność.
Tymczasem Polska tonie. I powiem szczerze, że w obliczu już widocznej katastrofy, ten tekst (KŁ) wydaje mi się wyjątkowo sensowny. Nie jest akademicki – to prawda. Ale forma, gatunek publicystyczny czy struktura zdań nie są tutaj ważne. Nie teraz. Historia już pewnie niedługo oceni (sfalsyfikuje bądź zweryfikuje) tkwiącą w tym artykule groźną wizję, a nawet pewien moment dziejowy, czas decyzji. Ja wierzę w jego proste przesłanie: nadchodzi okres otwartej walki, a nie dialogu i, za przeproszeniem, inteligentnej argumentacji. Rozmowa już była. Tam jest wróg wolnej Polski. To są jego buty.