Pedofilia w Kościele (c.d)
24.02.2019
Wzruszenia wzruszeniami a tu trzeba twardo stąpać po ziemi.
Nic nie wiemy o wrażeniach z lektury raportu papieża Franciszka, natomiast jeden z przywołanych do tablicy się odezwał i to zdecydowanie. Chodzi o krakowskiego biskupa Jędraszewskiego.
On nie ma wątpliwości, że biskupi polscy robią wszystko by zapobiec pedofilii i pomóc ofiarom. Na razie nie wypowiedział się na temat raportu. Ciekawym jest natomiast wywiad dla KAI, jakiego Jędraszewski udzielił, warto przeczytać cały :
To Jan Paweł II rozpoczął walkę Kościoła z pedofilią
Nie wyobrażam sobie biskupa, któryby nie starał się zrozumieć cierpienia ofiar wykorzystywania seksualnego dzieci – mówi w rozmowie z KAI abp Marek Jędraszewski, wiceprzewodniczący Konferencji Episkopatu Polski. W zastępstwie chorego przewodniczącego KEP, abp. Stanisława Gądeckiego bierze on udział w odbywającym się w Watykanie w dniach 21-24 lutego spotkaniu na temat ochrony małoletnich w Kościele.
…ale już ten fragment jest znaczący: „Nie wyobrażam sobie biskupa, który by nie był na te problemy otwarty i nie starał się ich zrozumieć. Natomiast to spotkanie jest jeszcze jedną wielką okazją, by pogłębić wrażliwość pasterzy Kościoła, gdy chodzi o krzywdzenie i tragedie dzieci i młodzieży”.
I może jeszcze zakończenie warto przywołać tego nader wykwintnego przykładu sztuki oratorskiej polskiego hierarchy, który na pytanie dziennikarza KAI czy słuszne jest obwinienia Jana Pawła II za tuszowanie pedofilii, odpowiada:
Natomiast jest wiele odniesień do nauczania i postawy Jana Pawła II. Wielokrotnie powtarza się w wystąpieniach relatorów kluczowy dokument, który oficjalnie rozpoczął proces zmierzenia się Kościoła z tym problemem. Było to motu proprio Jana Pawła II „Sacramentorum sanctitatis tutela” z 2001 r., a także przemówienie do episkopatu Stanów Zjednoczonych z 2002 roku. Uważają oni, że jest to niezwykle ważny punkt, od którego trzeba zacząć patrzenie na to, jak Kościół próbuje się z tym problemem zmierzyć.
Równie ciekawy jest wywód na temat klerykalnej kultury w Kościele, która od początku swego pontyfikatu piętnuje Franciszek. Jędraszewski ma własną wykładnię tej patologii:
Na przykład nieraz spotykamy się z używaniem pojęcia »klerykalizm« w odniesieniu do przyczyn tych nieszczęść, o których mówimy. Tymczasem biskupi pochodzący z dawnych krajów komunistycznych mówią: »Dla nas pojęcie klerykalizmu jest czymś zupełnie innym. Wszystko to, co robił Kościół, było uznawane za przejaw klerykalizmu«. Dlatego takie uzupełnienie znaczenia pewnych pojęć używanych w wypowiedziach niektórych pasterzy Kościoła sprawia, że pogłębia się nasza refleksja w skali Kościoła powszechnego.
Jednak w jego imieniu (i zapewne w porozumieniu z nim) raport oceniła kuria krakowska: „W Raporcie (…) zostały przekazane nieprawdziwe i zmanipulowane informacje. (…) Abp Marek Jędraszewski jako wiceprzewodniczący Konferencji Episkopatu Polski jest w pełni zaangażowany w tworzenie mechanizmów prewencji i obrony ofiar wykorzystywania seksualnego przez niektórych kapłanów w polskim Kościele”.
Na razie mam wrażenie, że to, co się dzieje w tych dniach w Watykanie, nie dociera do Jędraszewskiego, który przewodniczy polskiej delegacji (w zastępstwie ciężko chorego na zapalenie płuc Gądeckiego). Zastanawiam się, czy to się zmieni i nachodzą mnie poważne wątpliwości…
Chociaż kto wie? Podaję kilka optymistycznych wieści za organem prasowym polskiego episkopatu. Zakładam, że zapoznają się z nimi również polscy biskupi, również schorowany abp Gądecki, który powoli wraca do zdrowia. Otóż mszy kończącej mini-synod przewodniczył Franciszek, a kazanie wygłosił abp Philip Naameh, przewodniczący episkopatu Ghany. Warto przywołać jej fragment:
Nazbyt często zachowywaliśmy milczenie, odwracaliśmy wzrok, unikaliśmy konfliktów – byliśmy nazbyt zadowoleni, by stawić czoła ciemnym stronom naszego Kościoła. W ten sposób roztrwoniliśmy zaufanie, jakie w nas pokładano – zwłaszcza w odniesieniu do nadużyć w zakresie odpowiedzialności Kościoła, która jest naszym głównym obowiązkiem. Nie daliśmy osobom ochrony, do której miały prawo, niszczyliśmy nadzieje, a osoby były poważnie pogwałcone, zarówno w swoich ciałach, jak i duszach.
Generał zakonu jezuitów o. Arturo Sosa zwrócił uwagę, że spotkanie daje nadzieję nie tylko na wysłuchanie ofiar, ale także na ich uzdrowienie, naprawienie wyrządzonych im szkód i stworzenie struktur rozliczania odpowiedzialnych za reagowanie na przypadki wykorzystania seksualnego, bo „nie zawsze reagowaliśmy właściwie”. Wskazał na znaczenie uznania całej prawdy o wykorzystywaniu seksualnym i przyjęcia faktów takimi, jakie są. Zauważył przy tym, że aby podjąć właściwe działania w reakcji na przypadki wykorzystywania, trzeba rozumieć ich przyczynę, a w ramach zapobiegania im towarzyszyć dojrzewaniu uczuciowemu wiernych, aby ich relacje były zdrowe.
Abp Scicluna wyraził nadzieję, że słuchanie opowieści ofiar nie zakończy się wraz z watykańskim spotkaniem, lecz będzie nadal trwało, gdyż jest to istotny element odpowiedzi Kościoła na zjawisko wykorzystywania seksualnego. Ujawnił, że niektórzy uczestnicy spotkania po obradach spotykali się jeszcze z ofiarami, przebywającymi w Rzymie. Według hierarchy świadectwa wykorzystanych kobiet i wystąpienia relatorek wniosły „mądrość, której potrzebujemy”.
Zarówno abp Scicluna, jak i kard. Reinhard Marx proponowali zastanowienie się – w imię przejrzystości kościelnych procedur – nad rezygnacją z tajemnicy papieskiej, jaką obwarowane są procedury kanoniczne w sprawach związanych z wykorzystywaniem seksualnym. Ich zdaniem do zachowania godności i dobrego imienia uczestników postępowania wystarczyłby stopień poufności, właściwy procesom świeckim.
Czytając te pocieszające wieści, pomyślałem sobie, że abp Scicluna wraz z kard. Marxem i generałem jezuitów o. Arturo Sosa powinni przyjechać do Polski i zobaczyć jak te ich pobożne życzenia są wdrażane w codzienną praktykę polskiego Kościoła. Możne kontakt z nuncjuszem abpem Salvatore Pennacchio byłby też wskazany, wszak to on jest przedłużeniem działań Franciszka w Polsce. Mimo że jest w naszym kraju od 2016 roku jakoś głucho o jego poczynaniach.

