21.10.2026
Czy żyjemy w Orwellowskim 1984 roku? Czy świat to trzy potęgi walczące i współpracujące ze sobą, w którym liczą się tylko interesy trzech władców?
Czytając doniesienia o planowanym spotkania Putina, Trumpa i chińskiego przywódcy Xi, na którym ci trzej władcy mieliby zadecydować o tym jak zakończyć wojnę z Ukrainą nie sposób uciec od orwellowskiej wizji, w której też trzy potęgi rządziły światem.
Czy orwellowska wizja stanie się faktem? Czy światem będą rządzić Stany Zjednoczone Donalda Trumpa, Rosja Putina i Chiny przewodniczącego XI.
Wojna, która rozpoczęła się zajęciem przez Rosję Krymu, wojna Rosji przeciw Ukrainie, w której zginęły już miliony żołnierzy i cywilów, wojna w której Rosja dąży do zniszczenia całej infrastruktury energetycznej pięćdziesięciomilionowego państwa tak, aby nadchodząca zima złamała opór ukraińskiej armii i morale Ukraińców. Ta wojna ma stać się początkiem nowego światowego ładu, w którym liczyć się będą tylko trzy potęgi – Rosji, Stanów Zjednoczonych Ameryki i Chin.
Nie wiem i nikt tego nie wie, czy tak się stanie. Ilość zmiennych jest zbyt wielka, by można przesądzać o przyszłości nawet w tak krótkim horyzoncie czasowym jak planowany termin szczytu gospodarczego w Chinach, na którym miałoby dojść do tego spotkania tych trzech prezydentów.
Ale to, że rozpatrujemy świat realny w odniesieniu do wizji Georga Orwella jest już wystarczającym dowodem na to, że świat zwariował.
Orwellowska wizja totalitarnego świata była literacką fikcją, fikcją która stawała się rzeczywistością, Orwell był tylko obserwatorem a nie politykiem, który może kształtować rzeczywistość. Jeżeli tak się stanie, jeżeli Putin, Trump i Xi spotkają się i ustalą warunki pokoju dla Ukrainy bez Ukrainy, będzie to nowy rozdział historii, po którym nic już nie będzie takie jak było.
Pożyjemy, zobaczymy…
A co w wymiarze krajowym? Jak wygląda spór o Trybunał Konstytucyjny?
To, co dzieje się wokół Trybunału tak w przestrzeni fizycznej w miasteczku namiotowym jakie pojawiło się przed budynkiem, jak i to co obserwujemy jako spór pomiędzy dużym pałacem a małym pałacem, między Donaldem Tuskiem a Karolem Nawrockim, pokazuje wyraźnie, że to nie jest spór o Trybunał.
To jest spór o władzę. Karol Nawrocki pokazuje wyraźnie, że walka o Trybunał Konstytucyjny to walka o to czy w Polsce rządzi rząd czy prezydent. Argument, że prezydenta wybrało dziesięć milionów obywateli spotyka się z kontrargumentem, że za rządem stoi więcej niż dziesięć milionów głosujących na partie tworzące rządzącą koalicję.
Walka o Trybunał pokazuje wyraźnie, że Karol Nawrocki chce zmienić system rządzenia na system prezydencki mimo, że Konstytucja stanowi inaczej. Karol Nawrocki chce to zrobić metodą faktów dokonanych – sędzią TK zostaje tylko ktoś kogo Karol Nawrocki zaprosi do pałacu i odbierze od niego ślubowanie, ambasadorem zostanie tylko ten komu Karol Nawrocki zechce podpisać nominacje, to samo dotyczy oficerów, czy profesorów – wola jednego człowieka ma decydować o wszystkim.
Takie działania są jawnym łamaniem obowiązującej Konstytucji i prawa, ale to jest bez znaczenia, Karol Nawrocki zapatrzony w swojego idola Donalda Trumpa sądzi, że on też może, że może wszystko…
Najsmutniejsze jest w tym szaleństwie to, że wokół niego gromadzi się grupa prawników, którzy są gotowi uzasadnić każdą zachciankę swojego mocodawcy – to zawsze smutne patrzeć jak autorytet nauki znika w zetknięciu z władzą, nawet taką, która naukę ma za nic. Dla Karola Nawrockiego i jego ekipy liczy się tylko skuteczność. Jeżeli tak, to racja jest po stronie silniejszego i rząd powinien pokazać, że to on jest silniejszy w tym sporze i że racja jest po jego stronie. Raz dlatego, że tak stanowi prawo, a dwa bo to rząd ma siłę, ma środki, nawet środki przymusu bezpośredniego, by wszystkim łamiącym prawo pokazać kto tu naprawdę rządzi.
Mając do wyboru narastającą anarchię i chaos, albo skuteczne decyzje przywracające porządek prawny trzeba się zdecydować i zakończyć to przedstawienie. Brak zdecydowanych działań ze strony rządu wzmacnia przekonanie Karola Nawrockiego, że może wszystko, a nawet więcej. Premier mówił niedawno, że nie będzie ciamciaramcią wobec kogoś kto do gry w szachy przychodzi z kijem bejsbolowym – to co dzieje się pod Trybunałem i kolejne zachowania prezydenta są dowodem, że prezydent odleciał, prezydent myśli, że może wszystko, że państwo to on, a rząd to tylko jego urzędnicy.
Dosyć tego, trzeba działać.

Zbigniew Szczypiński
Polski socjolog i polityk. Założyciel i wieloletni prezes Stowarzyszenia Strażników Pamięci Stoczni Gdańskiej.
