Marian Marzyński: Jestem Charlie1 min czytania

()

marzynski 32015-01-09.

Paryż odkryłem mając 20 lat. Do hotelu “Select”, przy Place  de la Sorbonne, w którym zostawiłem walizkę, po nocnej paryskiej wędrowce przed siebie wróciłem następnego dnia, a waląc się na łóżko, z obrazów zabranych do snu, taki pozostał mi do dziś: w środku przepełnionego ludźmi chodnika, ona, dużo niższa od niego, zawieszona na jego szyi, wspinała się na palcach, a gdy dotarła do jego ust, pozostali, jak posag, w bezruchu.

Od tamtego czasu wracałem do Paryża żeby ładować akumulator  mojej energii i optymizmu, potrzebny mi w Polsce, gdzie wolność osobista była niespełnionym marzeniem, ale również potem już  jako mieszkaniec wolnego świata.

Paryż był moja opoka, moim drugim, duchowym domem, który zawalił mi się dwa dni temu : kule które zabiły dwunastu wolnych Francuzów w redakcji “Charlie-Hebdo”,  wycelowane były również w tę całującą się parę z bulwaru St. Michel.

Napisy “Je suis Charlie” w tłumie demonstrantów na ulicach Parysa i trzymane w drugiej ręce pióra – symbole wolności, przypomniały mi Emila Zolę, który po procesie Dreyfusa napisał: “Wszyscy jesteśmy Żydami”. 140 lat później zaczęła się Zagłada.

Kto ugasi pożar Paryża?

Marian Marzyński

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

9 komentarzy

  1. jotbe_x 09.01.2015
  2. Pałasiński 09.01.2015
  3. cheronea 09.01.2015
  4. W.Bujak 10.01.2015
  5. W.Bujak 10.01.2015
  6. A. Goryński 10.01.2015
    • kuba 10.01.2015
  7. W.Bujak 10.01.2015
  8. Jaruta 11.01.2015